Falsyfikat doskonały? – recenzja książki „Kronika Polska Prokosza”

Prokosz
„Kronika Polska przez Prokosza w wieku X napisana”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Wydawnictwo Armoryka postanowiło oddać do czytelniczych rąk reprint – bez jakiejkolwiek ingerencji w czcionkę, stylistykę, zabawę w uzupełnienia czy komentarze – „Kroniki Polskiej” z 1825 roku, opublikowanej pierwotnie przez warszawskiego wydawcę źródeł historycznych Hipolita Kownackiego. Wszyscy zainteresowani mogą zapoznać się więc z odświeżoną, lecz wciąż nienaruszoną wersją apokryficznych dziejów Polski, spisanych przez rzekomego kronikarza Prokosza z 936 roku.

Trudno stwierdzić, co bardziej intryguje w tym dziele, czy kontrowersyjna historia wydania i stworzenia, czy rzucająca nowe światło na białe plamy polskich dziejów treść. Jednego można być pewnym i jedno, i drugie magnetyzuje i napędza drugie. Idąc tropem dawnych (Joachim Lelewel) i współczesnych (Jerzy Strzelczyk) badaczy historii, okazuje się, że sygnowany autor „Kroniki Polskiej” najpewniej w ogóle nie istniał. Ponoć tekst został odnaleziony w Lublinie przez generała Franciszka Morawskiego, który złożył go w Warszawskim Towarzystwie Naukowym, ale Lelewel zdołał dociec, że za „cudownie” odnalezionym dziełem stał znany historyk-falsyfikator, Przybysław Dyjamentowski, któremu udało się sporządzić ową „kronikę” w 1764 roku.

Warto nadmienić, że sama „Kronika Polska” z 1925 roku została wzbogacona o dodatki z kroniki Kagnimira z XI wieku oraz przypisami krytycznymi anonimowego komentatora z wieku XVIII, choć po rewelacjach Lelewela możemy niejako domyślać się jego tożsamości. Księga zaś skupia się na opisie geografii i chronologicznych wydarzeń z terytorium polskiego do X wieku, w których wyjaśniane są podstawowe pojęcia stosowane w „Kronice”, jak Sarmatia czy Slavi, wymieniane są rzekome źródła oraz postacie historyczno-legendarne, z Lechem, protoplastą wszystkich Polaków na czele. Objaśniane są herby, dzieje tworzenia się państwowości, przebieg podbojów i sposoby na utrzymanie granic, a także polityka i ekonomia, mimochodem także ich rozwój.

Gdyby nie obalenie treści przez Lelewela, czyli gdyby „Kronika Polska” okazałaby się tak naprawdę najstarszą ocalałą kroniką z ziem polskich, na polu historii nastałaby wielka rewolucja, nakazująca dopisać do podręczników co najmniej dwa rozdziały. Niemniej, chociaż książka została uznana za falsyfikat można z niej wynieść kilka faktów, bowiem właściwy autor, Dyamentowski, wyraźnie sięgał do wielu źródeł autentycznych, które pozwoliły mu napisać niezwykle mylące i sprawiające wrażenie autentycznego dzieła. Jeżeli istniałby na uczelniach kierunek falsyfikacyjny, „Kronika Polska” z pewnością znalazłaby się na liście lektur obowiązkowych, ponieważ jest to tak skrzętnie stworzony tekst, że Lelewelowi udało się odkryć prawdziwą tożsamość wyłącznie przez odnalezienie oryginalnego rękopisu, wskazującego na Dyamentowskiego.

Obecnie powinno się zatem traktować „Kronikę Polską Prokosza” jako materiał przykładowy – w centrach badań nad falsyfikatami – ale również jako źródło… źródeł, bowiem autor na tych prawie trzystu stronach powołuje się na całą gwardię kronikarzy, którzy faktycznie – a przynajmniej według większości historyków – żyli i spisywali dzieje. Dlatego też może być to pierwszy krok w poszukiwaniach tożsamości i rodowodu pierwszych Polaków. Szczególnie, że jest to reprint bez żadnych dodatków, czyli z zachowaniem wszystkiego, co było w wydaniu z 1825 roku.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 paź 2017, 16:13 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka