Ten tajemniczy horyzont zdarzeń – recenzja książki „Czarne dziury bez tajemnic”

Steven S. Gubser, Frans Pretorius
„Czarne dziury bez tajemnic”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Ludzkość od lat fascynuje to, co trudno dostępne. Otchłanie oceanów czy Wszechświat. Człowiek od zawsze spogląda w gwiazdy i stara się wyciągać po nie ręce. I o ile nie można zaprzeczyć, że na przestrzeni lat dokonaliśmy przełomowych odkryć, popełniliśmy kilka błędów (Pluton to planeta i koniec! OHANA MEANS FAMILY AND FAMILY MEANS NO ONE GETS LEFT BEHIND!), wysłaliśmy parę rakiet, statków, sond i jeden samochód gdzieś w niebo, z lepszym lub gorszym skutkiem, o tyle wciąż pozostają kwestie dla społeczeństwa naukowców i nas, szarych zjadaczy chleba, niewyjaśnione, fascynujące i tajemnicze. Takim tematem są z pewnością czarne dziury.

Czarna dziura? W żadnym wypadku! A komu to potrzebne?

Czarna dziura to zjawisko, którego prawdopodobnie nigdy nie uda się zbadać z należytą szczegółowością, wzdłuż i wszerz i od środka. A przynajmniej nie za naszego życia. Dlaczego? Bo przekraczając horyzont zdarzeń nie jesteśmy w stanie się cofnąć do punktu wyjściowego. Czarna dziura nas „pożre” – dosłownie i w przenośni.

Co się dzieje poza tą magiczną granicą? Nawet, gdyby jakiś śmiałek postanowił to sprawdzić, raczej nie uzyskamy odpowiedzi na to pytanie, bowiem z tego fascynującego tworu nie można nawet wysłać jakiegokolwiek sygnału, a więc, tym samym, wiadomości. Może to porównanie nieco mroczne, ale z czarną dziurą jest trochę tak, jak ze śmiercią. Jeśli przekroczysz wspomnianą granicę (życia i śmierci czy horyzontu zdarzeń), zostaniesz po drugiej stronie już na zawsze i nigdy nikomu nie opowiesz, co widziałeś, co jest prawdą, a co tylko wierzeniami czy przypuszczeniami.

Przed horyzontem zdarzeń

Teoretyczne rozważania fizyków różnego rodzaju, specjalizujących się w kwantowym odłamie tej dziedziny, jej astronomicznym typie czy chociażby w kategorii teorii strun, a także wielu, wielu innych, są naprawdę dalekosiężne. Zwłaszcza, jeśli chodzi o wspomniane czarne dziury. Mnóstwo wybitnych umysłów łamało sobie głowy nad tym problemem, a tematyka nieraz spędzała im sen z powiek. Co jakiś czas udaje się jednak odkryć istotną zależność, ułożyć opisujący rzeczywistość wzór, jednak większość dokonań w zakresie osobliwości to jednak wciąż, mniej lub więcej, teoria.

Wiedzą o tym autorzy „Czarnych dziur bez tajemnic”. Steven S. Gubser i Frans Pretorius to profesorowie wykładający fizykę na Uniwersytecie w Princeton. Mimo niekwestionowanej wiedzy nie próbują udawać specjalistów od omawianego tworu. I to właśnie stanowi pierwszy plus książki. Napisana została bowiem z pieczołowitą szczegółowością, ale jednocześnie nie wprawia czytelnika w zakłopotanie spowodowane poziomem swojej astrofizycznej wiedzy. Autorzy jakby doskonale wiedzą, że tytuł, który razem stworzyli, przeznaczony jest nie dla wielkich umysłów a dla zwykłych ludzi – nas, marzycieli i fascynatów. Dlatego też „Czarne dziury bez tajemnic” rozpoczynają się kilkoma rozdziałami wprowadzającymi adresatów w tematykę, która ma zostać omówiona.

Gubser i Pretorius budują dla odbiorców podstawy tak, aby łatwiej było im zrozumieć kolejne, omawiane zagadnienia. Podczas lektury czytelnik może się poczuć jak na lekcji fizyki w liceum, z tą różnicą, że nauczyciele nie są nieprzyjemnymi typami, niezwracającymi uwagi na to, czy pojmuje on naukowy żargon w stopniu umożliwiającym swobodną rozmowę, a nie cytowanie formułek. Profesorowie operują możliwie prostym językiem, niespiesznie wyjaśniając na banalnych, z życia wziętych (o ile z życia wzięta może być dziewczynka, która leci do szkoły rakietą kosmiczną) i możliwych do wyobrażenia sobie przykładach, tematykę. Wśród poruszanych kwestii znajdziemy chociażby problem dylatacji czasu, ogólnej i szczególnej teorii względności Einsteina, potencjału grawitacyjnego, przesunięcia ku czerwieni czy paradoksu bliźniąt. Przytaczają także istotne dla nauki osiągnięcia takich osobistości jak Newton, Lorentz, Minkowski, Doppler, Einstein, Hawking, Planck, Schwarzschild, Maxwell i wielu innych. To, co dotąd niektórym z nas mogło wydawać się czarną magią, w tej książce staje się o wiele prostsze, choć nie można powiedzieć, że wybitnie łatwe.

Przekraczając granicę

Omawiany tytuł wymaga od czytelnika ogromnego skupienia i maksymalnego zaangażowania swojej wyobraźni. Nie nada się jako lekka lektura w podróży, w pociągu czy autobusie, nie sprawdzi się także jako książka do czytania dla relaksu, z muzyką grającą gdzieś w tle.

„Czarne dziury bez tajemnic”, mimo że znacznie ułatwiają pojęcie wielu fizycznych zagadnień, nie są pozycją banalnie prostą w odbiorze. Przy tej książce należy usiąść wygodnie i w kompletnej ciszy zatopić się w niezwykły i fascynujący (wszech)świat, próbując przywołać przytaczane przez autorów obrazy będące przykładami, które mają adresatowi pomóc. Nierzadko odbiorcy będą kilkukrotnie czytać tę samą stronę, zanim w końcu uda im się zrozumieć, jak to wszystko działa. Jednak zawsze intensywne myślenie i rozważanie przytoczonych przykładów zakończy się sukcesem.

Gubser i Pretorius nie zanudzają czytelnika blokami tekstu, składającego się z nudnej teorii i czystych formułek. Starają się zainteresować odbiorców, zafascynować jeszcze bardziej i pokazać ogrom połączeń między poszczególnymi odłamami fizyki. W momencie, kiedy adresatowi wydaje się, że nie powinna go obchodzić prędkość, z jaką porusza się światło, bo co ma światło do czarnych dziur, skoro ona wszystko „połyka” i jest praktycznie z definicji mistyczną nicością, okazuje się, że to wszystko jest jednak szalenie istotne i nie można sobie pozwolić na ominięcie omówienia.

Ponadto w książce znajduje się także kilka wykresów, służących jeszcze lepszemu zobrazowaniu konkretnej tematyki. Szczególnie przydatne okazują się te przy geometrii różniczkowej (jak to trójkąt równoboczny ma kąty większe niż 60 stopni?!) czy samego układu przestrzeni i czasu wokół ciał niebieskich czy samej czarnej dziury.

Osobliwość

Nie można zaprzeczyć, iż „Czarne dziury bez tajemnic” stanowią pozycję obowiązkową dla astrofizycznych fascynatów, a także ciekawą lekturę dla laików, którzy chcą poszerzyć swoje pojęcie o wszechświecie. Niezależnie jednak od poziomu zaawansowania w kwestii fizyki, książka wymaga ogromnego skupienia i włączenia myślenia i wyobraźni na najwyższe obroty. Pozycja autorstwa profesorów Uniwersytetu w Princeton fascynuje i niezwykle przejrzyście omawia jedną z największych zagadek ludzkości. Warto oddać się lekturze i polecieć z nimi za nieboskłon, by lepiej zrozumieć piękno i prawa rządzące naszym światem, a także pojąć ogrom tego wszystkiego. Ten właśnie bezmiar istniejącego poza granicami naszego poznania wszechświata skłania także do refleksji nad swoim życiem i nad tym, że w obliczu otaczającej nas nieskończoności jesteśmy jedynie małym, ledwo widocznym trybikiem, a mimo to nie boimy się marzyć i sięgać gwiazd.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 lis 2018, 11:16 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka