Chyba czytaliśmy różne książki - recenzja książki “Ahsoka”

E.K. Johnston
„Ashoka”
Ocena recenzenta
1.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Ahsoka Tano, niegdyś lojalna padawanka Anakina Skywalkera, chce spędzić resztę życia w służbie zakonowi Jedi. Niestety, bolesna zdrada sprawia, że opuszcza jego szeregi i postanawia kroczyć własną ścieżką. Po wykonaniu Rozkazu 66, gdy Jedi przestają istnieć, a na scenie politycznej pojawia się Imperium, zdana na samą siebie Ahsoka zaszywa się na rolniczym księżycu i zaprzyjaźnia się z dziewczyną imieniem Kaeden. Zamierza tu wieść spokojny żywot, ale oczywiście przeszłość nie da jej zapomnieć o sobie.

Tak mniej więcej wygląda opis fabuły powieści E.K. Johnston. Polecajki zamieszczone na tylnej okładce sugerują, że powieść o dawnej padawance Anakina jest fascynującą, pełną emocji historią, w której bohaterka stopniowo ewoluuje w osławionego Fulcruma znanego z serialu „Rebelianci”. Na dodatek w tej historii nie brakuje elementów polityki i dramaturgii. Czytając te słowa spodziewałam się fascynującej historii w stylu „Więzów krwi”, gdzie polityka została świetnie przedstawiona, czy chociażby niezbyt lubianych przeze mnie „Utraconych gwiazd”, w której to powieści bohaterowie przechodzą naprawdę dobrze przedstawioną emocjonalną ewolucję (lub rewolucję).

Niestety, zawiodłam się na tej powieści kompletnie.

“To świetnie napisana książka” (GeekDad)

Definicje świetnie napisanej książki są różne, ale powieść powinna spełniać jedno podstawowe kryterium: nie możesz się oderwać od lektury, tak jest dobra. W przypadku „Ahsoki” tak nie jest. Miałam ogromny problem ze zmuszeniem się do czytania i nawet nie chodzi tu o to, że nie przepadam za tytułową postacią (Phasmy też nie lubię, ale powieść o niej połknęłam bardzo szybko), ale o sposób prowadzenia fabuły. Z kart powieści zwyczajnie wieje nudą! Ahsoka jest przewidywalna do bólu, a pozostałe postacie są nieciekawe. Kaeden zapatrzona w główną bohaterkę jak w obraz, jej nieletnia siostra, która jakimś dziwnym zrządzeniem losu potrafi konstruować ładunki wybuchowe (po co dziecku taka umiejętność na zapomnianym przez wszystkich rolniczym księżycu, nie mam pojęcia), czy główny czarny charakter, który okazuje się w końcu zwyczajnym chłopcem do bicia… Imperialni oczywiście przedstawieni są jako totalnie źli i totalnie głupi, tak jak pokazano to już w serialu „Rebelianci”, a szturmowcy, podążając za optyką przedstawioną w serialach dla dzieci, nic nie potrafią zrobić i oczywiście nie trafiają.

Nie przemawia tu do mnie zupełnie argument, że jest to książka z gatunku young adult, czyli młodzieżówka (czy nawet przeznaczona dla czytelnika w wieku 12 lat), a więc ma być mniej powiedzmy, soczyście. W nowym kanonie „Star Wars” pojawiły się już dwie doskonałe powieści przeznaczone dla tej kategorii wiekowej: „Rebel Rising” Beth Revis oraz „Leia. Princess of Alderaan” Claudii Grey i w obu mamy poruszane bardzo poważne tematy przedstawione w przystępny sposób. W „Ahsoce” brak po prostu pewnej myśli przewodniej, a sama fabuła raczej nadaje się na kolejny odcinek serialu „Wojny klonów” niż na samodzielną powieść.

“Ta powieść aż iskrzy od emocji” (TV Source Magazine)

Jedyną emocją jaka iskrzyła we mnie w trakcie lektury, była irytacja. Akcja rozkręca się nieznośnie wolno i tak naprawdę nie jest to uzasadnione niczym innym niż nieumiejętnością budowania fabuły i opisywania świata. Bardziej interesujące fragmenty dotyczyły retrospekcji, w których między innymi poznajemy losy głównej bohaterki po wykonaniu Rozkazu 66, ale reszta była po prostu łatwa do przewidzenia i zupełnie nijak opisana, żeby chociaż zachęcić do śledzenia losów postaci.

Jeden z ciekawszych wątków (a raczej jedyny) dotyczy kryształów kyber, ważnych dla imperialnej machiny wojennej, ale także dla Inkwizytorów. Okazuje się, że są one powiązane z użytkownikiem Mocy, natomiast nie występują naturalnie w kolorze czerwonym (aby uzyskać tę barwę kryształ należy poddać procesowi skrwawiania, który jest świetnie przedstawiony w komiksie „Darth Vader: Mroczny Lord Sithów”). Ahsoka, aby bronić bliskie jej osoby, musi zdobyć nowe kryształy i uzbroić się w miecze świetlne. Wątek jest interesujący raczej przez wzgląd na tematykę, niż sam opis, i wzbogaca naszą wiedzę o konstrukcji mieczy świetlnych w nowym kanonie. Ale to wszystko.

To nie jest książka, której szukacie

„Ahsoka” to moim zdaniem powieść zupełnie niepotrzebna. Albo może inaczej - potrzebna, ale nie napisana w tak prosty, infantylny i mdły sposób. Być może rozpieściły mnie inne powieści z kanonu przedstawiające historie filmowych czy serialowych postaci (Claudia Grey jest mistrzynią w oddawaniu skomplikowanego charakteru księżniczki Lei) i od tej pozycji wymagałam czegoś podobnego. Nigdy nie fascynowała mnie postać Togrutanki (a wręcz irytowała) i miałam nadzieję, że powieść zmieni mój stosunek do niej. Niestety, łudziłam się niepotrzebnie.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lut 2019, 19:24 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka