W którego wierzysz boga? - recenzja książki "Kiedy Bóg zasypia"

Rafał Dębski
„Kiedy Bóg zasypia”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Państwo Polskie od samego swojego zarania łączone jest z Chrześcijaństwem. To właśnie przyjęcie wiary w jedynego Boga uznawane jest za początek jedności narodowej. Jednak przed jego pojawieniem się, ziemiami Polan, Mazowszan i innych Polaków rządzili Trygław, Perun i inne słowiańskie bóstwa. W kronikach historycznych brzmi to bardzo jednoznacznie – od momentu chrztu przez władcę, cały kraj od razu uwierzył w Jezusa. W rzeczywistości proces wykorzenienia z ludzkiej świadomości animistycznej wiary i zastąpienie jej inną, na domiar złego przybyłą z nieprzyjaznych krajów, zajęło całe lata. Co z tego, że w wiosce stanął kościół, skoro nie chronił przed uderzeniami piorunów, a ofiary składane Perunowi mogły to zapewnić? Jak pozbyć się zwyczajów kultywowanych z dziada pradziada?

Rafał Dębski osadził akcję swojej książki w realiach powstawania państwa polskiego. Ludzie żyją jeszcze chwałą Bolesława Chrobrego i jego syna, który nie potrafił trzymać swoich podwładnych w ryzach tak jak jego ojciec. Przez to pozwolił na powrót starej wiary i powstawanie wewnętrznego konfliktu pomiędzy wyznawcami. Czytelnik zostanie wrzucony do kraju podzielonego zarówno politycznie, jak i religijnie. Prócz żołdaków sprzyjających którejkolwiek ze stron przez kraj wędrują również wojska czeskie, które upatrzyły sobie w chwili słabości północnego sąsiada okazję do zadania decydującego ciosu, ale również wszelkiego rodzaju strzygi, dziwożony i inne stwory przebudzone starymi obrzędami.

Autor użył tutaj zabiegu niemal gwarantującego sukces: zmieszał faktyczne wydarzenia historyczne i postaci, które każdy zna z lekcji historii z mitologią słowiańską. Upiory z wąpierzami i leszymi na czele nie są tutaj tylko elementem zabobonów, ale faktycznymi istotami, będącymi jedną ze stron konfliktu. Co prawda niemal bezrozumne, jednak odpowiednio pokierowane mogą stanowić jeden z głównych argumentów siły do przejęcia władzy nad krajem. Co prawda w świecie Dębskiego jeśli ktoś knuje spiski przeciwko innym, znajdą się knujący też przeciwko niemu. Tutaj niemal nie ma podziału na dobro i zło, każdy działa w swoim własnym interesie, kierując się zarówno uczciwością, jak i okrucieństwem. Na dodatek autor bezustannie usuwa kolejne pionki z planszy, bo przecież na wojnie nikt nie może czuć się bezpiecznym.

Czytelnik na początku może pogubić się w ilości podobnych sobie postaci i dopiero ich systematyczne znikanie powoduje, że można bez problemu podążać za fabułą. Mnogość wprowadzonych płaszczyzn bez szczególnego zarysowania tła wydarzeń na początku fabuły i podobieństwa występujące pomiędzy akrtorami dramatu sprawiają, że na początku powieści można odnieść wrażenie lekkiego bałaganu narracyjnego. W połączeniu z pojawiającymi się niekiedy wątkami nie związanymi z resztą, trudno wywnioskować, czy autor tak dobrze zaplanował cały cykl powieści i kiedyś wszystko stworzy spójną całość, czy tworzył na chybcika, bez planowania.

Przy ilości akcji, gdzie niemal na każdej stronie następuje jakaś bitwa, starcie, morderstwo czy inna katastrofa, trudno jednak na to zwrócić uwagę. Czytelnik rzucany jest z jednej strony kraju na drugą, a z każdym przeniesieniem zyska sporo adrenaliny oraz krwi. Trudno tutaj o moment wytchnienia, bo w kraju pogrążonym w chaosie, nawet bohaterowie go nie mają.

Książka jest napisana w charakterystycznym dla tego twócy stylu – proste, krótkie zdania pozwalające na szybkie podążanie za treścią, z lekką domieszką archaizmów mających stworzyć klimat dawnych lat. Jest to zarówno zaleta, jak i wada książki. Brak wszelkich ozdobników, głębszego wniknięcia w niuanse motywacji bohaterów może pomagają w łatwości podążania za kolejnymi akapitami, jednak na pewnie nie sprawiają, że można je zapamiętać. Kolejne zdania przechodzą przez wzrok czytelnika, jednak mogą zostać bardzo szybko zapomniane, umykając szybko ze świadomości.

Pomimo bardzo pojedynczych literówek, należy pochwalić wydawnictwo Fabryka Słów za chęć wracania do tytułów, które powoli przechodzą do klasyki, ale również za jakość wydania. W przypadku serii Polskiego Fantasy oficyna ta zadecydowała o wydaniu na dobrej jakości papierze, ale również na twardą oprawę, która w połączeniu z wygodnym formatem sprawia, że książkę trzyma się w ręku z przyjemnością.

„Kiedy bóg zasypia” stanowi zatem kolejną lekturę obowiązkową dla wszelkich fanów fabularyzowanej mitologii słowiańskiej. Niestety dla miłośników dobrych, skomplikowanych fabuł, ciekawych intryg i konfliktów, utwór Rafała Dębskiego daje tylko ich symulację. Może w następnych tomach wszelkie spiski i knowania nabiorą rumieńców, jednak w pierwszej części fabuła udaje skomplikowanie przez stałe przenoszenie akcji z miejsca na miejsce i prezentowanie kolejnych bohaterów. Dlatego jest to książka przeznaczona raczej dla fanów szybkiej akcji z elementami pradawnej ezoteryki, niż dla wielbicieli klimatycznych i niebanalnych fabuł.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 cze 2018, 20:14 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka