Ciemność nad Różami – recenzja mangi „Requiem Króla Róż” #9

Aya Kanno
„Requiem Króla Róż #9”
Ocena recenzenta
3.9/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Dziewiąty tom „Requiem Króla Róż” Aya Kanno stanowi część drugiego etapu serii, czyli okresu po właściwej Wojnie Dwóch Róż, gdzie znani nam z początkowych tomów bohaterowie są pieśnią przeszłości albo kimś zupełnie innym, co udowadnia tezę postawioną w cyklu – tj. wojna zmienia człowieka.

Wojna co prawda zebrała swe żniwo i skryła się w cieniu, ale czarne chmury wciąż wiszą nad królewskim dworem. Yorkowie znów trapieni się klątwami: władca zostaje omotany przez ponętną Jane, która sprawia, że umysł i ciało najstarszego syna rodu więdną; drugi, Jerzy topi żale w alkoholu i naraża się bratu; zaś Ryszard stara się odkryć, kto stoi za słabnącym zdrowiem monarchy oraz musi uważać, bo i ktoś chce poznać jego sekret. Jednak to nie jedyne kłopoty, jakie czekają na bohaterów, w Anglii pojawia się enigmatyczny skrytobójca, którego nie można potraktować jak pierwszego lepszego rzezimieszka.

Fabuła tego tomu raczej nie ucieszy oczekujących na olbrzymie starcia i pełne napięcia pojedynki – te się pojawiają, ale nienagminnie – ponieważ cykl od początku nie ma zamiaru stać się militarno-batalistyczną serią z elementami fantasy, lecz opowieścią intryg i spisków, gdzie częściej podcina się gardła w komnatach i dosypuje trucizny do trunków, aniżeli staje do honorowych walk. Seria jest także dla nieco bardziej wytrwałych, bowiem tempo akcji nie należy do tych najszybszych, nawet jeżeli czasem przyśpiesza do zawrotnego rozwoju wypadków.

Jednak po cykl „Requiem Króla Róż” nie sięga się, aby otrzymać mnóstwo walk, starć batalistycznych i ciągłego pojedynkowania się na miecze, tu nie napada się pod byle pretekstem – każde takie wydarzenie ma ugruntowane podłoże logiczne. Choć i to nie jest powód do lektury mangi. Tym jest zaś bardzo dobrze rozbudowana charakterystyka bohaterów, dogłębna analiza ich stanu psychiki i zachodzących w nim zmian, a także swoiste studium szaleństwa, które być może stoi za obraniem takiej konwencji narracyjnej (fantasy) – i kto wie, czy w pewnym momencie twórca jednoznacznie wskaże, że wszelkie działania nadnaturalne są wymysłem odchylenia w normie psychicznej jednego bądź kilku protagonistów.

A warstwa wizualna mogłaby trochę to sugerować, bowiem kreska, specyficzne cieniowanie i wykorzystanie rastrów sprawia, że Anglia zmierzchu średniowiecza jawi się odbiorcom mangi jako miejsce posępne, wypełnione mrokiem i wiecznie melancholijne. Taka kompozycja graficzna odpowiada tonowi krwawej, brutalnej opowieści. Nawet modele niektórych postaci nie wyglądają zbyt naturalnie, choć sprawdzają się tu nie najgorzej.

Sugestia, że nie jest to prosta, pełna walk historia to jedno, drugie, że nie mamy także do czynienia – mimo ospałego tempa akcji – z opowieścią obyczajową z konkretnym kontekstem historycznym, ani tym bardziej utworem grozy. „Requiem Króla Róż” na obecną chwilę najbliższe jest psychologicznemu dark fantasy, które uważnego czytelnika pochłonie, a pragnącego ciągłego rozlewu krwi zapewne rozczaruje.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 lip 2018, 20:50 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka