Przyjemny spin-off - recenzja książki "Wieża Świtu"

Sarah J. Maas
„Wieża Świtu”
Ocena recenzenta
3.75/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Sarah J. Maas przebojem wdarła się na listy najbardziej poczytnych autorów fantasy. Amerykańska pisarka niemałą popularność zyskała także w naszym kraju. Na szczęście na kolejny tom cyklu "Szklany Tron" nie przyszło nam długo czekać - "Wieża Świtu" trafiła właśnie do księgarń, nakładem wydawnictwa Uroboros.

Nowej książki Maas nie sposób potraktować jako kontynuacji dotychczas wydanych powieści z cyklu, a to dlatego, że autorka skoncentrowała się na losach Chaola Westfalla oraz Nesryn Falliq, odbywających podróż do starego miasta Antica. Udają się tam, aby przekonać tamtejszego kagana do udziału w wojnie z Valgami, choć Chaol liczy też, że uzdrowicielki z Torre Cesme będą w stanie przywrócić mu utraconą władzę w nogach. Nie przypuszczają, że przyjdzie im znaleźć się w samym sercu pałacowych intryg.

Wydarzenia, których jesteśmy świadkami w "Wieży Switu" toczą się równolegle do historii opowiedzianej w "Imperium burz". Nie uświadczymy tu jednak ani Aelina, ani Rowan, ani też Doriana czy Manona. Można zadać pytanie, czy całej serii rzeczywiście potrzebny był opasły tom ("Wieża Świtu" ma ponad 800 stron), w którym akcja skoncentrowana jest na losach Chaola i Nesryn. Z drugiej strony, są dzięki temu czytelnicy mają dobrą okazję do poznania tych bohaterów, zapoznania się dokładniej z ich historią, przemyśleniami i przekonać się, co ukonstytuowało te postacie - tym bardziej, że zwłaszcza w przypadku postaci Chaola w poprzednich tomach narosły niedopowiedzenia, a sam bohater - jeden z bardziej intrygujących w serii - nie otrzymał od Maas przestrzeni, w której mógłby się dokładniej odbiorcom zaprezentować. Po lekturze "Wieży Świtu" podobnych zarzutów autorce stawiać nie sposób.

W porównaniu do innych tomów cyklu, w "Wieży Świtu" natkniemy się na znacznie więcej fabularnych dłużyzn. Maas przyzwyczaiła wprawdzie czytelników do nierównego tempa narracji, a także zaskakujących i dynamicznych zakończeń, jednak w przypadku najnowszej odsłony przez pierwszą połowę książki akcji jest rzeczywiście jak na lekarstwo. Ma to oczywiście związek między innymi z licznymi retrospekcjami czy rozbudowanymi dialogami, dzięki którym lepiej poznajemy naszych bohaterów, jednak na dłuższą metę brak akcji okazuje się męczący. Na szczęście później jest już tylko lepiej. Dzieje się dużo więcej, akcja nabiera tempa, a finał wieńczący lekturę powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednych fanów prozy Maas.

Dla tych, którzy z przyjemnością przebrnęli przez poprzednie tomy "Szklanego Tronu", "Wieżę Świtu" można z czystym sumieniem zarekomendować. Owszem, zdarzają się tu dłużyzny. Owszem, Maas po raz kolejny zdradza słabość do wątków miłosnych i przez chwilę to one grają w powieści pierwsze skrzypce. Co bardziej spostrzegawczy czytelnicy zauważą, że autorka powtarza pewne schematy z dotychczasowych książek, a niektóre sceny sprawiają wrażenie wręcz przekalkowanych. Ale nie wpływa to na szereg niezaprzeczalnych atutów prozy Maas, które przysporzyły jej fanów na całym świecie, na czele z rozbudowanym, niebanalnym uniwersum, a także przekonującymi bohaterami, których historie, motywacje i wzajemne relacje autorka przedstawia nader wnikliwie. "Wieża Świtu" to wartościowe, warte przeczytania uzupełnienie cyklu - mimo, że próżno szukać tu protagonistki Calaeny Sardothien.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 paź 2018, 16:04 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka