Kraina magią i spiskiem płynąca – recenzja książki „Cień Gildii”.

Aleksandra Janusz
„Cień Gildii”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Cień Gildii” to już trzecia część „Kronik Rozdartego Świata”. Tym razem na czytelników czeka całkiem sporo zmian i niespodzianek. Akcja nabierze jeszcze większego tempa, a na główny plan wysuną się postaci, które do tej pory nie grały pierwszych skrzypiec. Fani serii z pewnością nie będą zawiedzeni!

Akcja najnowszej powieści Aleksandry Janusz rozpoczyna się kilka miesięcy po wydarzeniach z poprzedniego tomu. Most pomiędzy Utraconą Bretanią a Arborią przynosi znacznie więcej problemów niż jego twórcy mogliby się spodziewać. Na dodatek powinien pozostać tajemnicą do czasu wyjaśnienia stosunków politycznych pomiędzy ponownie złączonymi krainami. Okazuje się bowiem, że część ugrupowań politycznych z Arborii planuje podbój Królestwa Bretanii. Jakby tego było mało na szachownicy pojawia się nowy gracz – Iglica. Sekretne stowarzyszenie magów nie ma rzecz jasna czystych zamiarów i da się naszym bohaterom we znaki. Ci zaś będą musieli stawić czoła spiskom, magicznym zarazom oraz nieprzychylnej opinii publicznej.

W moim odczuciu powieść ta różni się znacznie od poprzednich części cyklu. Po pierwsze bohaterowie opuszczają Utraconą Bretanię i powracają do Arborii. I chociaż czeka tu na nich cała masa politycznych intryg, nie oznacza to wcale, że nie będą musieli na każdym kroku walczyć o swoje życie. Jest bowiem wielu, którzy z chęcią rozprawili by się z Magiem Pustki oraz członkiniami bretańskiego Triumwiratu. Po drugie autorka bardzo dużo uwagi poświęciła postaciom Kathryn oraz jej kochankowi – Artois. Mag Pustki w dalszym ciągu odgrywa kluczową rolę w toczących się wydarzeniach, ale równie dużo, o ile nie więcej, zależy teraz od jego przyjaciół. Sprawiło to, że w mojej opinii Vincent Thorpe ostatecznie przestał być głównym bohaterem, a stał się po prostu jedną z kliku postaci, których losy śledzimy.

Akcja powieści jak zwykle rozgrywa się bardzo dynamicznie – trzeba uczciwie przyznać, że z Aleksandrą Janusz po prostu nie da się nudzić. Wierni fani pisarki z pewnością będą zadowoleni z lektury, bo nie zabraknie również momentów przywołujących na twarzy uśmiech. Podobnie jak poprzednio śledzimy równolegle losy różnych grup postaci, ale tym razem jest ich znacznie więcej. Fabuła nie została jednak bezmyślnie poszatkowana. Każdy fragment historii zazębia się ze sobą, a do tego został przerwany w takim momencie, żeby czytelnik nie mógł się doczekać jego dalszego rozwinięcia. Oczywiście nie wszystkie wątki będą dla czytelników równie ciekawe, ale widać, że w każdy autorka włożyła dużo serca. Nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki, żeby kolejny tom ukazał się jak najszybciej.

Największą sympatią obdarzyłam Amandine oraz Artois. Dlaczego? Ponieważ oboje wychodzili z tarapatów nie dzięki temu, że są przeszkolonymi czarodziejami, ale wykorzystując spryt oraz wszystko to, co akurat mieli pod nosem. Tym bardziej nie w smak mi było, że autorka postanowiła jedną z tych postaci obdarzyć zdolnościami magicznymi. Po lekturze odczuwałam również niedosyt scen z Lilianą, ale to już ze względu na moje osobiste smocze sympatie. Niby jej mniejszy udział w toczących się wydarzeniach został logicznie wytłumaczony, ale i tak podczas lektury często wracałam do niej myślami.

Jedynym wątkiem, który nie tyle mi się nie spodobał, ile po prostu mnie drażnił po raz kolejny okazał się wątek miłosny między Artois i Kathryn. Rozumiem, że ludzie są różni i nie każdemu przychodzi łatwo okazywanie miłości oraz porządkowanie życia uczuciowego. Jednak ta dwójka pomimo wspólnie przeżytych przygód w dalszym ciągu zabierała się za siebie jak pies za jeża. Artois, chociaż ogólnie bardzo go lubię, zachowywał się w mojej opinii jak przysłowiowa dupa z uszami przez bardzo długi czas nie potrafiąc podjąć męskiej decyzji.

Nawet pomimo tego wątku „Cień Gildii” stanowił dla mnie wspaniałą odskocznię od rzeczywistości. I chociaż wyrosłam już z młodzieżowej i nieco bardziej kobiecej fantastyki, to miło mi się do niej wraca raz na jakiś czas – zwłaszcza, jeżeli jest tak dobrze napisana.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 16 gru 2017, 10:14 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka