Chrześcijańskie szaleństwo – recenzja książki „Nieprzyjaciel Boga”

Bernard Cornwell
„Nieprzyjaciel Boga”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Postać Artura Pendragona jest jedną z najczęściej wykorzystywanych w popkulturze. Choć pojawia się on w zapiskach historycznych, niewielka dawka informacji zawartych w tych przesłankach pozostawia ogromne pole do popisu twórcom, którzy w rozmaity sposób ukazują bohatera w literaturze i filmie. Temat ten był już wielokrotnie analizowany, skutkując niezliczoną ilością interpretacji życia tajemniczego króla. Zadania tego podjął się również Bernard Cornwell, tworząc niebanalną trylogię, stylizowaną na powieść historyczną. Drugim tomem cyklu arturiańskiego jest „Nieprzyjaciel Boga”.

Po ciężkich bojach i, wydawałoby się, niemożliwych do podjęcia decyzjach, Arturowi w końcu udało się zjednoczyć brytyjskie królestwa i zapewnić krainie upragniony pokój, a także bezpieczeństwo przed zagrażającymi społeczeństwu walecznymi Saksonami. Sielanka jednak nie trwa długo, bowiem, kierowani żądzą władzy przedstawiciele różnych grup, a także rosnąca popularność nowej religii, powoli niszczą to, na co nieślubny syn Uthera ciężko pracował. Okazuje się, że marzenie Pendragona nie jest tak proste w realizacji, jak mogłoby się wydawać. Teraz młody wojownik musi stawić czoła kolejnym przeciwnościom.

Bernard Cornwell kontynuuje podróż przez mroczne czasy średniowiecznej Brytanii. Narratorem opowieści wciąż jest bliski przyjaciel Artura – Derfel Cadarn, który, siedząc w klasztorze, pod pozorem stworzenia saksońskiej wersji Biblii, spisuje na karty nie tylko historię swojego pana, ale także sceny z własnego życia.

Język utworu pozostaje ten sam, a więc zrozumiały i pozbawiony archaizmów. Niemniej książka napisana jest stylem, który sprawi, że czytelnik ukończy lekturę w mgnieniu oka, chłonąc poszczególne zdania niczym gąbka, nie doświadczając nudy nawet przez ułamek sekundy. Podobnie, jak w poprzedniej części, autor nie stroni od ociekających realizmem deskrypcji, jednak, tym razem, można odnieść wrażenie, iż opisywane wydarzenia nacechowane są jeszcze większą brutalnością.

Pisarz wciąż stawia czoła wyidealizowanym legendom i za cel stawia sobie odzieranie gloryfikowanych bohaterów z przypisanych im w kulturze, na przestrzeni lat, masek krystalicznie czystych postaci. Tym razem na celowniku jest już nie tylko Artur, który w tym tomie zostaje odarty z przymiotu litości i miłosierdzia, ale także Lancelot oraz Ginewra, których prawdziwe twarze i motywy ujrzą światło dzienne, a także nowa, rozprzestrzeniająca się jak zaraza, religia.

Dużo uwagi i miejsca Cornwell poświęca chrześcijaństwu. Tak, jak w przypadku „Zimowego Monarchy”, autor racjonalizuje tę religię i uwydatnia jej największe wady – nie tylko hipokryzję, ale także czyste szaleństwo i logiczną niespójność. Na kartach powieści znajdziemy zatem sporo barwnych opisów procesu biczowania się do krwi, czy zwykłej utraty zmysłów w imię Boga, które wręcz budzą przerażenie. Dodatkowo pisarz akcentuje obłudę wyznawców, bowiem, jak na religię, której jednym z fundamentów jest miłość do bliźniego, zaskakująco wielu chrześcijan morduje wszystkich niepodzielających ich zdania oraz pogan, przyjmując za swą misję oczyszczenie świata z niewiernych, by przygotować go na przyjście Chrystusa. Okazuje się, że wadami nowej wiary są nie tylko dwulicowość, brutalność, sianie strachu i chaosu, kompletny obłęd, ale także, wbrew naukom, chciwość i intryganctwo. Pisarz zatem zabiera czytelników pod płaszczyk chrześcijaństwa pełnego pokory i dobra, i pokazuje, że w środku kryją się tak naprawdę dzikie zwierzęta, usprawiedliwiające swoje poczynania wyższą koniecznością i wycierające sobie twarze imieniem Jezusa, twierdząc, że to cnota.

Kolejnym, wyróżniającym się, aspektem powieści są knowania i polityczne zagrywki. W tej materii książka zostaje dość mocno rozwinięta, można powiedzieć wręcz, że cała opowieść opiera się na, prócz pożerającej Brytanię nowej religii, terytorialnych potyczkach. Akcja skupiona jest wokół intryg nie tylko Saksońskich przywódców, ale także władców rodzimych krain. Kompromisy, taktyka, przewidywanie ruchów – całość została przedstawiona niczym wytworna gra w szachy dla najbystrzejszych umysłów. W tych wątkach sam Artur jawi się jako wybitny strateg.
Plusem „Nieprzyjaciela Boga” jest również pierwszoosobowa narracja z punktu widzenia Derfla. Dzięki zastosowaniu takiego zabiegu, tytuł nie tylko nabiera realizmu, naturalności i sprawia wrażenie zapoznawania się z faktycznymi wydarzeniami (Cadarn bowiem opisuje jedynie sytuacje, których sam był świadkiem, nie jest więc wszechwiedzący), ale także pozwala adresatowi poznać wojownika lepiej. Poprzez wplecenie w dzieje Pendragona osobistych doświadczeń jego przyjaciela, adresat bardziej przywiązuje się do historii i bohatera, sympatyzując z nim i wytwarzając swego rodzaju charakterystyczną relację czytelnik-postać.

Drugi tom trylogii arturiańskiej nie trzyma poziomu poprzednika, ale wręcz podnosi poprzeczkę. Jeszcze więcej intryg, walk i brutalności, autentyzm, a także sposób konstrukcji utworu, przystępny język oraz celowe uwydatnianie wad i hipokryzji bohaterów to zalety tego tytułu. Odbiorca nie spotka się z książką do historii, ale otrzyma pełnokrwistą, lekką, zapierającą dech w piersi i cały czas trzymającą w napięciu doskonałą pozycję o mrocznych, średniowiecznych czasach, dzięki której będzie miał okazję zmienić swoje wyobrażenie o pięknych zamkach Camelotu, cudownych, idealnych księżniczkach, odważnych i męskich rycerzach oraz dotąd krystalicznie czystym, dobrym i sprawiedliwym Arturze Pendragonie.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 16 gru 2017, 10:13 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka