Kto chce walczyć z demonami, musi stać się jednym z nich - recenzja książki "Dziedzictwo posłańca"

Peter V. Brett
„Dziedzictwo posłańca”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Seria demoniczna rozpoczynająca się „Malowanym człowiekiem” wdarła się przebojem nie tylko na amerykański, ale również na polski rynek. Kolejne tomy zyskiwały coraz większe rzesze fanów, a proza Petera V. Bretta bez trudu pokazywała, że nawet nieznany autor może szybko zdobyć szturmem listy bestsellerów. Mimo lekkiej powtarzalności akcja aż do ostatniego tomu sagi nie zwolniła ani na chwilę. Po „Otchłani” wielu wielbicieli pomyślało, że to już koniec ich przygody z Arlenem i innymi posłańcami, jednak okazuje się, że „Otchłań” bynajmniej jej nie zakończyła.

„Dziedzictwo posłańca” to zbiór trzech opowiadań. Jedno dotyczy młodości Briara, drugie dzieciństwa Arlena na chwilę przed wydarzeniami znanymi z pierwszej części, a trzecie pokazuje wpływ Malowanego Człowieka na swoją rodzinną miejscowość. Do tego autor wzbogaca historię licznymi retrospekcjami z przeszłości. Co prawda żadne z nich nie wnosi praktycznie nic do przebiegu wydarzeń, jednak lepiej zarysowują charaktery i motywacje niektórych drugoplanowych postaci. Antologia ta nie jest zatem rozwinięciem sagi, a raczej zbiorem ciekawostek z nią związanych.

Fani znajdą tu dokładnie to, co lubią: okrutne demony, dzielnych, pełnych poświęcenia ludzi i szybką akcję. W pewien sposób zaletą opowiadań jest fakt, że autor obrazując ludzkie społeczeństwo nie ukrywa jego wad. Pokazuje, że w życiu kierujemy się niekoniecznie jednoznaczną moralnie motywacją. Szczególnie ostatni rozdział silnie zaznacza to, że większym wrogiem człowieka są nie demony, a on sam. Podzielona zbiorowość jest o wiele łatwiejszym celem niż mniejsza, ale zgodna gromada. Zatem nawet w tak pozbawionej głębi i przepełnionej akcją fabule można znaleźć morał.

Niemal całkowity brak ambitniejszych wątków nie jest tutaj wadą. Główna seria nie zasłynęła nimi, tylko widowiskowymi walkami, heroicznym poświęceniem i rozbudowanymi charakterologicznie postaciami. To one nadawały jej naturalistycznego klimatu. Żaden z bohaterów nie był szablonowym rycerzem w lśniącej zbroi. Wszyscy skrzywdzeni przez świat, w którym zmuszeni byli żyć, nie ostali się bez ran na ciele i duszy. Skrzywieni, często nie potrafiący ani okazywać, ani czasami nawet odczuwać bardziej skomplikowanych emocji, brną przez życie poświęcając się jakiemuś jednemu, konkretnemu celowi. Jak roboty dążą do czegoś nieosiągalnego.

Książka została ozdobiona ilustracjami Dominika Brońka. Oddają one drapieżny charakter treści i idealnie wpasowują się w opisy z kart powieści. Co prawda czasami szczegóły nie zgadzają się z tym, co można wyczytać w kolejnych akapitach, jednak jest to łatwy do pominięcia szczegół.

„Dziedzictwo posłańca” można zatem łatwo polecić fanom Petera V. Bretta. Znajdą oni tutaj to, co lubią i za co kochają autora. Akcja, demony i zwichrowane psychicznie postaci są obecne na każdej karcie od początku do samego końca. Co prawda osoby, które jeszcze nie miały do czynienia z tą opowieścią lepiej odesłać na sam początek historii, czyli do „Malowanego człowieka”, jednak zaznajomieni z nią (nawet niekoniecznie do samego końca) mogą bez problemu – i przede wszystkim z przyjemnością – sięgnąć po najnowszy zbiorek. Szkoda tylko, że połyka się go w jeden wieczór.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 14 gru 2018, 17:03 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka