W cieniu pieśni - recenzja książki "Ballady morderców"

Mariusz Wojteczek
„Ballady morderców i inne opowiadania”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Cieszę się, że nie napisałam tego przed obwieszczeniem autora, że cały swój procent odda na rzecz chorego na serce Olka i chociaż ów fakt nijak ma się z treścią zbioru „Ballady morderców”, to warto zakupić go oficjalnie, aby wesprzeć jednocześnie polską twórczość grozy oraz życie – zwłaszcza w czasach, w których życiem szafuje się jak kaprysem czy pieniądzem. Ponadto, „Ballady” czyta się lekko i przyjemnie, liczne odwołania – czy stylistyczne, konceptualnie, tematyczne, czy intertekstualne motywy oraz postacie – sprawiają, że pożeracz popkultury nie będzie po lekturze zawiedziony.

Już sam tytuł, „Ballady morderców”, wskazuje źródło inspiracji, płytę, a szerzej i dorobek rockowej grupy (z naciskiem na lidera) Nick Cave and the Bad Seeds, liryczne a ostre granie z „Murder Ballads” wychodzi w książce Mariusza Wojteczka w formule literackiej, przepuszczone przez natchnienia i interpretacje autora. Jednak choć taki drogowskaz rzuca się czytelnikom w oczy na wstępie, co Wojteczek świadomie podkreśla, wpływów na ów zbiór było wiele zarówno na arenie polskiej i światowej literatury (i to też głównonurtowej), jak i filmografii oraz muzyki, a pewnie i z życia, teatru i wymieniać tak bez końca.

Fabuły osiemnastu opowiadań są niezwykle zróżnicowanie i trudno wybrać z nich najlepsze, z jednej strony „Tam, gdzie kwitną dzikie róże” porusza mieszanką poetyckości i radykalnego podejścia do tematu, bez ogródek, twardego, a zarazem odpowiednio subtelnego i wyważonego. Cicho nie siedzi również wspomnienie refleksyjnej „Liczby początku i końca”, głosu domaga się wyjątkowo ciekawy „Koniec świata”, lecz za nim unosi rękę „Śmierć nie jest końcem”… I jak tu wybrać faworyta? Całościowo również tworzą pewien obraz, nadający poszczególnym utworom nowego „blasku”. Więc fabularnie podsumować należy całość razem – jest lepiej niż dobrze, choć do bardzo dobrego odrobinę brakuje.

Autor oferuje na zmianę i czasem równocześnie zabawę i powód do zastanowienia, „Ballady morderców” raz uderzają w emocje, raz bawią czarnym i rubasznym humorem, a raz pozostawiają adresata z kwestią do przemyślenia. Wojteczek zaszalał, ale nie na linii warsztatowej, tam sprawdza się znakomicie, lecz w fabułach, które sprytnie odwołuje do treści muzycznej Cave’a, uzupełniając, mieszając, grając na myślowych stereotypach bądź wyprowadzając go „w pole”. Oto literatura grozy z klasy A.

Ostatecznie, „Ballady morderców” to zbiór horrorów z przyzwoitej półki, dają adresatowi właśnie to, czego oczekiwał po lekturze książki, a do tego wiele, wiele więcej, na niejednej płaszczyźnie. Proza Wojteczka jest bardzo przyjemna w czytaniu, oferuje niemało, ale jedno sprawia kłopoty, jednoznaczne omówienie jej, bo sięgając myślą po każde z opowiadań, interpretacje, przemyślenia, wspomnienia scen przytłaczają.


https://www.siepomaga.pl/olek-zak2
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 lip 2018, 21:13 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka