Brak tytułu

Salvatore R.A.
„Mroki puszczy”
Ocena użytkowników
3 (1 głos)
"Mroki Puszczy" to drugi tom dawno zapomnianego przez miłośników świata Forgotten Realms Pięcioksiągu Cadderly'ego, napisanego przez cieszącego się wątpliwą sławą amerykańskiego autora R.A. Salvatore'a. Zapomnianego niesłusznie. Bowiem ten składający się z pięciu tomów cykl jest jednym z pierwszych, ale i do tej pory najlepszym, jaki Salvatore popełnił w swoim twórczym życiu.

Cadderly, młody i ekscentryczny uczeń - kapłan Biblioteki Naukowej, rzeżył swoją pierwszą przygodę. Klątwa Chaosu jest jednak tylko początkiem planów Zamczyska Trójcy do regionalnego podboju. Cadderly z przyjaciółmi muszą ocalić mieszkańców pięknej puszczy elfów, Shilmisty, gdzie nowy przeciwnik dowodzi armią groźnych potworów. Nawet potężni towarzysze Cadderly'ego nie uchronią go przed próbami charakteru i odwagi, którym będzie musiał sprostać.

Ogólne wrażenie po przeczytaniu "Mroków Puszczy" różni się trochę od tego, które odniosłem zakończywszy lekturę "Kantyczki" - w pozytywnym tych słów znaczeniu. Przede wszystkim, Salvatore zrezygnował z paskudnego, klaustrofobicznego nastroju, jaki towarzyszył mi w czasie czytania pierwszego tomu. Tym razem rzecz się dzieje głównie w puszczy Shilmista i okolicznych terenach. Nic więc dziwnego, że forgottenowski klimat zdawał się być dla mnie bardziej odczuwalny. Oprócz tego, tym razem głównym złym nie są plugawe hordy nieumarłych, ale nadcierająca na Shilmistę z północy fala goblinoidów, z ogrillionem Ragnorem na czele. Można by rzec, że trudno o coś bardziej banalnego - tak, też tak pomyślałem. Rzecz jednak w tym, że nie przeszkadza to podczas lektury w żaden, najdrobniejszy choćby sposób...

Ekipa głównych bohaterów pozostaje taką, jaką była do tej pory. Zdolna i zdyscyplinowana Danica, porywczy bracia Bouldershoulder, wiecznie izolujący się Kierkan Rufo oraz ciemna strona mocy, czyli Dorigen z pomocnikiem Druzilem. No i sam Cadderly, który jednak w "Mrokach Puszczy" zaczyna robić się irytujący przez tą jego dobroć. Widać Salvatore ma słabość do dobrodusznych i współczujących bohaterów, bo nie dosyć że takiego uczynił mrocznego elfa Drizzta w swoich kolejnych powieściach, to jeszcze robi to z Cadderlym. Doszło do tego, że kapłan chce leczyć ranne gobliny oraz nie jest w stanie dobić nieprzytomnej czarodziejki Dorigen, która będąc na jego miejscu z pewnością nie okazałaby litości. W książce praktycznie nie pojawia się mag Aballister; stanie się on jednak postacią kluczową w kolejnych tomach pięcioksięgu. Co zaś się tyczy postaci drugoplanowych, to prezentują się one nienajgorzej, choć mogłoby być znacznie lepiej. Elf Elbereth jest bardziej przekonywujący aniżeli Newander z pierwszego tomu, podobnie jak ogrillion Ragnor jest znacznie ciekawszą postacią niż Barjin z "Kantyczki". Obojętni czytelnikowi są jednak Galladel czy Tintagel. Śmierć tego pierwszego nie zrobiła na mnie większego wrażenia, a co gorsza, była łatwa do przewidzenia.

Podobnie jak w "Kantyczce", także i w "Mrokach Puszczy" sporo jest barwnie opisanych starć. O ile jednak w pierwszym tomie pięcioksięgu ich ilość była umiarkowana, o tyle drugi w nie obfituje. Nie można mieć tego autorowi za złe, bowiem kontynuacja "Kantyczki" traktuje właśnie o jednym z największych militarnych wydarzeń okolic Puszczy Shilmista. Mimo to ciągłe bitwy i potyczki sprawiły, że podczas czytania parokrotnie spadła mi powieka. I nie pomaga tutaj fakt, iż Salvatore dobrze radzi sobie z opisywaniem walk. Pozostaje jedynie mieć nadzieje, że w "Nocnych Maskach" zredukuje ich ilość, najlepiej chociażby o połowę.

Jakość wydania jest podobna jak w przypadku tomu pierwszego, a więc dobra, lecz nie przejawia żadnych większych rewelacji. Przyszło mi oceniać drugie polskie wydanie książki, a więc ma ona standardowy dla forgottenowskich powieści format, oraz oryginalną ilustrację na okładce. Miłym dodatkiem jest mapa okolic Carradoonu, która pozwala się rozeznać, gdzie akcja tak naprawdę ma miejsce. Literówek jest niewiele, aczkolwiek zwróciłem uwagę na pewną dziwną rzecz. Mianowicie kilkanaście razy natknąłem się na błąd: w miejscu, gdzie powinno znajdować się słowo "nie", był wyraz "nic". Początkowo myślałem, że jest to błąd druku, ale kiedy niedociągnięcie zaczęło się powtarzać, byłem już pewien że przyczyna musi być inna.

Ogólnie rzecz biorąc, "Mroki Puszczy" to ciekawa lektura, która jest w stanie umilić jakieś dwa, trzy zimne styczniowe wieczory. Arcydzieło to to nie jest, powieści nie czyta się z zapartym tchem, ale mimo wszystko "Mroki Puszczy" to przyjemna lektura. Polecam wszystkim sympatykom Zapomnianych Krain.

Ocena: 6+/10

Wyd. ISA


Tytuł: Mroki Puszczy
Tytuł oryginału: In Sylvan Shadows
Autor: R.A. Salvatore
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 336
ISBN: 83-7418-012-9
Cena: 25,90zł


[center]Obrazek[/center]
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lut 2019, 19:33 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka