Trupy i Powieść Idealna

Huberath Marek
„Gniazdo Światów”
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Dwa tygodnie temu, będąc w jednej z poznańskich księgarni, moją uwagę przykuła wielka biała czaszka widniejąca na okładce jednej z tamtejszych książek. "Gniazdo Światów", bo taki był jej tytuł, bardzo mnie zaintrygowało, a i nazwisko autora nie było mi obce. Mimo, iż nigdy wcześniej nie miałem okazji zapoznać się z jego twórczością, to słyszałem wiele pochlebnych opinii na temat jego dzieł. Dość wspomnieć, iż na jednym z internetowych for, Huberatha nazwano mistrzem polskiej fantastyki naukowej. Nie zastanawiając się dłużej, kupiłem książkę. Nie miałem wówczas pojęcia, że przyjdzie mi przeczytać Powieść Idealną.

Czym dla mnie jest Powieść Idealna? Większość ludzi nazywa to "ulubioną książką". Zanim sięgnąłem po "Gniazdo Światów", Powieścią Idealną była dla mnie "Strzała Kusziela" Jacqueline Carey. Dziś, kiedy dobrnąłem już do ostatniej strony dzieła Huberatha, dotychczasowy władca został zdetronizowany. "Gniazdo Światów" to bowiem najlepsza powieść, jaką miałem okazję przeczytać w swoim życiu. A wierzcie mi, czytałem ich bardzo wiele.

Gavein Throzz, wraz z żoną Ra Mahleine przybywa do Davabel. Hierarchia społeczna zależy tam od koloru włosów - najwyżej stoją czarni, zaraz potem czerwoni, następnie szarzy, a na samym końcu biali. Gavein jako czarny, udał się do Davabel samolotem. Jego podróż trwała kilka dni. Biała Ra Mahleine musiała udać się w czteroletnią wędrówkę statkiem, podczas której była maltretowana i traktowana gorzej niż zwierzę. Kiedy małżeństwo spotyka się w Davabel, wynajmuje apartament u pani Eddy. Wtedy też w Davabel zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Po kolei umierają osoby, które miały jakikolwiek związek z Gaveinem. Prasa nadaje mu miano Śmierci. Władze decydują, że problematycznego mieszkańca należy natychmiast się pozbyć. Jest to jednak znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Dodatkowo, w grę zamieszane jest "Gniazdo Światów" - dzieło literackie, które na zawsze odmieni Gavein'a.

Powieść czyta się stosunkowo szybko, trzeba to jednak robić bardzo uważnie. W utworze Huberatha ważne jest każde zdanie, tak więc ominięcie choćby jednego akapitu może spowodować komplikacje w lekturze. Autor niekiedy rozpisuje się na temat ważnych wydarzeń na kilka stron, innym razem zaś przedstawia je szybko i bezpośrednio, używając zaledwie kilku zdań. Uważne czytanie jest więc tutaj nie bez znaczenia. Książkę czyta się z zapartym tchem i niezwykle trudno się od niej oderwać. Losy bohaterów poznawałem z ogromnym zaangażowaniem, a żadna z postaci nie była mi obojętna. Huberath pięknie przedstawił miłość, która łączyła Gaveina i Ra Mahleine. Uczucie to było tak naturalne i wyraźne, że momentami porównywałem je do własnego związku z moją dziewczyną. Pod tym (i nie tylko pod tym) względem mocno utożsamiałem się z głównym bohaterem. Z przejęciem czytałem o rozłące, jaka nastała między nim a jego żoną w momencie, gdy przebywał w laboratorium Uniwersytetu Naukowego. Podobnie jak Gavein, czułem wściekłość gdy tylko pomyślałem o tym, jak Ra Mahleine była traktowana na statku i jak mogli traktować ją urzędnicy pod nieobecność męża. Z niepewnością i swojego rodzaju strachem dowiadywałem się o postępującej chorobie kobiety, współcierpiąc razem z nią i jej małżonkiem.

W momencie, gdy Gavein pogrąża się w lekturze Gniazda Światów, autor przedstawia czytelnikowi szereg historii, na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego z nurtem fabuły. Okaże się jednak, iż książka Gaveina odegra w "Gnieździe Światów" znacznie większą rolę, niż mogłoby się początkowo wydawać. Huberath sprawnie manipuluje czytelnikiem, do tego stopnia, iż po zakończeniu lektury sam miałem wątpliwości, czy aby nie jestem bohaterem powieści czytanej przez jakiś wyższy byt. Marek Oramus stwierdził, iż "Gniazdo Światów" to "powieść zaczynająca się dość niewinnie i niepozornie, lecz proponująca czytelnikowi grę, po której bez mała odmieni się jego spojrzenie na świat". Muszę powiedzieć, że ostatnie parę słów z tej wypowiedzi to nie zwyczajny chwyt marketingowy. Huberath stawia czytelnika przed nie lada wyzwaniem, pozwala mu wpływać na losy książki. Ja sam nie wiedziałem, czy powinienem doczytać ją do końca. W końcu jednak przemogłem się i ze łzami w oczach dobrnąłem do ostatniej strony. "Gniazdo Światów" to jedyna książka, która zdołała poruszyć mnie do łez, spośród całych setek powieści, jakie czytałem w swoim życiu.

Książka wydana jest dość standardowo. Wydawcą jest superNOWA. Na okładce widnieje duża, biała czaszka. Poważnym niedociągnięciem są literówki na tylnej okładce książki - jest ich całe sześć! To niewybaczalny błąd i absolutnie nie rozumiem, w jaki sposób takie wydawnictwo jak superNOWa mogło wydać książkę z błędami na obwolucie. Tym bardziej, że wewnątrz jest ich całkiem niewiele. Tak czy inaczej, "Gniazdo Światów" mieści się na 276 stronach i kosztuje około dwudziestu złotych.

Dzieło Marka Huberatha to coś doprawdy wspaniałego. Nigdy wcześniej nie miałem okazji czytać czegoś tak doskonałego, czegoś, co poruszyłoby mnie równie mocno jak "Gniazdo Światów". Uważam, że jest to obowiązkowa pozycja dla wszystkich miłośników fantastyki, bez wyjątku, w szczególności zaś dla tych lubujących się w science-fiction. Ostrzegam jednak - od waszych poczynań będzie zależało niejedno ludzkie życie.


Ocena: 10/10 *

Wyd. superNOWA

Tytuł: Gniazdo Światów
Autor: Marek S. Huberath
Rok wydania: 1998
Ilość stron: 276
ISBN: 83-7054-127-5
Cena: ok. 20zł

* - po raz drugi w życiu wystawiam najwyższą możliwą ocenę. Możliwe, że nie powinienem tego robić, zważywszy na dziecinne błędy, jakich dopuściło się wydawnictwo superNOWA. Ostatecznie doszedłem jednak do wniosku, że ocena będzie dotyczyła tylko i wyłącznie treści. Jeśli bowiem oceniać to, co zaserwował nam Huberath - dziesiątka zdaje się być w pełni zasłużona

[center]Obrazek[/center]
KOMENTARZE (2) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
naimad 22 sty 2007, 18:47
Słuszna uwaga Kristofie. Dzięki za spostrzegawczość. Błąd przed chwilą został poprawiony. A co do książki to wierz mi, warto przeczytać - nigdy jeszcze nie czytałem czegoś równie dobrego.
Kristof Dernhest Eidenfel 22 sty 2007, 15:36
Hmm, jeśli tak zachwalasz, to chyba będę musiał sobie sprawić to cudeńko.
W całej recenzji tylko jeden błąd, za to dość poważny. Zdanie: "autor przedstawia czytelnikowi szereg historii, które do złudzenia nie mają nic wspólnego z nurtem fabuły". Pogrubiony zwrot jest tutaj błędnie zastosowany. Poprawić, na np. "które na pierwszy rzut oka".

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 14 gru 2018, 15:50 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka