Opowiedz mi historię - recenzja książki "Pierwsze słowo"

Marta Kisiel
„Pierwsze słowo”
Ocena recenzenta
4.15/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Krótkie formy są niedoceniane. Prawda jest bowiem taka, że stworzenie opowiadania, o czym często wspominają sami autorzy, którzy piszą zarówno je, jak i powieści, okazuje się o wiele bardziej czasochłonne i wymaga wielu wyrzeczeń. W końcu krótka forma, jak sama nazwa wskazuje, musi być krótka… A wiadomo jak to bywa z weną – kiedy już się pojawi, nie puszcza ze swoich szponów i można pisać w nieskończoność. Zanim się obejrzymy zamiast opowiadania mamy czterystustronicową powieść.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że kiedy już zdecydujemy się na sięgnięcie po jakąś antologię, opowieści w niej zawarte są bardzo różne – jedne lepsze, inne gorsze. Są jednak odstępstwa od tej zasady – Marta Kisiel stworzyła naprawdę dobry zbiór, w którym prawie każda historia zachwyca czytelnika – śmiesząc, wzruszając czy dając do myślenia. Autorka twierdzi, że nie wychodzi jej pisanie krótkich form, jak bardzo się myli!

Szczęśliwa jedenastka

W zbiorze znajdziemy jedenaście opowiadań, każde przedstawiające inną historię, z różnymi bohaterami i poruszające odrębną tematykę. Niektóre z nich są zabawne, kolejne poważne, próbujące otworzyć czytelnikowi oczy, jednak każde przemyślane i dobrze napisane. Prawda jest taka, iż rzadko natykam się na tak interesującą antologię, gdzie prawie wszystkie opowiadania zasługują na wysokie oceny. Marta Kisiel ma lekkie pióro i głowę pełną pomysłów, nic więc dziwnego, że tak wiele osób chwali jej styl i sięga po każdą powieść, jaka wyjdzie spod jej pióra (albo klawiatury).

Jak już wspominałam wyżej, prawie każda historia w tym zbiorze zachwyca. Jedynie jedno opowiadanie nie wzbudziło we mnie większych emocji, było nudne, źle mi się je czytało i nie mogłam się w nie wczuć. Mam na myśli „Miasto motyli i mgły” – jego głównym bohaterem jest chory na suchoty Davyn. Ojciec chłopca to zelota, nie troszczy się o dziecko – co bóg dał, bóg może odebrać. Opowieść niesie ze sobą przesłanie, jednak akcja nie wciąga, żal nam młodego bohatera, ale to tyle. Na szczęście pozostałe opowiadania to małe dzieła literackiej sztuki.

Czas na opowieści

„Rozmowa dyskwalifikacyjna” jest przezabawna – Komisja do spraw Oryginalności Dzieł i Arcydzieł przeprowadza dysputy z osobami, które pragną otrzymać Międzynarodowy Certyfikat Jakości Fantastycznej. Żeby otrzymać miejsce pracy, trzeba wykazać się bystrością umysłu i udowodnić członkom Komisji, że jest się jedynym w swoim rodzaju. Na pierwszy ogień… znaczy jako pierwsi w rozmowie biorą udział krasnolud i elf. Marta Kisiel doskonale oddaje zawiłości biurokracji i zabawę w papierologię. To dobre i lekkie opowiadanie – swego rodzaju satyra na wspomnianą przed chwilą biurokrację, ale także na współczesną literaturę. Nie od dziś wiadomo, że jeśli jakaś powieść okaże się objawieniem roku, wtedy sporo autorów próbuje stworzyć coś podobnego – nowy Potter, nowy Zmierzch, nowy Martin… Przykładów można mnożyć bez liku.

„Katabasis” – czyli poważniejsza, mroczniejsza i bardziej wzruszająca opowieść od poprzedniej. Tym razem autorka rezygnuje ze swojego znaku rozpoznawczego, czyli humoru, i skupia się na poruszeniu czułej struny w odbiorcy. Jeśli znacie mit o Demeter i Korze, możecie w tym opowiadaniu znaleźć odniesienie od niego – cierpiąca matka pragnie odzyskać córkę. Kisiel udowadnia, że nie tylko potrafi pisać zabawne historie, ale także takie, która chwytają za serce.

„Dożywocie” to kolejna propozycja ze zbioru. Osobom zaznajomionym z twórczością Marty już sam tytuł wiele mówi – ja nie miałam jeszcze okazji przeczytać książek należących do serii o tym samym co opowiadanie tytule, ale dzięki opowieści wiem, że na pewno po nie sięgnę. Krótka forma bawi, śmieszy, to jedna z najlepszych historii w antologii – anioły, ośmiornice, nawiedzony dom… Czego chcieć więcej?

Równie dobre jest opowiadanie „Nawiedziny”, którego akcja rozgrywa się w… domu publicznym. Bohaterki pracują sumiennie i aż tu pewnego dnia przybytek, w jakim się znajdują, nawiedza duch… Czego chce? Szerzyć ład i porządek w zamtuzie, a do tego pilnować, by dziewczyny godnie się zachowywały. Nie wyjdzie z tego nic dobrego, dlatego właścicielka przybytku sięga po ostateczny środek zaradczy – wzywa księdza na egzorcyzmy.

„Przeżycie Stanisława Kozika” zaskakuje, dziwi, ale także daje do myślenia. Główny bohater to typowy pracuś, aż do tego stopnia, że umiera w biurze. Najgorsze jest jednak to, iż nikt nie zauważa zgonu kolegi. Taki być nie może! Przez niedopilnowanie pochówku, protagonista zamienia się w żywego trupa – czego również nikt nie zauważa. Ani współpracownicy, ani rodzina – jedynie utyskują na wygląd i zapach bohatera. Z jednej strony jest to zabawne, że szkielet zostaje jednym z najlepszych pracowników, z drugiej opowiadanie przeraża, ponieważ pokazuje, jak bardzo oddalamy się od siebie.

Marta Kisiel zaserwowała nam także kryminalno-detektywistyczno-sensacyjną opowieść – „Jadeit”. Inspektor Warde i funkcjonariusz Braz zostają oddelegowani do wyjaśnienia niezwykle delikatnej sprawy – tajemniczej śmierci siostrzenicy bardzo wpływowego człowieka. Nie widziano sprawcy, ale wszystko wskazuje na byłego chłopaka zamordowanej. Jednak czy to rzeczywiście on dopuścił się zbrodni? Co ma z nią wspólnego jadeit? O tym dowiecie się, sięgając po bardzo dobre, wciągające i zaskakujące opowiadanie.

W kolejnej historii spotykamy Wallenroda, Wawrzyńca i Winkelrieda. Jeśli znacie literaturę klasyczną, na pewno od razu dostrzeżecie kierunek, w jakim zmierza w tej opowieści Marta Kisiel. Nie jest to jednak smutna i podniosła historia, nie, pisarka wykorzystuje swoje zamiłowanie do tworzenia zabawnych opowiadań i przedstawia nam coś innego niż wcześniejsze formy.

Czas na nagrodzoną historię – „Szaławiłę”. Nie miałam okazji zapoznać się z nią wcześniej, przed nagrodzeniem opowieści, cieszę się, że nadrobiłam tę zaległość, bo naprawdę warto. Kisiel stworzyła coś lekkiego, zabawnego, wciągającego i uroczego. Nie dziwię się więc, że otrzymała za tę powieść nagrodę.

Przedostatnim opowiadaniem, jakie znajduje się w zbiorze, jest „Cały świat Dawida” – tym razem znowu coś bardziej złożonego i dającego do myślenia. Dawid nie ma pracy, mieszka u rodziców, do tego była dziewczyna posiada z nim dziecko, na którego wychowanie są potrzebne pieniądze. Tylko skąd je wziąć? Szukanie pracy nie przynosi efektów… do czasu aż bohater trafia na internetowe ogłoszenie… Tajemnica, konszachty z diabłem i niespełnione marzenia. Ta opowieść wciągnie was bez reszty.

Ostatnie, ale nie znaczy, że najgorsze, czyli „Pierwsze słowo” (jak sam tytuł zbioru). Najbardziej wzruszające i odrobinę pesymistyczne opowiadanie antologii. Trudno napisać o nim coś sensownego, gdyż żadne słowa nie oddadzą tego, jak mocno działa ono na czytelnika.

Zbiór „Pierwsze słowo” to książka, po którą warto sięgnąć – jedne opowieści nas rozmieszą, inne dadzą do myślenia, wszystkie zostaną zapamiętane.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 maja 2019, 20:50 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka