Kiedy James Bond nie daje rady - recenzja książki "Chorągiew Michała Archanioła"

Adam Przechrzta
„Chorągiew Michała Archanioła”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Chorągiew Michała Archanioła to mityczna już relikwia, pobłogosławiona przez samego boskiego wysłannika, od którego wzięła nazwę. Dawała ona walczącym w jego imieniu wojownikom nadnaturalne siły i szczęście. Zaginęła jednak przed wiekami w pomroce dziejów, jednak pamięć o niej przetrwała w Rosji, a w jej siłę wierzą nawet doświadczeni żołnierze Specnazu. Czy rzeczywiście kawałek materiału może stanowić tak ogromne źródło mocy?

Janusz Korpacki jest – jakby mogło się na pierwszy rzut oka wydawać – zwykłym doktorem cybernetyki na jednej z uczelni krakowskich. Jego praca polega na przekazywaniu wiedzy studentom, aczkolwiek jest to tylko wierzchołek góry lodowej. W cieniu jego przeszłości czai się wiele mroku i spraw, o których nie każdy może usłyszeć. Został on wychowany przez agenta działającego na usługach rządu polskiego. Chłopiec już od najmłodszych lat przechodził najcięższy trening fizyczny, co sprawiło, że w chwili obecnej jest w stanie sprostać każdemu niemal przeciwnikowi – nawet wśród komandosów. Liczne kontakty w świecie agentów – zarówno polskich, jak i rosyjskich sprawiły, że Janusz często pracuje jako konsultant w tajnych projektach służb specjalnych. Czasami wykonuje też pewne zlecenia, które nie każdy uznałby za „normalne”. Na prośbę swojego opiekuna uniwersyteckiego przyjmuje zlecenie na wyjaśnienie zagadkowej śmierci. Ojciec pewnego naukowca chce poznać szczegóły śmierci swojego syna, który zginął zaraz po tym, kiedy zaczął badać sprawę polskiego wywiadu działającego w okresie międzywojennym. Na pozór zwykłe zadanie wywoła lawinę zdarzeń, dzięki którym w życiu młodego doktora zajdą liczne zmiany. Będzie musiał uporać się z kanadyjską i rosyjską mafią, rosyjskim Specnazem, terrorystami i całą masą innych trudności.

„Chorągiew Michała Archanioła” to opowieść szybkiej akcji, dobrego humoru i naprawdę twardych facetów. Można by stwierdzić, że nawet zbyt twardych. Trudno ustosunkować się do postaci głównego bohatera, który okazuje się genialniejszym naukowcem od Stephena Hawkinga, lepszym tajnym agentem od Jamesa Bonda, jego umiejętności w zakresie sztuk walki zmusiłyby Chucka Norrisa do poddania się samym pokazem, zarazem Janusz jest świetnym kucharzem, masażystą, nauczycielem, nożownikiem, włamywaczem, smakoszem... Do tego posiada nadnaturalnie dobry węch oraz inne zmysły, a jego rany leczą się zadziwiająco szybko. No i oczywiście warto wspomnieć, że mimo iż nie jest zbyt przystojny, samo jego pojawienie się w pomieszczeniu sprawia, że wszystkim kobietom przyspiesza tętno. To oczywiście nie koniec zalet, bo przecież musi być moralnie czysty jak łza. Mimo brudnej roboty jaką czasami wykonuje, jego podejście do świata jest nieskazitelne, a niejeden obrońca sprawiedliwości chciałby się od niego uczyć... Czy taka postać może być płaska i stereotypowa...? Nieee...

Sama akcja została skonstruowana tak, że wrażenie, że autor wymyślił kilka głównych zdarzeń, a potem uzupełniał wcześniejsze, żeby „przypadkiem” z siebie wynikały jest niezwykle silne. Brnąc przez kolejne sceny widać, że bohaterowie pojawiają się w nienaturalnych sytuacjach, a stosunki łączące ich z głównym bohaterem są dość niepojęte i dziwne. Całość wygląda jak budynek zbudowany z losowych elementów, który w każdej chwili może się rozpaść. Nie jest to niestety cecha dobrej powieści. Losowość zdarzeń i chaos sprawiają, że czytelnik co jakiś czas zadaje sobie pytanie „ale o co tu właściwie chodzi?”. Jednak biorąc pod uwagę inne produkcje tego gatunku – choćby serię przygód Jamesa Bonda – można chyba przyznać, że jest to cecha tego typu opowieści.

W odróżnieniu od całokształtu fabuły, jej części składowe, czyli kolejne rozdziały są bardzo sprawnie napisane. Adam Przechrzta przyzwyczaił już czytelników, że jego styl pisarski jest tak przyjemny, że nawet proste i nieambitne rzeczy czyta się sprawnie i miło. Jest to wielka zaleta, gdyż potrafi udobruchać czytelnika, który dzięki radości odczuwanej z lektury wybacza autorowi niedociągnięcia scenariusza. Szczególnie, że powieść ta powstała na samym początku jego pisarskiej kariery, dzięki czemu łatwo można porównać postęp jaki się dokonał nie tylko w samym warsztacie językowym, ale również w umiejętności budowania fabuły.

Co można jeszcze więcej powiedzieć o tej książce? Jest jak każdy dobry film z Bollywood. Jest komediodramatem sensacyjnym z elementami fantastyki, romansu i treści z całej masy innych gatunków. Do tego mimo słabszego związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy zdarzeniami czyta się „Chorągiew” bardzo dobrze, a po skończeniu lektury mimo sporej dozy infantylnych treści ma się ochotę na więcej. Nie jest to książka ani wymagająca, ani nie jest ambitna. Nie stanowi też wspaniałego dzieła literackiego. Jednak mimo błędów formalnych spełnia swoje zadanie – zapewnia czytelnikowi dobrą rozrywkę, dozę śmiechu i kilka ciekawych scen akcji.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 24 mar 2019, 06:25 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka