Ram Pam Pam – recenzja książki „Prawo do Zemsty”

Denis Szabałow
„Prawo do zemsty”
Ocena recenzenta
2.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Gdy w 2005 roku Dmitry Glukhovsky wydał swoją debiutancką powieść pt. „Metro 2033”, na stałe zapisał się w annałach współczesnej popkultury. Wizja post-apokaliptycznej Moskwy i jej mieszkańców rozpaliła wyobraźnię tysięcy czytelników na całym świecie a sukces literacki przyczynił się do powstania hitowej adaptacji komputerowej. Cieszący się coraz większym poważaniem, Glukhovsky wpadł na pomysł utworzenia autorskiego uniwersum pod szyldem Metra, w którym pozwoli innym pisarzom bawić się w wykreowanej przez siebie piaskownicy. Tym oto sposobem powstały dziesiątki lepszych i gorszych powiązanych ze sobą książek, z akcją osadzoną w zniszczonej przez wojnę nuklearną przyszłości. Jak na ich tle wypada „Prawdo do Zemsty” Denisa Szabałowa?

Pozycja zamyka trylogię na którą składają się „Prawo do użycia siły” i „Prawo do życia”. Na wstępie zaznaczę, że nie czytałem poprzednich części serii Szabałowa, zapoznając się jedynie pobieżnie z jej najważniejszymi wydarzeniami fabularnymi. Głównym bohaterem powieści jest Daniła Dobrynin, zaprawiony w boju stalker, który razem z towarzyszami wojakami, został zmanipulowany przez ugrupowanie militarne zwane Bractwem i zmuszony do ataku na zagrażającą im konkurencyjną organizację. Na czas nieobecności mężczyzn, ich rodzimy Schron został doszczętnie splądrowany przez Bractwo, jak się okazało, dowodzone przez wygnanego stamtąd
w przeszłości, milicjanta-bandziora Pająka. Odkrywszy zdradę, Dobrynin powraca do domu, zastając na miejscu jedynie gorejące zgliszcza. Na szczęście, pośród pogorzeliska odnajduje grupkę ocalałych, na którą składają się młodzi rekruci, aspirujący do miana stalkerów z prawdziwego zdarzenia. Obwoławszy się ich dowódcą, pałający żądzą zemsty protagonista przygotowuje się do odwetu, chcąc zakończyć zbrodniczy proceder Bractwa raz na zawsze.

Tutaj zaczyna się zabawa. Lwia część książki to opisy walk z mutantami i najemnikami
w różnorodnych sceneriach, począwszy od opuszczonych placówek wojskowych, przez tajgę i pustkowia pokryte nuklearną zimą. Jako były żołnierz i miłośnik militariów, Szabałow zadbał o realizm w tej warstwie powieści. Znajdziemy tutaj dużo ustępów poświęconych taktyce, którą stosują podczas potyczek stalkerzy, różnorodne informacje na temat używanej przez nich broni, amunicji, sprzętu itd. itp. Wszystko to jest nie lada gratką dla fana wojskowości, zainteresowanego poznaniem metod działania rosyjskiej armii.

Niestety znalezienie więcej pozytywów w lekturze jest trudne. Książka dostarcza rozrywki dla dużych chłopców. Stalkerzy prują do siebie z nieskończonych pokładów amunicji, główny bohater porusza się w „unikomie”, pancerzu przypominającym z przedstawienia nano-szkielet znany z gry „Crisis” a na drodze stają mu świetnie wyszkoleni i wyposażeni w nowoczesne uzbrojenie żołnierze Bractwa. Mimo, że Szabałow opisuje technologię istniejącą w naszych czasach (roboty zwiadowcy), albo będącą obecnie w fazie produkcji, jej zastosowanie i cudowne ocalenie przed apokalipsą, ze sceny na scenę czynią „Prawo do zemsty” coraz bardziej kuriozalnym. Pisarz skupia się na kreowaniu charakternych i pociesznych postaci, które na chłopski rozum nie miałyby racji bytu w świecie po apokalipsie. Trudno uwierzyć w młodego rekruta Dobryniny, wychowanego na przeterminowanych racjach wojskowych, który waży przeszło sto-dwadzieścia kilo i pod okiem mentora, pracuje nad swoją kondycją, chcąc przeobrazić się w prawdziwego mężczyznę. Owszem, tego typu wstawki mają swój przaśny klimat ale w połączeniu z silącym się na realizm stylem autora, wypadają groteskowo i pobłażliwie.

Podobnych kwiatków znajdziemy tutaj od groma, dodatkowo autor postanowił wprowadzić w fabułę wątki SF, bohater będzie podróżować w czasie i przestrzeni, a prosta opowieść o zemście wyewoluuje miejscami w twór, bardziej zagmatwany niż serial „Zagubieni”. Książka została podlana gęstym, rosyjskim, patriotycznym sosem który zadowoliłaby gusta samego carewicza Putinowicza. Stalkerzy Szałabowa żyją w rzeczywistości gdzie wyidealizowana Armia Czerwona przyniosła Europie wolność i odkupienie, oraz praktycznie w pojedynkę pokonała faszystów. Szczycą się swoim zwycięstwem, mimo że od II Wojny minął prawie wiek, a wiele z opisywanych postaci urodziło się już w świecie po apokalipsie. Służba zbrojna i walka z wrogiem jest nadrzędnym obowiązkiem każdego mężczyzny, braterstwo broni przede wszystkim. Tego typu narracja ma swój klimat, ale gdy jesteśmy nią atakowani obuchem po głowie na przestrzeni większości rozdziałów to lektura zmienia się w udrękę.

Podsumowując, „Prawo do Zemsty” jest jak rosyjski film wojenny klasy B z lat 70, trzymany z sentymentu na kasecie VHS. Ma swój urok, grubo ciosany klimat i oferuje niezobowiązującą rozrywkę. Jednak traktowany na poważnie, odrzuca. Książka nie dorasta do pięt twórczości Glukhovsky’iego a na tle innych, znanych mi pozycji z uniwersum, wypada bardzo blado i siermiężnie. Polecam tylko najbardziej bezkrytycznym fanom post-apo i sympatykom wschodniej mentalności.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 lis 2017, 03:21 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka