Na skrzydłach przeznaczenia – recenzja książki „Tancerze burzy”

Jay Kristoff
„Tancerze burzy”
Ocena recenzenta
4.7/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Tancerze burzy” to pierwszy tom trylogii „Wojna lotosowa” Jaya Kristoffa. Tytuł ten został niedawno wznowiony przez Uroboros, przyciągając czytelników piękną okładką i tajemniczym blurbem. Pierwsze jego zdanie –„Wzruszająca i tragiczna opowieść o przyjaźni, miłości, wierności i zdradzie” – nie zachęci każdego, gdyż sugeruje, iż jest to książka pełna romansów z gatunku young adult. Nic bardziej mylnego!

Fabuła śledzi losy szesnastoletniej Yukiko, członkini klanu Lisa. Pewnego dnia ona i jej ojciec, znany także jako Czarny Lis Shimy – najsławniejszy mistrz łowiecki - otrzymują od szoguna, Yoritomo-no-miyi, rozkaz schwytania mistycznego zwierzęcia – arashitory – zwanego także Tygrysem Gromu. Rodzina, w towarzystwie wojowniczki Kasumi oraz barczystego kompana Masaru, Akihito, wyrusza lotostatkiem na niebezpieczną wyprawę, podczas której zlecone im zadanie wyda się absurdem – jak bowiem znaleźć i uwięzić zwierzę z legend, widziane tylko przez władcę w jego snach? Zespół ma wrażenie, że stał się zakładnikiem nielogicznych zachcianek szoguna – ale czy na pewno?

Czytelnik zostaje wrzucony w sam środek historii, choć jest to tylko zwykła bójka. Niemniej, pisarz nie bawi się w spokojne wstępy, rzucając odbiorcę na głęboką wodę, a uczucie poruszania się w basenie zdumiewających treści nie opuszcza czytelnika aż do końca pierwszego tomu. Autor funduje adresatom powieść pełną akcji, nie zwalniając kroku i nie pozwalając na złapanie oddechu. „Tancerze Burzy” są naszpikowani ciągle trzymającymi w napięciu wydarzeniami, budząc w czytelnikach cały wachlarz emocji, od irytacji, poprzez złość, współczucie, na smutku kończąc. Nie oznacza to jednak, że nie odbiorcy nie uświadczą radości w tej powieści, lecz, biorąc pod uwagę jej tematykę, objawi się ona nie jako wybuch ekscytacji, a uśmiech i rosnące uczucie sympatii do poszczególnych bohaterów.

Niestety bądź „stety”, nie udało się uniknąć motywu trójkąta miłosnego, choć nie wydaje się on być wciskany na siłę i nielogiczny, jak to często bywa. Ten wątek stanowi bowiem solidne podwaliny pod punkt kulminacyjny pierwszego tomu i silnie warunkuje późniejsze poczynania protagonistki. Plusem jest również fakt, iż nie przyćmiewa on faktycznego sensu fabuły, a stanowi jedynie dodatek do niej i nie jest nadmiernie eksplorowany, mimo swojej istotności.

Kolejnym pozytywnym aspektem książki jest sposób, w jaki autor łączy starożytną mitologię Japonii z jej kulturą i tradycją oraz wizją dystopijnej przyszłości. Z niezwykłym wyczuciem przeplata te elementy ze sobą, tworząc piękną, acz upiorną wizję krainy, gdzie lotos jest jak narkotyk, którego wszechobecne opary negatywnie wpływają na mieszkańców z niższej klasy społecznej, a ci bogatsi noszą wymyślne, bogato zdobione zbroje i maski filtrujące zatrute przez roślinę powietrze. Niebo ma barwę czerwieni, ziemie obumierają, rzeki pokrywa zabijająca faunę maź, jednak w przestworzach latają lotostatki, których kapitanowie nazywani się „chodzącymi w chmurach”, ciała obywateli pokrywają misterne tatuaże symbolizujące ich klany, a świat nie zapomniał jeszcze o kodeksie Bushido czy typowych, japońskich strojach i broniach, choć i te pojawiają się czasem w unowocześnionych, steampunkowych wersjach.

Jeśli chodzi o bohaterów, protagonistka jest postacią wyrazistą i charakterną, budzącą w czytelniku sympatię. Również historie niektórych, drugoplanowych, zostały zarysowane, ale odbiorca nie musi się obawiać nużącej lektury kilkustronicowych opisów nieistotnych wydarzeń ich dotyczących, bowiem autor doskonale zdaje sobie sprawę, iż nic niewnoszący do fabuły tekst nie jest przepisem na sukces, zatem w swojej powieści zawiera jedynie potrzebne adresatowi informacje, budujące motywy postępowania i myślenia bohaterów. Na uwagę zasługują również wykreowane przez pisarza relacje między poszczególnymi postaciami, bowiem jawią się jako logiczne, a przede wszystkim prawdziwe i znajdujące uzasadnienie. Te więzi to atuty opowieści.

Jedynym minusem, który należałoby przytoczyć w niniejszej recenzji jest to, iż ten dopracowany w każdym szczególe świat, stworzony przez Jaya Kristoffa, może czytelnika zdezorientować. Pisarz jakby zakłada, że w czasie lektury odbiorca jest doskonale obeznany z uniwersum, więc miast wyjaśnień, zajmuje się fabułą, a reszty należy domyślić się samemu. Trzeba przebrnąć przez kilka rozdziałów, by powoli zacząć odnajdywać się w świecie omawianej powieści.

Jeśli jednak chodzi o ogólną ocenę książki, pierwszy tom trylogii „Wojna lotosowa” wypada naprawdę dobrze. Realizm opisywanych krajobrazów, w połączeniu z fascynującą tradycją Kraju Kwitnącej Wiśni oraz dystopijnymi wizjami, a także elementami steampunka, mimo że brzmi chaotycznie, wcale taki nie jest. Doskonale wykreowany świat, uzupełniony o wyraziste i zapadające w pamięć postaci, a także natłok wydarzeń i nieustająca akcja, okraszona całym wachlarzem towarzyszących nie tylko bohaterom, ale także odbiorcom emocji, która nie pozwala czytelnikowi na doświadczenie nudy sprawia, że lektura „Tancerzy burzy” jest wciągająca i przyjemna.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 sie 2018, 03:44 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka