Duch, co w wampira się bawił – recenzja książki „Upiorna opowieść”

Peter Straub
„Upiorna opowieść”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
W powieści Petera Strauba trudno doszukiwać się jednoznacznego – i jednego jedynego – przesłania. Opowieść tak skrzętnie skonstruowana jak ta generuje wiele znaczeń, odwołań i refleksji, które pozostają z czytelnikiem, a jednorazowa lektura nie wystarcza, żeby w pełni zrozumieć to, co chciał powiedzieć sam Straub i to, co – mniej lub bardziej świadomie – udało mu się w niej zawrzeć.

Groza w powieści szkatułkowej budowana jest stopniowo i nienachalnie, czasami wkrada się do pokoju i z cienia obserwuje sytuację, aby w odpowiednim momencie uderzyć. Taki sposób – z warsztatowego i narracyjnego punktu widzenia – sprzyja atmosferze, która gęstnieje, stwarza sytuacje niepokoju, kusi wyobraźnię czytelnika i wcale nie pozostawia go obojętnym na to, co dzieje się na kartach książki. On wczuwa się w historie i stara się zrozumieć je, a także odkryć w nich mrok zanim ten go zaskoczy. Oto siła, która magnetyzuje adresata tejże powieści. Straub przyczynia się do tego, że choć nic nie wyskakuje na nas z szafy, nic obrzydliwością nas nie zraża w ułamku sekundy, to zaczynamy się bać – głównie nieznanego, a właściwie nie do końca znanego. W pewnym momencie bowiem czytelnik mniej więcej orientuje się, kto czy co, stoi za strachem z powieści, ale i z tą wiedzą, okazuje się, że autor potrafi przyzwoicie zaskoczyć.

O czym jest jednak „Upiorna opowieść”? To także pytanie, które spotka się z rozmaitymi i nie do końca jednolitymi odpowiedziami. Można powiedzieć, że to „ghost story” w sensie kanonicznym – i nie będzie to zdanie chybione, bo duch jest wręcz tradycyjny, chociaż wzbogacony o kilka dodatkowych cech, które pasują do klasycznego wampira (pasożytnictwo – to klucz w tym kontekście). To także historia o zbrodni i karze, zbrodni młodości i każe, która odroczyła się w latach, lecz nadchodzi i to oczekując odsetek, a czasu na rehabilitację jest niewiele. Zażartować można, że to „To” Stephena Kinga na odwrót – pamiętając, że „Upiorna opowieść” na rynku pojawiła się jako pierwsza, siedem lat przed słynnym dziełem mistrza horroru – tu głównymi bohaterami nie są dzieciaki, zepchnięte przez rówieśników na margines, lecz grupa starszych panów, którzy sami stronią od bliższych zażyłości ze społecznością i których również dopada strach. Tylko, że oni sami sprowadzili na siebie ten strach. Dlatego odpowiedź najtrafniejsza to – horror w klasycznym i nowoczesnym rozumieniu.

Jest to wszak historia mająca w sobie wszystko, co powieść gotycka mieć powinna – mroczne lokacje; siłę, która wkrada się do świata przedstawionego, psując naturalny porządek, a co za tym idzie, wprowadzając chaos; grupę protagonistów, starających się przywrócić ład; no i zbrodnię, która wymaga sprawiedliwości. Książka korzysta z motywów rozpowszechnionych w nurcie i oddaje hołd, czerpiąc pełnymi garściami z dorobku osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych mistrzów. Z drugiej strony, „Upiorna opowieści” to także na wskroś nowoczesny horror, bawiący się w metaopowieść, intertekstualizm, nabiera tu i tam charakteru ludycznego, stara się opowiadać znane wątki na nowo, przewartościowując ich oryginalne znaczenia i treści.

Straub doskonale wiedział, jak połączyć jedno z drugim, a w tym wiele pomniejszych elementów tak, aby nie było widać nawet najdrobniejszych nici na szwach. I może dlatego „Upiorna opowieść” określana jest opus magnum pisarza. Ale warsztat to jedno, a treść to zupełnie inna rzecz – fabuła, bohaterowie, refleksje, świat, wątki poboczne: wszystko to i więcej drobiazgowe i dopracowane, spójne i harmonijne. Nie ma żadnych przesłanek, które nie pozwoliłby wpisać Petera Strauba w poczet najświetniejszych autorów horroru, obok Stockera, Jackson i… Kinga.

Co więc może zachęcić czytelników do sięgnięcia po „Upiorną opowieść”? Wszystko. Kto lubuje się w niepowtarzalnym klimacie, nastroju budowanym w rytmie, który porywa – nie będzie czuł się zawiedziony. Ci, co z sentymentem wspominają straszne historie i marzą, aby choć na chwilę znaleźć się przy kominku lub ognisku i wsłuchać w przerażającą opowieść – niech nie zwlekają, bo to, czeka ich (w nieco zmienionej formie) w tymże woluminie. A kto ma „chrapkę” na potwora, prawdziwego, przekonującego czy nietypowego – też powinien sięgnąć po utwór Petera Strauba. Żadnych wymówek, powieść naprawdę warta jest lektury. To w końcu kanon horroru.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 gru 2018, 14:13 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka