Czy androidy płaczą elektrycznymi łzami? - recenzja książki "Spektrum"

Martyna Raduchowska
„Spektrum”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
W powieści „Łzy Mai” Martyna Raduchowska przedstawiła czytelnikowi świat przyszłości, w którym po ulicach miast prócz ludzi poruszają się replikanci. Te androidy często pomagają w pracy, a swoją siłą, szybkością reakcji i inteligencją wprawiają ich w zazdrość. Syntetykom brakuje jednak jednego: uczuć. Nigdy nie będą równi ludziom, ponieważ nie potrafią kierować się własną wyobraźnią czy chęciami. Czy aby na pewno?

Pierwszy tom opisywał rozruchy, jakie wybuchły w metropolii New Horizon, kiedy na rynek trafiła reinforsyna, środek drastycznie zwięskzający siłę ludzkiego rozumu, jednak jako skutek uboczny pozwalający androidom choć na krótki czas na odczuwanie, a tym samym zrozumienie własnego „ja”. Historia opwiadała o śledztwie prowadzonym przez oficera policji, Jareda Quinna, który to za cel obrał złapanie tajemniczego mordecy grasującego w mieście. Jednym z głównych podejrzanych uczynił Maję, swoją sztuczną partnerkę, która zniknęła niebawem po stłumieniu zamieszak i podzieleniu miasta na poł. Finałem książki była konfrontacja bohaterów i możliwość konfrontacji domysłów czytelnika ze słowami Mai.

W drugim tomie autorka opisuje dokładnie te same wydarzenia, jednak ze strony replikantki. Będzie można dowiedzieć się, co wierna partnerka głównego bohaterka robiła od czasu, kiedy zniknęła na początku tomu, aż do ostatnich jego stron. Jako, że najważniejsze jej poczyniania zostaly opisane już podczas spotkania, w tej części (poza kilkoma konkluzjami na samym końcu) fani nie znajdą praktycznie nic nowego. Przedstawione są szczegóły poczynań byłej partnerki Quinna, jej motywacja i rodzące się uczucia (szczególnie, że narracja prowadzona jest w pierwszej osobie), jednak samo rozwiązanie zagadki nie będzie niczym nowym, ani odkrywczym.

Martyna Raduchowska mimo stosunkowo niewielkiego dośwadczenia na rynku literackim pokazuje, że umie z rozmysłem używać materii języka polskiego. Mimo tego, że książki, które przyniosły jej sławę były skupiającą się na rozrywce komiczną urban fantasy, tutaj udowadnia, że ani cyberpunk, ani przyszlość nie są jej straszne. Co prawda można by znaleźć pewnie niedociągnięcia w budowie świata i w motywacji działań niektórych bohaterów, jednak niedopatrzenia są na tyle małe, że nie przeszkadzają w lekturze.

Trudno zatem powiedzieć, że „Spektrum” jest kontynuacją czy choćby rozwinięciem poprzedniej części. Jest co najwyżej próbą ukazania wydarzeń z innej perspektywy. Autorka postawiłą tutaj nie tyle co na skomplikowaną fabułę, ile na ukazanie rodzącej się tożsamości sztucznej inteligencji. Szkoda tylko, że ta już od początku jest bardzo ludzka i tak naprawdę mimo doświadczeń i zyskiwania samoświadomości tak naprawdę niewiele się zmienia. Czytelnik już od samego początku będzie mógł bez trudu utożsamić się z nią i nie widzieć różnic pomiędzy swoimi uczuciami, a reakcjami robota. Troszkę tutaj brakuje dysonansu między nimi.

Czy warto przeczytać „Spektrum”? Mimo wyżej wymienionych wad jest to nadal interesująca książka, choć pod tym względem ustępuje „Lzom Mai”. Z drugiej strony jest na pewno napisana sprawniej i jest bogatsza pod względem językowym. Choć można ją porównać do odgrzewanych kotletów, są to całkiem smaczne kotlety. Po lekturze najsilniejszym uczuciem jest jednak chęć poznania dalszych losów bohaterów i można z niecierpliwością oczekiwać na kolejny tom.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 maja 2019, 20:22 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka