Na taką przyszłość czekamy? - recenzja książki “Gamedec. Zabaweczki”

Marcin Przybyłek
„Gamedec. Zabaweczki”
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Marcin Przybyłek w dwóch poprzednich tomach zarysował bardzo ciekawą wizję przyszłości, pełnej zaawansowanej technologii. W takim świecie zawód gamedeca jest niezwykle przydatny, jednak Torkil Aymore wykorzystuje swe zdolności nie tylko w Sieci. Po wydarzeniach ze “Sprzedawców Lokomotyw” i przeniesieniu się z Ziemi na Gaję, należy wyjaśnić sprawy związane z wielkimi korporacjami.

Główny bohater wraz z przyjaciółmi opuścił zieloną planetę i wiedzie luksusowe życie na Gai. Dwie poprzednie części chyba już uświadomiły czytelników, że protagonista nie potrafi przeżyć dnia bez wplątania się w kłopoty, zatem nie ma co liczyć na sielankę. W "Zabaweczkach" jest jeszcze bardziej futurystycznie i niebezpiecznie.

Pisarz doskonale potrafi kreować światy. Robi to z ogromnym pietyzmem, a jego wizje zapierają dech w piersi. Tym razem podczas tworzenia świata posunął się nawet do wymyślenia jednostek czasu. Cetnie czy mony namieszały w głowie głównego bohatera i chwilę zajęło mu przyzwyczajenie się do nich. Nie inaczej jest w przypadku czytelnika. Należy docenić kunszt pisarski i dbałość o szczegóły, jednak ogromna ilość słowotwórstwa czasem może przerazić. Na szczęście na końcu książki jest słowniczek, zdecydowanie ułatwiający odbiór książki, jednak należy uważać, aby sobie nie przeczytać zbyt wiele, zdradzając nieco fabułę. “Zabaweczki” są science-fiction z krwi i kości. Jest tam wiele technicznych pojęć, a wizja zaawansowania technologicznego ludzi zatrważa. Jeżeli ktoś myśli, że najnowsze smartfony i auta są cudami techniki, a Tesla w kosmosie jest nie lada osiągnięciem, to lepiej niech sprawdzi co podsuwa wyobraźnia autora. Nawet tabletki zostały unowocześnione i nie chodzi o skład.

Marcin Sergiusz Przybyłek uwielbia dokładne rysowanie świata. Objawia się to bardzo długimi opisami czy monologami. Krok po kroku czytelnik poznaje kolejne szczegóły. Bardzo wiele szczegółów… Cierpi na tym tempo akcji, jednak jeśli w historii dojdzie do walki, to nie kończy się ona po połowie strony, a zatem obcując z książką można doświadczyć sporo wartkiej akcji, trwającej przez kilka kartek, chyba że czyta się o jednostkach czasu na innej planecie. Dynamika powieści nie skacze i pikuje w dół jak szalona, jedynie wzrasta i opada powoli. Jeśli komuś niestraszny jest taki nawał informacji, to z pewnością doceni talent pisarza.

W pierwszym tomie fabuła była osadzona w realium, jak i w grach, co jest istotne, gdyż protagonista jest gamedecem, czyli gierczanym detektywem. Drugi epizod, to głównie świat wirtualny, jednak najnowsza odsłona dzieje się przede wszystkim w realnym świecie. Wygląd Warsaw City był niesamowity, a nie umywa się to do Gai. Wszystko tam jest lepsze i bardziej zaawansowane.

“Zabaweczki” składają się z dwóch tomów, pierwotnie wydanych osobno: “Błyski” i “Sztorm”. Rebis połączył to w jeden tom, czyniąc z niego wielkie tomiszcze, liczące prawie tysiąc stron. Jest to bardzo udany zabieg stworzony z myślą o portfelach czytelników. Zamiast płacić dwukrotnie, wystarczy raz, co prawda nieco więcej, bo około pięćdziesięciu złotych, jednak w sklepie wydawnictwa są promocje, więc jest okazja by zaoszczędzić. Minusem natomiast jest rozmiar książki, wynikający z ilości stron. Osoby lubiące czytać w tramwaju czy autobusie muszą zarezerwować w swoich torbach nieco więcej miejsca, ale coś to za problem dla książkoholika? Co najważniejsze, dzieło nie łamie się w grzbiecie, a to się zdarza w niektórych przypadkach, gdy pozycja ma mnóstwo stron i jest w miękkiej okładce.

Zawiłe opisy technologii świetnie łączą się z medycznymi terminami - pisarz jest lekarzem, przez co przedstawiany w tańcu ruch kobiecych mięśni można analizować z podręcznikiem do anatomii, aby doskonale wiedzieć, czym zachwyca się Torkil. A należy podkreślić, że nie jest on obojętny na damskie wdzięki. Prócz jego spostrzeżeń związanych z pewnymi częściami ciała, protagonista serwuje masę cynizmu i kąśliwych uwag. Bardzo miło obcuje się z taką postacią, gdyż budzi sympatię i bawi.

“Gamedec. Zabaweczki” jest niezwykle obszernym tomem, zawierającym dużo obszernych opisów. Nie jest to jednak wodolejstwo, lecz skrupulatne budowanie świata, jak i fabuły. Co najważniejsze, w powieści można znaleźć bardzo dużo powodów do rozważań. Czy rozwój technologiczny sprawił, że ludzie są bardziej szczęśliwi? Potężne korporacje, ucieczka od realiów wprost do rzeczywistości wirtualnej i zagłada, którą sami na siebie sprowadzamy. Autor w krzywym zwierciadle przedstawia XXI wiek, ubierając go w daleką przyszłość. W dobie minimalizacji warto sprawić sobie prawie tysiąc stron porządnego science-fiction.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 lip 2018, 21:10 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka