Opowiadania
  • Opona

    Księżyc był w nowiu. Chorąży obejmował się własnymi ramionami, a głowę wciskał w szal. Przed sobą miał jedyną solidnie wykonaną drogę w tych stronach. Kilka miesięcy temu była to droga rokadowa, ale teraz sporo się zmieniło. Mężczyzna miał przed sobą słabo oświetlony, niewielki, drewniany budynek, pewnie składający się z jednej izby. Czaił się w krzakach z bronią w ręku i kurczowo zaciskał krzyż, który nosił na szyi. Przez okno, na ścianie budynku zobaczył ludzki cień.

  • Srebrnoskrzydły

    Podczas jednej z moich licznych wędrówek dotarłem do pewnego zamku. Nie wątpię, że niegdyś był doprawdy wspaniały, a jego biała wieża górowała nad okolicą. Jednakże w czasie, w którym ja się tam zjawiłem, po dawnej potędze nie istniało już nawet wspomnienie. Wiatr hulał swobodnie wśród zgliszcz. Czubkami butów trącałem ogryzione przez robactwo kości.

    • 3 Komentarze • 1090 Wyświetleń
    • Anna Wołosiak – 25 paź 2007, 13:16
  • Nikt jeszcze nie słyszał

    Polski odzyskany śmietnik liczył sobie 289 km2 i jakoś płynął - lepiej bądź też gorzej - na wspólnej europejskiej łajbie. Premierem został parę miesięcy temu Kazimierz Świtalski. Prezydent Mościcki swą funkcję sprawować będzie jeszcze przez najbliższe 10 lat. Sanacja od paru lat miała się coraz lepiej. Do Berezy Kartuskiej nikogo jeszcze nie wysyłano. Za to kilka ładnych lat temu pewnego majowego dnia warszawiacy byli świadkami zamachu stanu.

    • 3 Komentarze • 1099 Wyświetleń
    • Anna Łojek – 25 paź 2007, 13:16
  • Reklamacja

    Dwadzieścia minut później jakaś diabelnie tłusta ręka odziana w połyskujący, satynowy rękaw, otworzyła damska torebkę i włożyła delikatnie do środka niewielki, cylindryczny przedmiot. Z pokoju obok dochodziło radosne sapanie i cichutkie pojękiwania. W kilkanaście minut potem drzwi do tonącej w kwiatach garderoby uchyliły się i obok potężnej baterii dezodorantów, pudrów i całej armii cieni stanęła niewielka, nawilżająca pomadka do ust. Po chwili blada i koścista ręka, która ją tam przyniosła, zniknęła.

  • Tysiąc Jeden Życzeń

    Demon Mroku, który majestatycznie dotarł do celu swojej podróży zawył żałośnie, gdyż ścigany człowiek po raz drugi wymknął mu się ze szponów. Tej nocy, w ataku ślepego szału, rozszarpał wielu śpiących żołnierzy po obu stronach frontu. 21 lutego 1916 roku rozpoczęła się bezsensowna jatka, w której poległo ponad pół miliona walczących ze sobą żołnierzy.

  • Miniarmageddon

    Popatrzyłem niepewnie na jednego, potem na drugiego z przeciwników i od razu zauważyłem drobną zmianę w kostiumach obu panów. Obaj mieli teraz na sobie coś jakby mundury, opaski na czołach przewiązane gdzieś na potylicy oraz ciemne okulary. Tylko, że na ramieniu "czerwonego" widniał wytatuowany pentagram, na ramieniu "niebieskiego" - krzyż. Oczywiście ich plamiaki – bezrękawniki różniły się kolorami, ale to szczegół nie wart więcej, niż dwóch linijek tekstu.

  • Koty

    To, co wcześniej uważał za pierzasty koc, było skrzydłami. Prawdziwymi, ogromnymi skrzydłami. Dopiero po chwili do mężczyzny dotarło, że anielica jest naga, a w miejscu, gdzie powinna mieć ręce widać dwa kikuty. Znów wpatrywała się w starca, który teraz także się uniósł. Brakowało mu jednej nogi od kolana w dół, a na brzuchu widniała podłużna rana. Karola przeszedł zimny dreszcz.

  • Kryteria boskości

    Długo potem prace ciężkie trwały, długo przemierzali uczeni mędrcy i badacze głębiny Kosmosu, materii całej zamiłowanie do porządku zaszczepiając. W głąb czarnych dziur się na linach spuszczali, do jąder słońc sięgali, cząsteczki elementarne na nową modłę pracowicie przerabiali. A gdy skończyli, zasiadł sędziwy Elektrian Światłowód przy konsoli wszechzarządzającej i rzekł „Niech się stanie”.

  • Motyl

    Po piętnastu minutach jazdy, samochód zaparkował przed dużym domem. Budynek był nowy, świeżo bielony. Pielęgnacją ogrodu zajmował się stary ogrodnik. Helena podejrzewała, że jest już na pół ślepy i większość czynności wykonuje mechanicznie. Fakt, że niektóre rośliny były gorzej podcięte, a trawnik nierówno skoszony, zupełnie jej nie przeszkadzał. To była niewielka cena za dyskrecję.

  • Śpiewaczki losu

    Wyniesienie poszkodowanych z wozów zabrało niecały kwadrans. Kilku z nich już umarło, a na śmierć nawet moc Śpiewaczek Losu nie miała wpływu. Zostali oni zawinięci w całuny i przeniesieni do jednego wozu, tam, gdzie leżały wszystkie ciała. Zaplanowali ich pogrzebanie zaraz po rytuale Sióstr.

  • Powrót

    Zebrali cały swój oddział. Razem około setki ludzi, wcześniej rozmieszczonych w ponad 15 namiotach skleconych naprędce (demonom nie były potrzebne). Wśród żołnierzy byli zarówno całkiem młodzi jak i bardzo starzy weterani. A także osoby takie jak Bezimienny i Gharrik – wyrzutkowie, którzy znaleźli się na polu walki nie do końca ze swojej woli.

  • Smokobójca

    W końcu doleciał do ziemi, na której nie żyli ludzie. Była to kraina gęsto porośnięta lasami i pełna gór. Wiosna już się tutaj kończyła, bardzo szybko przechodziła w lato. Śnieżna łuska Kahlana wyróżniała się znacznie z zielono-brązowego otoczenia. Pewnego dnia dojrzał jakieś kształty, latające wśród gór, to wzlatujące gdzieś wysoko, to pikujące na dół.

  • Trzech Posłańców

    Był posłańcem, całkiem młodym, bo dopiero 16 letnim, ale sprawdził się już wiele razy, stając się ulubieńcem ojca Urthina. Leżał tak, rozmyślając co u jego brata, walczącego na wschodnim froncie. Modlił się gorliwie co wieczór o to, aby powrócił on do domu cały i zdrowy. Póki co otrzymywał od niego listy, więc jego prośby były wysłuchiwane. Ale wiedział, że niedługo szczęście może się od niego odwrócić. Zawód żołnierza był niebezpieczniejszy od bycia posłańcem.

  • Kwestia Kształtu

    Postawił nawet na szali swoją wszechmoc, ale – ponieważ nadal był wszechwiedzący – z łatwością wybrał właściwy kupon i ją odzyskał. Inne nagrody zostały jednak rozdzielone. Dziki dostały siłę, niedźwiedzie odwagę, wieloryby duże rozmiary, wirusy grypy – pomysłowość, dzięki której mogą mutować w coraz to nowe szczepy. Ludzie wygrali wówczas prawo do nadania kształtu Śmierci ale, ponieważ – jak już mówiłam – pomysłowość dostała się wirusom grupy, nie mieli zbyt wielu pomysłów i nadali mi kształt człowieka.

  • Dawne Znajomości

    Korvin poszedł skradając się na lewo, krasnolud chował się za dużymi kamieniami leżącymi przy wejściu. Eredri zniknął, używając czaru i przygotował kolejne zaklęcia do rzucenia. Grota była wielka. Jej strop znajdował się prawie 10 metrów ponad ziemią. Po całej grocie walały się ciała, większość z nich już rozkładająca się. Na środku jaskini znajdował się prymitywny ołtarz, na którym Porvus odlewał krew do fiolki z kolejnego mieszkańca, porwanego najprawdopodobniej tej nocy.

  • Cienie

    Czuję nieopisany żal, czuję nieopisany strach i rozpacz, ale nie przyspieszam kroku. Spokojnie idę żwirową ścieżką.
    Chcę ciszy, chcę ukojenia, chcę umieć je doceniać, chcę po nie sięgnąć. Będę kroczyć żwirową ścieżką.

  • Łańcuch

    Podszedłem do biurka na którym półleżał martwy mężczyzna. Czułem dobiegający od niego fetor. Poza nim przeszkadzał mi tylko szum ustawionego kilka metrów za oknem agregatu. Zrzuciłem ciało na podłogę i zacząłem przeszukiwać meble. Wszystko co wydało mi się przydatne kładłem na biurko. Niedługo miałem przyzwoitą kolekcję konserw, suszonych warzyw i trochę bandaży.

  • Wielki dzień

    Przeprowadzono więc zmasowana akcję propagandową opartą na kilku krwawych zamachach, których jakoby mieli dokonać właśnie islamscy terroryści. Stopniowo podgrzewano nastroje w społeczeństwie stwarzając nastrój zagrożenia. Niestety coraz więcej ludzi ulegało psychozie strachu.

  • Problemy z nieśmiertelnością

    Śmierć odczekała chwilę, sprawdzając czy nie padnie zaraz jakaś cięta riposta, ale nic takiego się nie stało. W pokoju panowała absolutna cisza, a trzy pary oczu spoglądały na nią wyczekująco.

  • Gdy śmierć ci pisana...

    W tym momencie chłopak zobaczył Ją. Przebiegała właśnie przez ulicę, gdy nagle zza rogu wyjechała rozpędzona ciężarówka. Przerażona obróciła się przodem do samochodu. Rafał błyskawicznie rzucił się w jej stronę. Wpadł na nią z rozpędu, wypychając spod ciężarówki. Sam nie zdołał jednak już uciec. Poczuł nagle ból, a zaraz potem otoczyła go ciemność.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 maja 2017, 10:57 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka