Czterdzieści i cztery – recenzja książki „Epoka Antychrysta”

Paweł Lisicki
„Epoka Antychrysta”
Ocena recenzenta
2.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Motyw końca świata oraz Sądu Ostatecznego to chyba jeden z najczęściej eksploatowanych tematów, nie tylko w literaturze, ale także w sztuce czy muzyce. Ciężko jest bowiem żyć z myślą, że być może, gdy nadejdzie kres ludzkości, jak mawiał, Czesław Miłosz w „Piosence o końcu świata”, ci, którzy czekali błyskawic i gromów, znaków czy archanielskich trąb będą zawiedzeni i nikt nie uwierzy, że staje się już.

Nie tak daleka przyszłość – rok 2217. Na papieża wybrano nowego kardynała, Joana Pablo Bergamota, który postanowił przyjąć imię… Judasz. Już sam wybór imienia zdaje się być kontrowersyjny, ale na tym się nie kończy. Nowowybrany kapłan bowiem pragnie niejako „iść z duchem czasu” i, o dziwo, pozbyć się Boga z umysłów wiernych, wprowadzić swego rodzaju ateizm pośród społeczeństwa uważając, iż taki zabieg, paradoksalnie, zbliży ludzi do Wszechmogącego. Czy działania papieża Judasza zapowiadają powoli upadek ludzkości?

Tytuł Pawła Lisickiego, redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy”, jest z pewnością pozycją kontrowersyjną i należy ją rozpatrywać z różnych stron. Pierwszą stanowi spojrzenie z perspektywy osób wierzących, chrześcijan, katolików. Drugą z kolei jest spojrzenie ateistów na poruszaną w „Epoce Antychrysta” tematykę. Dodatkowo warto rozpatrzyć tę pozycję w kontekście swoich poglądów – prawicowych, lewicowych czy centralnych.

Dla osób wierzących omawiana pozycja może jawić się jako przerażający obraz degeneracji społeczeństwa, które, pozbawione boskich praw i przywództwa, powoli zaczyna zacierać granicę między dobrem a złem, a moralność i etyka stają się pojęciami niezwykle „płynnymi”. Spełnienie swoich najgorszych koszmarów znajdą w książce osoby o poglądach prawicowych. Niemniej jednak dla ateistów czy lewicowców „Epoka Antychrysta” może stanowić niezwykle groteskowy, wręcz absurdalny obraz (celowy?), dywagacje przerażonego konserwatysty, który w wychowaniu seksualnym dzieci czy tolerancji widzi ogromne zagrożenie i zakłada, że tego typu działania doprowadzą do rozpusty na ulicach, mordowania niewinnych, maszyn do dokonywania samobójstw i innych, tego typu, analogii.

To, co może ugodzić ateistów, to również wrażenie, że autor jak gdyby próbuje udowodnić, że tylko i wyłącznie chrześcijaństwo trzyma ludzkość w ryzach i tylko ta wiara powstrzymuje społeczeństwo przed wątpliwymi moralnie działaniami. Niestety, takie przedstawienie sprawy będzie godzić z poglądami tychże czytelników i niejednokrotnie westchną oni podczas lektury, napotykając na sugestie, że in vitro za te dwieście lat sprawi, że będziemy modyfikować genetycznie swoje przyszłe dzieci tak, aby wszyscy byli idealni.

Pisarz roztacza przed odbiorcą wizję świata, w którym postawienie na pierwszym miejscu człowieka i jego wolności prowadzić ma do edukacji propagandowej, ograniczeń związanych z posiadaniem dzieci (tylko osoby posiadający certyfikat poświadczający fakt, że są w stanie wychować odpowiednio dziecko mogą mieć pociechy) czy z… samym życiem, bowiem egzystencja nie jest przeznaczona dla każdego.

Co więcej, autor, między wierszami, udowadnia, iż obecny pontyfikat papieża Franciszka, znanego z dość liberalnych poglądów i nastawienia na miłość do bliźniego, niezależnie od jego orientacji czy koloru skóry, jest jednym z powodów rozpoczęcia się Epoki Antychrysta – że niejako to właśnie on rozpoczął powolny proces degeneracji społeczeństwa, co można uznać za kolejne, daleko idące wnioski.

Warsztatowo tytuł nie wnosi niczego ciekawego, ale nie jest też nie do przełknięcia. Co prawda istnieją fragmenty nużące, które są wręcz przegadane i naszpikowane patetyzmem, niemniej biorąc pod uwagę ogólny wydźwięk całości, nie stanowią one niemiłego zaskoczenia, a raczej przywołują obraz grożącego palcem księdza na kazaniu w małomiasteczkowym kościele.

„Epoka Antychrysta” nie przypadnie do gustu każdemu. Jest to książka trudna i niepozbawiona wad. Niektórzy znajdą w niej potwierdzenie swoich obaw, inni zaś zirytują się, obserwując groteskową hiperbolizację obecnie panujących tendencji na świecie, które, z głoszenia tolerancji i szacunku do jednostki, niezależnie od poglądów, pochodzenia czy orientacji, zamieniają się w upodlenie całego świata i upadek chrześcijaństwa na rzecz ludzkich „widzimisię”, a z kolei każdy przejaw niezgody uznawany jest za mowę nienawiści (sarkazm pisarza czy obśmianie walki z hejtem?).

Z drugiej strony Paweł Lisicki pokazuje także zagrożenia płynące z bezmyślnego podążania za tłumem, wiary, że to, co robią osoby sprawujące władzę, jest „dla naszego dobra” i niebezpieczeństwo manipulacji. Zdolność do samodzielnego myślenia zanika, a każdy przejaw indywidualizmu traktowany jest pejoratywnie.

Trzeba jednak pamiętać, że tytuł to subtelna odmiana science fiction i stanowi jedynie wyobrażenie autora, które, mam nadzieję, nie tyle próbuje udowodnić, że obecna walka z nierównością doprowadzi do naszego upadku, a raczej stanowi odpowiedź na pytanie „co, gdyby absolutnie wszystko poszło ekstremalnie nie tak?”. I chociaż część odbiorców będzie starała się „Epokę Antychrysta” rozpatrywać w kategorii obśmiania i nakreślenia karykatury Kościoła Katolickiego, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ktoś, może autor, a może adresat, szczerze wierzy, że za niespełna dwa wieki będziemy bezmyślnymi, uprawiającymi seks na ulicach zwierzętami.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 14 gru 2018, 16:43 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka