Tak rodzą się demony - recenzja książki "Przeklęte bądź dziecię"

Mort Castle
„Przeklęte bądź dziecię”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Przeklęte bądź dziecię” Morta Castle’a to powrót „Zagubionych dusz” w nowym przekładzie – odpowiedzialny za nie Łukasz Radecki poprawił błędy wydania z 1992 roku i nadał mu odpowiedniego, bliższego oryginałowi charakteru. A ten trzeba przyznać sprawia, że w połączeniu z przesłaniem powieści, wartość utworu wzrasta do wysokiej rangi, choć niektórzy mogą mieć z tym horrorem pewien problem.

„Biblioteczka Okolicy Strachu” przyzwyczaiła czytelników do tytułów niejednorodnych, łamiących szablony i proste podejście do gatunku, kładąc nacisk na indywidualizm, przemycanie głębszych treści i zabawę formułą. Wydawnictwo Phantom Books zestawiło w swej działalności dwa skrajne oblicza grozy – horror klasy B, często tuzinkowe i trywialne bizzaro, a z drugiej strony wspomnianą serię. W takim komplecie kontrast jest wyraźny i „Biblioteczka” zyskuje jeszcze więcej. Lektura „Przeklęte bądź dziecię” utwierdza też, że nie są to tytuły od czapy, promowanie niszy i sztuczne tworzenie wysokiej grozy – bo trafiła tam po raz kolejny powieść zasłużona, pełnowartościowa, refleksyjna i broniąca się z każdej strony.

Mała Lisette nie miała prostego życia i wielokrotnie zaznała cierpienia, doznawała nieuzasadnionego okrucieństwa, a o wiele przedwczesna śmierć na skutek mordu nie przyniosła ukojenia. Właśnie tak rodzą się demony. Znający tylko strach i ból duch zamierza się mścić – nie rozpoznając już, kto jest właściwie winny za swoje krzywdy. Tak rodzina Barringerów mierzy się z koszmarem, a na jaw wychodzą ich sekrety i problemy, które w końcu stają niczym w obliczu najwyższego zagrożenia.

Na pierwszy rzut oka, „Przeklęte bądź dziecię” to horror szablonowy – morderstwo rodzi ducha, duch straszy nową rodzinę… i tu pojawiają się schody, bo Castle bawi się formułą, składając narrację wedle dość ryzykownego, ale w ostatecznym rozrachunku umotywowanego układu. Konstrukcja niektórych może zaboleć, lecz tych, którzy przebrną czeka morze niesamowitości – opętanie, elementy cygańskiego folkloru i posępna, gęsta atmosfera.

„Przeklęte bądź dziecię” to horror o tym, że nasz świat przeżarty jest niesprawiedliwością, którą wielu woli zmieść pod dywan, niż stawić jej czoło i spróbować naprawić błędy przeszłości. Mort Castle dodatkowo raczy uważnych czytelników licznymi smaczkami, niejednokrotnie doń mrugając i podsuwając tematy do refleksji – a za sprawą stylu napisał narrację płynną, plastyczną i sugestywną. Na takie horrory się czeka. I czekać wypada na kolejne zapowiedziane przez Phantom książki autora.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 kwi 2018, 18:00 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka