Patrząc kobiecym okiem na wikingów

Elżbieta Cherezińska
„Saga Sigrum. Północna Droga”
Ocena recenzenta
3.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Słyszeliście o wikingach, prawda? Ha, któż nie słyszał. To oni w pierwszych wiekach średniowiecza byli postrachem całej Europy. Nieustraszeni wojownicy, zahartowani na dalekiej północy, zdobywcy i doskonali żeglarze – takich ich znamy i tak ich sobie wyobrażamy. Do tego kraj z niedostępnym wybrzeżem, poszarpanym fiordami, z mroźnym, surowym klimatem – to działa na wyobraźnię. Nic dziwnego, że wikingowie fascynują ludzi pióra, i że trafiają w czytelnicze gusta. Pamiętamy, że mitologia nordycka (nie tylko ona) zainspirowała Tolkiena. To dzięki niej zrodził się Thorgal. A to tylko dwa z wielu przykładów jakie można znaleźć w literaturze, bo do tej tematyki sięgali nie tylko fantaści.

„Saga Sigrun” jest właśnie taką niefantastyczną opowieścią – zjawisk nadprzyrodzonych, niewyjaśnionych i magicznych tu nie doświadczymy. Mamy za to wikingów, ale ukazanych inaczej niż zwykle. Autorka postanowiła przedstawić życie tego ludu z perspektywy kobiet- wikingów.

„Saga Sigrun” to pierwszy tom trylogii „Północna droga”, w której głównymi bohaterkami mają być matki i żony nordyckich wojowników. Czy oznacza to powieść feministyczną? Na szczęście nie – mamy do czynienia raczej z prozą obyczajową. Sam tytuł jest wskazaniem drogi, jaką podążyła autorka. Dawne norweskie sagi były epickimi opowieściami o rodach i podróżach wikingów. Tu jednak to nie podboje są najważniejsze. Zamiast tego skupiamy się na życiu codziennym dawnych mieszkańców Norwegii i na przeżyciach głównej bohaterki, Sigrun.

Postać ta jest córką jednego z jarlów, czyli wikińskich przywódców. To ona jest narratorką i to historię jej życia będziemy mogli śledzić. Snując opowieść ustami Sigrun, autorka zmniejsza dystans czytelnika do opisywanych wydarzeń. Gawęda głównej bohaterki przenosi czytelnika tysiąc lat wstecz, próbując ukazać życie wikingów, ich pragnienia, namiętności i tęsknoty. Warto podkreślić wkład pracy jaki Cherezińska włożyła w oddanie nastrojów wśród ludzi tamtych czasów. Należy również docenić wnikliwość z jaką umieściła ona akcję w realiach Norwegii X wieku. Ten historyczny aspekt powieści, ta próba przybliżenia czytelnikom wiedzy o tamtym okresie, jest bardzo istotnym elementem tego dzieła.

„Saga Sigrun” ma jednak do zaoferowania niewiele ponad to. Owszem jest to powieść intymna, przepełniona emocjami. Również fakt, że opisuje zwykłe, codzienne sprawy, a typowej dla książek fantasy akcji w niej nie ma, nie oznacza, iż jest to słaby tytuł. Problem tkwi gdzie indziej i jest bardziej złożony. Nie sposób też nie wejść tu w polemikę z osobami zachwalającymi tę książkę. Olga Tokarczuk zachęca do lektury mówiąc o erudycji autorki i o stworzonym przez nią świecie pełnym zmysłowości i detalu. Magdalena Gauer, literaturoznawca, kusi obietnicą „tętniącej energią życia wytrawnej i porywającej narracji, oraz wysmakowanym wizerunkiem psychologicznym postaci i niezwykłej urodzie detalu.” Historyk i kulturoznawca, dr Remigiusz T. Ciesielski, podkreśla walory umieszczenia opowieści w czasach wikingów.

Rzeczywiście, autorka przenosi nas te tysiąc lat wstecz i możemy osobiście uczestniczyć w opisywanych wydarzeniach. Rzeczywiście, jesteśmy w stanie poczuć emocje, które przeżywa Sigrun. Szkoda tylko, że utwór ten nie wykorzystał do końca swojego potencjału. Chwilami wydaje nam się, że zamiast wysublimowanej, inteligentnej i ponadczasowej opowieści z wątkami filozoficznymi – jak jest nam obiecywane - czytamy zwykły romans, w którym nie ma ani krzty dramatyzmu. Sigrun nie musi o nic walczyć, nie musi nic zdobywać - wszystko przychodzi jej samo, choć pozornie pojawiają się przed nią trudne decyzje i problemy, które trapią każdego człowieka. Lecz co to za romans, w którym nie ma napięcia i niepewności?

Autorka szybko odbiera czytelnikowi frapujące elementy i pytania, wplątując w opowieść wieszczkę Urd, która zdradza przyszłe losy głównej bohaterki. Choć Sigrun nie jest pewna co oznaczają tajemnicze przepowiednie wiedźmy, to czytelnik wie już jaki będzie koniec. Tu warto zwrócić uwagę na wykorzystanie wikińskiego sztafażu opowieści, na przedstawienie codziennego życia tej społeczności i na tę urodę detalu, o której już tu wspominano. Kłopot w tym, że smaczków antropologicznych jest tu niewiele. Pojawia się co prawda wyszywany smok na koszuli, czy opis prezentu od Regina, męża Sigrun, ale elementy te są wplatane sporadycznie i mają zbyt marginalny charakter. Cherezińska opisuje życie w grodzie wikingów, ale robi to powierzchownie. Chciałoby się poczytać o tym, jak ubierali się wikingowie, jak się poruszali, jak mówili. Gdy już mamy wrażenie, że za chwilę dowiemy się czegoś fascynującego, że zaraz wpadniemy na jakiś szczegół, autorka zmienia temat lub ledwie o nim wspomina i pędzi dalej.

Tu dotykamy kolejnej kwestii czyli erudycyjności, subtelności i zmysłowości języka. Trzeba to przyznać: książka jest napisana sprawnie. Ale poza poprawnością, piękna w niej nie ma zbyt wiele. Niemniej sposób w jaki Cherezińska przedstawia sceny miłosne jest doskonały. Jej opisy to dowód na to, że możliwe jest w polskiej literaturze pisane o seksie w sposób ładny, wysublimowany, erotyczny, a nie pornograficzny. Ilość tych scen, a tym samym ilość użytych przez autorkę metafor, zaczyna jednak po jakimś czasie nużyć i irytować. Reszta opowieści jest napisana językiem mało wyszukanym. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o żadną stylizację językową, gdyż np. Komuda udowodnił swoimi utworami, jak pozytywnie może to wpłynąć na przyjemność czytania.

Brak stylizacji i powierzchowne potraktowanie tematu życia wikingów skutkuje ponadto tym, że czytelnik ma wrażenie, iż lud ten został wykorzystany jedynie jako tło. Nie ma tu ponadczasowości opowieści, ani obiecywanej nam pasji w narracji. Także wizerunki psychologiczne postaci tu nie pomagają. Bohaterowie są bez wyrazu, brak im głębi, a ich pragnienia są zbyt jednorodne i zbyt proste, by można było się zachwycać ich postępowaniem czy wyborami.

Na szczęście „Saga Sigrun” ma być kontynuowana. Na szczęście, gdyż jest szansa na to, że kolejna książka cyklu będzie ciekawsza. Nadzieje te są o tyle uzasadnione, że bohaterka tytułu, o roboczej nazwie „Saga Halderd”, jest zupełnie inna od Sigrun. Bardziej zagmatwane i bolesne losy Halderd są doskonałym materiałem na powieść, ale czy rzeczywiście będą prawdziwie dramatyczne i wciągające? Czy możliwe, że autorka zaoferuje czytelnikom coś więcej niż romans w świecie wikingów X wieku? Chciałbym by tak było, bo choć przez „Sagę Sigrun” przebrnąłem z trudem, to wciąż liczę na to, że Cherezińskiej uda się wciągnąć mnie w świat swojej prozy.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 cze 2019, 01:56 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka