Wpływ sojuszy międzygwiezdnych na dziury w rzeczywistości - recenzja książki "Daleka droga do małej, gniewnej planety"

Becky Chambers
„Daleka droga małej, gniewnej planety”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Wszechświat nie jest przyjaznym miejscem, choć Gwiezdna Wspólnota, do której od jakiegoś czasu należy ludzkość wprowadziła pewien porządek. Kiedy do sojuszu mają dołączyć nowi członkowie, kulturalnie skupieni niemal tylko na przemocy i konfliktach, sytuacja może ulec zmianie. Pozyskanie cennych surowców, do których mają oni dostęp może być warte poniesionego ryzyka. System tuneli czasoprzestrzennych ułatwiających i znacznie skracających czasowo podróże międzygwiezdne nie sięga jednak w okolice jądra galaktyki, skąd tajemnicza rasa się wywodzi. Do tego zadania potrzebna jest załoga statku „Wędrowiec”, przeznaczonego do przebijania się przez rzeczywistość i tworzenia nowych skrótów. Na jego pokładzie niedawno znalazła zatrudnienie nowa urzędniczka – Rosemary Harper.

„Daleka droga do małej, gniewnej planety” to debiutancka książka Becky Chambers wydana pierwotnie dzięki funduszom zebranym za pośrednictwem platformy Kickstarter. Pokazuje fascynację autorki kosmosem i historiami z gatunku science-fiction. Stanowi klasyczną opowieść o podróży kosmicznej, w trakcie której załogę napotykają kolejne perypetie. Dzięki rezolutności i zaradności jej członków, „Wędrowiec” może wyjść cało z najgorszych nawet tarapatów. Połączenie charakteru poszczególnych postaci tworzy z zespołu niemal idealną jednostkę!

Oprócz tego podwładni kapitana Ashby’ego mają jeszcze jedną zaskakującą cechę – stanowią niezwykłe połączenie różnego rodzaju zainteresowań płciowych. Mamy tutaj jedną osobę, która kocha obcą kobietę, lesbijki, faceta bez pamięci związanego ze sztuczną inteligencją, córkę dwóch gejów, naukowca przedkładającego pracę ponad związki osobiste, nawigatora z pasożytniczym wirusem mózgu, któremu ufa bezgranicznie oraz pewnego rodzaju psychiatrę z syndromem szoku pourazowego. Wszyscy oni zamknięci na małej przestrzeni oddzielającej ich tylko cienką warstwą blachy od zimnej pustki kosmosu. Takiego połączenia próbował już choćby Peter Watts w „Rozgwieździe”, gdzie stworzył niezwykle poruszający obraz życia odizolowanej od reszty ludzkości grupki zwichrowanych psychicznie jednostek. W odróżnieniu od Becky Chambers tamta grupa wyglądała jednak wiarygodnie. Wizja wielu jednostek z różnymi problemami psychicznymi (pracoholizm, nadpobudliwość, wszechogarniające poczucie winy), muszących sprostać wywołującym gigantyczny stres problemom i z każdej takiej sytuacji wychodzących z uśmiechem na ustach i z poprawionym charakterem nie brzmi wiarygodnie. Zmiany te zawsze są pozytywne i sprawiają, że postaci bez wyraźnego powodu zmieniają swój światopogląd. Wiadomo przecież, że każdy konflikt i nieporozumienia oraz sytuacja zagrożenia sprawiają, że człowiek (i inne obce istoty) zwykle stwierdzają, że kochają kogoś własnej płci/maszyny/obcych. Oczywiście ze wzajemnością. Przecież w kosmicznej pracy chodzi o uśmiech i dobre samopoczucie.

Książce brak również zrozumienia praw fizyki, przez co „Daleka droga...” zbliża się do kierunku fantasy. Do tego można dodać dosyć płytkie kreacje obcych ras, które prócz wyglądu niemal nie różnią się psychicznie od ludzi. Daleko tutaj do takich dzieł jak „Ślepowidzenie” Petera Wattsa czy „Równi bogom” Isaaca Asimova, gdzie obcy byli naprawdę obcy, a ich umysły miały niewiele wspólnego a naszym postrzeganiem świata. Powieść Becky Chambers pod tym względem dużo bliższa jest „Star Trekowi” z jego uproszczonymi wizjami i skupieniem się na samej podróży i próbom wytrwałości bohaterów. Do tego dosyć ostentacyjne propagowanie swobody płciowej i upraszczanie cech innych raz do jednej stereotypowej również nie dodają wiarygodności utworowi młodej autorki.

Wydawnictwo Zysk i spółka stanęło na wysokości zadania i ani tłumaczeniu ani jakości wydania nie można nic zarzucić. Do tego tym razem postanowiło odejść od swojej praktyki „ozdabiania” książek fantastycznych brzydkimi i nieczytelnymi okładkami i czytelnik może cieszyć się chwytającą oko grafiką idealnie nawiązującą do treści.

Jeśli zatem szukacie książki fantastyczno naukowej bez szczególnie skomplikowanego scenariusza, gdzie przygody będą następowały jedna po drugiej, najlepiej epatującej próbami przekonania czytelnika do mniejszości płciowych, „Daleka droga do małej, gniewnej planety” powinna przypaść was do gustu. Jeśli jednak sugerujecie się ilością nagród i wyróżnień szukając wielowarstwowych intryg, świetnych opisów obcych ras, tutaj tego nie znajdziecie. Książka Becky Chambers zapewni rozrywkę wieczorem, jednak w żaden sposób nie poruszy światopoglądu ani nie rozgrzeje uśpionych szarych komórek. Ot, zwykłe czytadło.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 16 gru 2017, 10:15 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka