Gdy świat umiera z głodu – recenzja książki „Głód”

Graham Masterton
„Głód”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Graham Masterton to jeden z najbardziej znanych i cenionych brytyjskich pisarzy, specjalizujący się w horrorach i thrillerach, a także powieściach historyczno-obyczajowych, poradnikach seksuologicznych oraz zbiorach opowiadań. Na swoim koncie ma ponad sto dzieł. Wiele z nich zostało nagrodzonych w prestiżowych konkursach (na przykład za „Kostnicę” Masterton otrzymał nagrodę Specjal Edgar, za „Zwierciadło piekieł” – Srebrny Medal West Cost Review of Books i inne), tytuły utrzymują się na listach bestsellerów długie miesiące – i nie ma w tym nic dziwnego. Na całym świecie sprzedało się ich ponad dwadzieścia milionów.

Choć od premiery „Głodu” minęło dobre trzydzieści lat, wznowione wydanie, za które odpowiedzialne jest wydawnictwo Replika to dobra okazja, by po książkę sięgnąć – zwłaszcza, że podejmowany problem nie sięga do sfery nadnaturalnej, fantastycznej, tylko wydaje się być przerażająco normalny – i przerażająco bliski zarazem.

Ed Hardesty jest właścicielem gigantycznej farmy w Kansas. Choć planował wieść spokojne życie biznesmena, farmy nie lubiąc od dzieciństwa, życie niejako zmusiło go, by przejął rodzinny majątek. To niezbyt podoba się jego żonie Season, nauczonej do życia miastowego, pełnego wygód i luksusów. Scysje między małżonkami są codziennością. Doprowadzają do kryzysu, który rozgrywa się równolegle do katastrofy na polach. Pszenica, mająca zmienić się w czysty zysk i uczynić Hardesty’ego bogatym zostaje dotknięta przez tajemniczą zarazę – kłosy gniją w oczach. Zaraza rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie i zatrzymać jej nie są w stanie żadne ze znanych metod. Co gorsze, podobne problemy występują w całych Stanach Zjednoczonych. Zboża, warzywa, owoce zostają skażone. Diagnozę katastrofy naturalnej niweczy fakt, że konserwy okazują się zatrute jadem kiełbasianym, a zapasy zboża silnie napromieniowane. Komuś zależy, żeby sparaliżować najpotężniejszy naród na świecie. A ten z dnia na dzień staje przed widmem głodu, które sprawia, że ludzie wyzbywają się cech ludzkich, zastępując je pierwotnymi instynktami przeżycia, najmroczniejszymi żądzami i przemocą. Tak wygląda rzeczywistość szarego człowieka. Ed, który przez przypadek ma stać się głosem wszystkich pokrzywdzonych farmerów wplątany zostaje w niejasne rozgrywki na wysokim szczeblu. Staje się świadkiem lewych interesów opiewających na masę pieniędzy czy rozgrywek wyższych sfer, podczas których sięga się po najbardziej prymitywne środki, byle po trupach dojść do celu. I okazuje się, że chwilowa rozłąka z żoną i córką, mająca być tylko chwilą oddechu dla małżeństwa nie jest tak dobrym pomysłem, jak się okazało – gdy świat ogarnęła panika, nigdzie nie jest bezpiecznie.

„Głód” uznany jest za najpopularniejszy thriller katastroficzny Mastertona. W prostym pomyśle tkwi geniusz – aby rzucić naród na kolana nie trzeba wzniecać wojny, wystarczy pozbawić go jedzenia, a społeczeństwo wykończy się samo – albo umierając z głodu, albo zabijając za jedzenie. Pisarzowi udało się nakreślić obraz społeczeństwa zezwierzęconego, które gotowe jest na wszystko, byle tylko zapewnić sobie odrobinę pożywienia. Jako że życie to dżungla, i teraz przetrwają najsilniejsi, ci dysponujący bronią, nie bojący się rozbojów czy kradzieży. Miasta płoną, policji jest za mało, ale nawet wojsko nie potrafi poradzić sobie z tłumem przyzwyczajonym do łatwej konsumpcji.
Choć głód ogarnął całe społeczeństwo, uwaga czytelnika skupiona została na dramacie Eda i Season. Początkowo trudna, lakoniczna relacja rozwija się na jego oczach, by z papierowych postaci (zwłaszcza jeśli chodzi o panią Hardesty) wydobyć nieco więcej wiarygodności. Dzięki temu odbiorca jest w stanie empatycznie przyglądać się temu, na co narażona jest kobieta bez swojego obrońcy u boku – i nawet może trzymać za nią kciuki. Nieco mniej jednak wiarygodnie i przekonująco opisano reakcje innych państw bądź samego rządu Stanów Zjednoczonych. Trudno wyobrazić sobie, że kraj ten pozostaje bez żadnej pomocy z zewnątrz w przypadku tak wielkiej katastrofy, gdzie nie chodzi o interesy głów państw, tylko zwyczajne życie zwykłych ludzi. Być może Masterton zamierzał w ten sposób zaakcentować tragizm tej sytuacji, ale jednak kładzie się to cieniem na całej opowieści. Kolejnym utrudnieniem podczas czytania może być nadmiar opisów przemocy, a także bardzo brutalnych i wręcz obrzydliwych opisów seksu. Może pojawić się pytanie, czy takie epatowanie złem jest konieczne, natomiast trzeba przyznać, że tekst trzyma w napięciu do samego końca. Tutaj rzuca się jednak w oczy fakt, że tempo książki jest nierówno rozłożone, początek nieco się dłuży, ale później fabuła pędzi i wciska w fotel.

Temat apokalipsy nie jest niczym nowym w literaturze, to motyw chętnie podejmowany, bo dający wiele możliwości pisarzowi. Ten musi się jednak pilnować, by nie popaść w banał i wyłuskać z końca świata coś nowego. Trzeba przyznać, że Mastertonowi w większości się to udało; fani takich klimatów mogą jednak doszukać się niewątpliwej inspiracji w „Bastionie” Stephena Kinga, żeby nie powiedzieć – plagiatu. Jeśli jednak chodzi o samą przyjemność z czytania, rozrywkę i dreszczyk emocji – to wszystko „Głód” jest w stanie zaspokoić.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 paź 2017, 16:13 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka