Niech Licho weźmie tego ducha! - recenzja książki "Dożywocie"

Marta Kisiel
„Dożywocie”
Ocena recenzenta
4.25/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Życie pisarza nie jest łatwe. Problemy ze stałym napływem weny, depczące po piętach terminy i – w drastycznych przypadkach – tłum fanów nie ustępujących delikwenta na krok to ich codzienność. Konrad Romańczuk jako początkujący prozaik i przyszła gwiazda co prawda fanów jeszcze nie ma, ale problemy z weną nadrabiają za nich. Sytuacja bynajmniej nie polepsza się, kiedy Konrad otrzymuje w spadku po nieznanym krewnym gotycką posiadłość w głuszy w środku lasu. Chłopak odczytuje takie zrządzenie losu jako niezwykle korzystne; umożliwiające wypoczynek z dala od denerwującej cywilizacji i gwarantujące nieustanną wenę. Dopiero po przybyciu na miejsce okazuje się, że wraz z domem artysta otrzymał również jego mieszkańców. Niemal na progu poznaje Licho – anioła stróża uczulonego na pierze i oddanego pracom domowym. Trudno przyzwyczaić się również do ducha Szczęsnego, panicza z epoki Romantyzmu, seryjnego samobójcę i nałogowego wierszokletę. Czy w takim zestawie pradawny mroczny potwór z całym zestawem macek mieszkający w piwnicy i zapewniający wszystkim domownikom pyszną strawę może kogoś zdziwić? O gromadzie utopców mających za swoją siedzibę wannę nawet nie warto wspominać. I jak z taką absorbującą bandą pisać książki? No jak?

Marta Kisiel w swojej debiutanckiej powieści „Dożywocie” stworzyła ciekawe kreacje postaci, każda jedna wykazująca się innymi, denerwującymi cechami charakteru. Anioł z maniakalną obsesją w kwestii czystości i jednocześnie bezsensowną chorobą, duch czujący nieodpartą chęć popełniania samobójstwa z powodu kolejnych niespełnionych miłości i stary demon, przybyły na Ziemię by karmić jej mieszkańców. Absurd goni za absurdem nie tylko w kwestii charakterów, ale również wydarzeń. Bohaterów nieustannie spotykają kolejne przygody, a złośliwy los potrafi wyczarować przysłowiową kłodę pod nogami niemal z niczego. Kolejne perypetie głównie będą wystawiały na próbę wzajemne stosunki pomiędzy postaciami. Ale czy przy okrzykach „apsik, alleluja” można znaleźć motywację, aby sprostać każdej przeciwności?

Trudno stwierdzić, że fabuła książki Kisiel jest szczególnie skomplikowana, jednak stawiając na element humorystyczny, autorka zadecydowała, że „Dożywocie” ma zapewnić czytelnikowi nie doznania estetyczne i poruszyć go do głębi, lecz zapewnić dobrą rozrywkę. Czyni to nad wyraz umiejętnie, prezentując lekki styl zarówno w wymyślaniu kolejnych wydarzeń, jak i w stosowanym przez siebie języku. Nie ma tu zbytnio skomplikowanych zdań ani kwiecistych określeń (może poza wypowiedziami niespełnionego poety Szczęsnego), jednak książka zachowuje konsekwencję w jedności pomiędzy formą a treścią.

Opowieść ozdabiają klimatyczne ilustracje Elwiry Pawlikowskiej, nadając jej atmosfery zbliżonej do filmów Burtona – lekko mrocznej, ale mimo wszystko pozytywnej i radosnej. Bo czy można mówić o negatywnych aspektach, kiedy towarzyszy nam uroczy anioł z mopem w ręku wykrzykujący co chwila „alleluja”?

Jeśli zatem szukacie wesołej, uroczej komedii z ciekawymi postaciami szukającymi problemów nawet w obcowaniu ze zwykłym królikiem domowym, „Dożywocie” powinno przypaść wam do gustu. Prosta fabuła, gigantyczna ilość wpadek i momentami czarnego humoru sprawiają, że pierwsza książka słusznie sprawiła, że czytelnicy zainteresowali się twórczością Marty Kisiel, otwierając jej drogę pisarskiej kariery. Dlatego cieszy fakt, że wydawnictwo Uruboros zdecydowało się wznowić ją po kilku latach.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 24 kwi 2018, 07:39 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka