Gdy losy świata ciążą na młodych barkach – recenzja książki „Bratobójca”

Jay Kristoff
„Bratobójca”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Bratobójca” to drugi tom wznowionej przez wydawnictwo Uroboros serii „Wojna lotosowa” Jaya Kristoffa. Opierająca się na połączeniu japońskiej tradycji i kultury ze steampunkiem przyciąga czytelników nie tylko swoim klimatem, ale także pięknymi okładkami i ciekawą historią, okraszoną dystopijnymi motywami.

Po śmierci Yoritomo-no-miyi, wielkiego szoguna Shimy, z rąk zaledwie szesnastoletniej Yukikom cały kraj pogrąża się w chaosie. Chociaż niektórzy mieszkańcy są zdeterminowani, by zapewnić sobie godne życie i odzyskać nad nim panowanie, strażnicy wciąż pozostają wiernymi zamordowanemu władcy. Gildia Lotosu walczy o władzę, a na jej czoło wysuwa się nowy, potężny wróg. Yukiko natomiast nie jest w stanie dźwignąć zarówno ciężaru minionych wydarzeń, jak i pokładanych w niej nadziei ludu i pogrąża się nie tylko w żałobie, ale także w alkoholu. Wraz z arashitorą wyruszaja w podróż, łudząc się, iż znajdą na północy coś lub kogoś, kto pomoże dziewczynie poradzić sobie ze swoją mocą.

Stworzony przez Jaya Kristoffa świat wciąż zachwyca swoją złożonością. Autor barwnie opisuje otoczenie, jednocześnie wpływając na wyobraźnię czytelnika, która zmuszona jest pracować na najwyższych obrotach. Bogactwo deskrypcji, pozwalające odbiorcy całkowicie zatopić się w wykreowanym uniwersum, to z pewnością plus „Bratobójcy”, choć dla niektórych, nieprzepadających za długimi opisami, może stanowić problem.

Zmianie uległa nieco narracja występująca w książce, bowiem, tym razem, pisarz zdecydował się napisać poszczególne rozdziały z punktu widzenia niektórych postaci. W „Tancerzach burzy” zdarzały się takie zabiegi, jednak były sporadyczne. Teraz tego typu wdrożeń jest nieco więcej, a to pozwala adresatowi lepiej zrozumieć bohaterów i bardziej wczuć się w ich sytuacje, zwłaszcza, że Kristoff rozbudowuje ich historie. Niemniej, mnogość wątków może sprawić, iż niektórzy czytelnicy zgubią się w trakcie lektury, a część z nich odniesie nawet wrażenie, iż fabuła jest nazbyt chaotyczna.

O ile poprzedni tom stanowił książkę z pogranicza gatunku young adult, o tyle kontynuacja zdaje się być bardziej dojrzała i bardziej brutalna. Ma to zarówno swoje plusy, jak i minusy. Postaci wydają się być zbyt dojrzałe jak na swój wiek, jednak ten fakt można tłumaczyć ich przeżyciami, wszak dorastając w Shimie, nie mieli okazji pozostać beztroskimi dziećmi. Niemniej popadnięcie protagonistki w alkoholizm, która jakby nie widzi innego wyjścia, wydaje się być nieco absurdalnym sposobem radzenia sobie ze stratą w wieku zaledwie kilkunastu lat. Tego typu zastosowań fabularnych jest nieco więcej, jednak nie rażą na tyle, by popsuć odbiór całości utworu.

„Bratobójca”, podobnie jak jego poprzedniczka, to pozycja wciąż naszpikowana zwrotami akcji, miłością, zdradą i budząca w czytelniku cały wachlarz różnych emocji, nierzadko szokując lub fundując przyspieszone bicie serca. Autor uzupełnił ten tytuł o spiski i konspiracje, a także zastosował motyw zemsty. Nie zapomniał również o brutalności. Zdaje się zatem, iż omawiany tom jest połączeniem wszystkich możliwych typów wątków.

Mimo pozornej chaotyczności i kilku mankamentów, drugi tom serii „Wojna lotosowa” jest tworem dobrze przemyślanym z dopracowaną kreacją świata. Można powiedzieć, iż każdy czytelnik znajdzie w nim coś dla siebie. Zarówno ci ceniący emocje i uczucia, jak i ci przepadający za spiskami i dość krwawymi scenami. Wrażenie, że „Wojna Lotosowa” jest typem literatury młodzieżowej może być mylne, bowiem dorosły odbiorca także da się pochłonąć fabule. Co bardziej spostrzegawczy adresat z pewnością dostrzeże także zgrabnie wplecione i nienachalne przesłanie, które niesie ze sobą „Bratobójca” – nie trzeba się zatem obawiać przesadnie patetycznej książki ani także pozbawionej walorów wydmuszki. Drugi tom serii Jaya Kristoffa, mimo kilku mankamentów, podnosi nieco poprzeczkę w stosunku do „Tancerzy burz”, jednocześnie zapewniając dobrą rozrywkę i sprawiając, że można się oderwać od rzeczywistego świata i całkowicie zatopić w steampunkowej dystopijnej wersji Kraju Kwitnącej Wiśni.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lis 2018, 00:11 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka