Brak tytułu

Salvatore R.A.
„Nocne maski”
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
"Nocne Maski" to trzecia z serii powieści pod wspólnym tytułem "Piecioksiąg Cadderly'ego". Salvatore już wielokrotnie udowadniał polskim czytelnikom, że jest autorem, w którym nie warto pokładać większego zaufania. Potrafi on bowiem pisać książki bardzo dobre, które po przeczytaniu ciepło się wspomina, tylko po to, by jego następne dzieła okazywały się nie wartymi zachodu gniotami. I niestety, z największą przykrością muszę zawiadomić, że "Nocne Maski" nie sprostały moim oczekiwaniom. W stosunku do "Kantyczki" oraz "Mroków Puszczy", Salvatore popełnił milowy krok w tył.

Życie Cadderly'ego było w ostatnim czasie pełne burz. Młody kapłan przybywa więc do miasta Carradoon, by znaleźć wytchnienie po niedawnych przygodach. Stwierdza jednak, że stał się obiektem zainteresowania tamtejszej organizacji skrytobójców - Nocnych Masek. Razem ze swoją przyjaciółkę Danicą oraz krasnoludami Ivanem i Pikelem musi zdemaskować zbrodnicze stowarzyszenie i położyć kres jego działalności. Jednocześnie Cadderly zdobywa znacznie większą wiedzę i potęgę, niżby sobie tego życzył.

Kto czytał moje recenzje poprzednich tomów pięcioksiągu ten wie, że byłem z nich raczej zadowolony. Ot, kolejne powieścidła spod znaku Zapomnianych Krain napisane przez Salvatore'a, przez które można przebrnąć, gdy nie ma się w zanadrzu czegoś lepszego. Czytając "Nocne Maski", zamiast względnego zadowolenia odczuwałem niedosyt. Hm, niedosyt... być może to złe określenie, bo czułem też rozczarowanie oraz politowanie. Cokolwiek by jednak nie mówić, trzeci tom sagi zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie.

Po pierwsze, bohaterowie. Powoli zaczynają się oni robić męczący i sztampowi, a ich kolejne posunięcia są dla czytelnika nad wyraz łatwe do przewidzenia. Dobrotliwy Cadderly, wiecznie zdyscyplinowana Danica, będąca jedną z najsłabszych postaci "Nocnych Masek", a nawet bracia Bouldershulder, nie robią już takiego wrażenia jak dotychczas. Odniosłem wrażenie, że wszystko, co Salvatore chciał o nich powiedzieć, powiedział już w pierwszych dwóch tomach, natomiast z trzeciego zrobił mizerną kontynuację telenoweli o wielbiącym Deneira świętoszku. Na siłę chciał wpleść do książki wewnętrzne rozterki bohaterów - chociażby rozważania na temat wiary Cadderly'ego, czy też niezdecydowanie i zagubienie Daniki w intrydze Nocnych Masek, organizacji, która kiedyś zamordowała jej rodziców. Usiłował przez to dodać wykreowanym przez siebie postaciom wiarygodności, jednak skutek okazał się być zupełnie odwrotny. Jakby tego było mało, Salvatore wykreował kilku nowych bohaterów, w tym Ducha, Vandera oraz Brennana. Vander, firbolg który stanie się w kolejnym tomie towarzyszem podróży młodego kapłana, robi tutaj najlepsze wrażenie, choć sam w sobie i tak nie jest postacią przekonywującą. Nie ulega jednak wątpliwości, że na tle Ducha i Brennana wypada doskonale. Ten pierwszy nie wzbudził we mnie większych emocji - a brak emocji oznacza negatywne ogólne wrażenie, natomiast drugi, moim zdaniem niedostatecznie opisany, został przez Salvatore'a potraktowany trochę po macoszemu.

W recenzji "Mroków Puszczy" wyraziłem nadzieję, że "Nocne Maski" będą zawierały znacznie mniej walk i autor nie uczyni z książki jednej wielkiej sieczki. Także i w tym przypadku Salvatore mnie zawiódł. Na ponad trzystu stronach zostało opisanych kilka, a być może nawet kilkanaście starć. To moim zdaniem trochę za dużo. Fakt, że Salvatore z przedstawianiem walk radzi sobie nie źle, w żaden sposób nie usprawiedliwia tego, co zrobił on w "Nocnych Maskach". Niestety, powieść sprowadza się tylko do pogoni skrytobójców za Cadderlym oraz potyczek między dobrymi a złymi. Po kilkudziesięciu stronach zaczyna się to robić nudne, co niestety skutkuje na 'miodności' książki. Czyta się ją bowiem z wątpliwą satysfakcją, momentami kleiły mi się powieki i z najwyższą trudnością powstrzymywałem się przed zaśnięciem.

Jakość wydania pozostawia jak zwykle niewiele do życzenia. Literówek jest niewiele, tłumaczenie zgrzyta tylko momentami (np. pozostawiona w oryginale nazwa Dragon's Codpiece). Okładka w nowym wydaniu wygląda bardzo ładnie, a cała powieść liczy trzysta dwadzieścia stron. Ciekawym dodatkiem jest mapa miasta Carradoon, umieszczona tuż przed prologiem. Urozmaicenie to drobne, ale z pewnością świadczy "Nocnym Maskom" na plus.

Podsumowując, "Nocne Maski" to bardzo słaba powieść. Różnica w stosunku do poprzednich dwóch tomów jest widoczna gołym okiem - oczywiście w negatywnym tych słów znaczeniu. Właściwie to Salvatore spartolił tutaj wszystko, co tylko dało się spartolić. Książki nikomu nie polecam, choć wiem, że tak czy inaczej sięgnie po nią większość z tych osób, które zechcą zapoznać się z całością pięcioksiągu. W każdym bądź razie, "Nocne Maski" to jak już wcześniej wspomniałem, milowy krok wstecz w karierze Salvatore'a.


Ocena: 3/10
Wyd. ISA
Tytuł: Nocne Maski
Tytuł oryginału: Night Masks
Autor: R.A. Salvatore
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 320
ISBN: 83-7418-013-7
Cena: 25,90zł


[center]Obrazek[/center]
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lut 2019, 19:15 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka