Koniec słodko-gorzki - recenzja mangi „Doctor Mephistopheles” #3

Hideyuki Kikuchi
„Doctor Mephistopheles #3”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
W ostatnim tomie trylogii „Doctor Mephistopheles” Hideyuki Kikuchi sprawnie zawiązuje wątki i pozostawia kilka niedopowiedzeń, które pozwalają wyobraźni czytelnika się trochę wykazać. Choć w paru miejscach historia wydaje się nazbyt przewidywalna i oklepana – to mimo wszystko, nie przeszkadza to w ogóle w lekturze.

Scenarzysta w parze ze zdolną rysowniczką konsekwentnie rozwinął koncept i wiarygodnie poprowadził losy bohaterów, czyli dwa największe plusy mangi. Świat przedstawiono w taki sposób, żeby wydawał się klaustrofobiczny, nieprzyjazny i odcięty od rzeczywistości – ten pomysł udało się odwzorować doskonale Kairi Shimotsuki, której subtelna, a przy tym ostra kreska tworzą świat wyrazistych bohaterów, rozpoznawalnych i charakterystycznych dla serii bez zbędnych szczegółów. Tło jest wówczas oszczędne i nienachalne, dzięki czemu nie zakłóca hierarchii ważności w danej scenie – zwykle to postać jest istotniejsza i ona zajmuje miejsce na stronie, nie zmieniając przy tym swej graficznej reprezentacji.

++

Historie protagonistów też poziomem nie odbiegają od dwóch poprzednich, odpowiednio skomponowanych i dawkujących informacje, pozostawiając wiele dla ostatniego tomu. Trzecia odsłona cyklu mimo skondensowania zadanie swe spełnia – wszelkie strzelby Czechowa wypalają w zamierzonym miejscu i znajduje jeszcze „czas antenowy” na autentyczne zaskoczenia (pozytywne), a na koniec coś, czego nie wstyd określić zwieńczeniem godnym – dobrego – dzieła. W całości czytelnik nie będzie się z kolei nudzić, akcja ma tempo tak złożone, aby odbiorca miał czas odetchnąć, zastanowić się nad pewnymi sprawami i – naturalnie – poczuć „dreszcz emocji”.

Walka dwóch przeciwnych sił trwa – i żadna nie przejawia szlachetnych pobudek. Czytelnik ma wybór typu „mniejsze zło”, kibicuje więc temu, kogo scenarzysta obrał na tego „właściwego” protagonistę, ten zaś ma dla czytającego parę asów w rękawie. Fabuła redefiniuje też kilka normatywów z naszej rzeczywistości, nadając światu nieco odmiennych praw i cech – i szybko zostają one zaakceptowane przez interpretatora.

W kończącym miniserię „Doctor Mephistopheles” tomie czytelnik nie zawiedzie się. Dzieje się w nim bardzo dużo i to nie dynamicznych comic reliefów, przegadanych scen, tylko zdarzeń mięsistych i wnoszących wiele do fabuł, czasem do świata. I dzięki temu odbiorca jest w stanie lepiej zrozumieć i przesłanie, i specyfikę uniwersum, które w przeciwieństwie do „Kuro” okazały się czymś naprawdę miłym dla wyobraźni i refleksji, ponieważ kilka motywów odnosi się do aktualnych problemów realnego świata, choć w sposób niekoniecznie bezpośredni.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 gru 2018, 15:26 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka