Silkpunku ciąg dalszy – recenzja książki „Ściana Burz”

Ken Liu
„Ściana Burz”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Ken Liu powraca do swojego autorskiego uniwersum z kontynuacją debiutanckiej powieści „Królowie Dary”. Po latach krwawych walk o władzę, Kuni Garu zaprowadził rządy pokoju jako cesarz Ragin. Swoimi nowatorskimi reformami w bezkrwawy sposób przekształca wyspiarską krainę w zorganizowany konglomerat, gdzie człowiek nie jest oceniany miarą swojego pochodzenia, płci czy statusu społecznego a zasług i talentu. Jednakże idylla okazuje się pozorna, w kuluarach królewskiego dworu toczy się rywalizacja pomiędzy cesarzową Jią a konsortą Risaną, z których każda agituje za swoim synem jako potencjalnym następcą tronu, co grozi wybuchem konfliktu destabilizującego całe państwo. Dodatkowo na horyzoncie majaczy nowe niebezpieczeństwo, związane z mityczną Ścianą Burz, oddzielającą wyspy Dary od nieznanej cywilizacji, patrzącej kusym okiem na dobrodziejstwa wyspiarzy.

Na wstępie zaznaczę, że należę do krytyków poprzedniej powieści Liu. „Królowie Dary” jawili mi się jako opasła wydmuszka, pretendująca do bycia wielkim eposem w którym bezrefleksyjne odbicie znalazły bolączki współczesnego świata, takie jak umniejszanie roli kobiet w społeczeństwie itd. Rozmyta, wielowątkowa narracja, toporna symbolika i zastęp obszernych fragmentów poświęconych mało znaczącym, drugoplanowym bohaterom czynił lekturę niezwykle nużącą. Co ciekawe, przygoda ze „Ścianą Burz” okazała się być zgoła odmiennym, pozytywnym doświadczeniem.

Książka przeplata wątki poświęcone znanym już bohaterom oraz wprowadza nowych,w postaci ich potomków. Tytułową „Ścianę Burz” można rozumieć jako okres zawirowań politycznych, dręczących nowo ukształtowaną dynastię domu Mlecza (symbol Kuniego Garu) oraz w sensie dosłownym, nazwa odwołuje się skłębionego ośrodka sztormów i cyklonów na granicy Dary. Dzięki licznym retrospekcjom, powieść gładko łączy się ze swoją poprzedniczką. Za czasów panowania cesarza Mapiderego, tyran mający obsesją na punkcie życia wiecznego, wysłał poprzez Ścianę Burz potężną flotę okrętów, wierząc że trafi ona do legendarnej ziemi nieśmiertelnych. Statki przepadły bez wieści, jednakże ocean przez lata wyrzucał z siebie fragmenty rzeźb i zdobień nieznanego pochodzenia, wskazujących na istnienie nowych lądów i możliwe powodzenie wyprawy. Luan Zya bliski przyjaciel Kuniego Garu obecnego cesarza, wyrusza z kolejną ekspedycją chcąc rozwikłać tajemnicę z przeszłości. Motyw podroży poza Ścianę Burz przemyka na trzecim planie przez większą część powieści, trzymając czytelnika w niepewności co do istnienia kryjącej się za nią krainy oraz losu żeglarzy. Wątek powraca niespodziewanie w finalnych rozdziałach powieści, gdy tajemniczy lud Lycu, przepływa przez nawałnicę sztormów, lądując na plażach Dary i dokonując błyskawicznej inwazji, zmuszając nową generację bohaterów do zmierzenia się z potężnym zagrożeniem.

Dzieci Kuniego: Thera, Phyro i Timu, bo o nich tu mowa, grają główne skrzypce w książce. Obserwujemy ewolucję młodych protagonistów uczących się funkcjonowania w sieci politycznych spisków cesarskiego dworu. Każdy z nastolatków ma inną, niekiedy problematyczną relację z ojcem, co czyni opowiadaną historię bardziej intymną i osobistą. To duży plus względem „Królów Dary” akcja jest zwarta i dynamiczna a czytelnik może się utożsamić z motywacjami poszczególnych bohaterów. Ponownie powracają wątki feministyczne pod postacią uczennicy Luana Zyi, Zomi Kidosu, dziewczyny z nizin społecznych, która musi walczyć o uznanie w środowisku naukowym gdzie jest szykanowana ze względu na fakt bycia kobietą, jednakże tym razem problem zobrazowano w sposób przyziemny i wzbudzający w odbiorcy autentyczną empatię.

Liu dużą wagę przyłożył także do opisów walk, Dara pod rządami Garu zmaga się z licznymi wewnętrznymi konfliktami. Nie każdy jest zadowolony z nowego ładu, ustanowionego przez cesarza Ragina, część zubożałej arystokracji dąży do przeprowadzenia rewolty inspirowanej dokonaniami zmarłego hegemona Maty Zyndu. Wkrótce potem, dochodzi do inwazji Lycu, którym towarzyszą przerażające garifrainy, bestie przypominające smoki i niosące z niebios śmierć w płomieniach. Autor rzuca nas bezpośrednio w wir akcji, malując zakrojone na epicką skalę starcia. To miła odmiana, ponieważ w „Królach Dary” większość scen batalistycznych była jedynie wspomniana na trzecim planie. W „Ścianie Burz” odczujemy dramaturgię i silne emocje wynikłe z troski o zdrowie postaci uwikłanych w wojenną zawieruchę. Na przestrzeni liczącej ponad siedemset stron książki, zżyjemy się z niejednym protagonistą.

Dużym plusem są utkane w tekst liczne liryki. Pisarz w wielu miejscach przytacza pieśni i wiersze tworzące kulturę Dary, co dodaje uniwersum indywidualnego kolorytu i mocniej oddziałuje na wyobraźnię czytelnika zanurzającego się w orientalnej fantastyce.

Co można zaliczyć na minus, to drastyczną zmianę charakterów niektórych postaci znanych z części pierwszej. Dla przykładu, cesarzowa Jia, którą w przeszłości poznaliśmy jako kochającą żonę oddaną rodzinie, w kontynuacji przeobraziła się w bezwzględną jednostkę kierującą się nadrzędną racją państwa, która przyprawiłaby o rumieńce zazdrości samą Cersei Lannister z „Gry o Tron”. Jej działania mogą być ciekawe dla osoby nie znającej oryginału, jednak wprawią w osłupienie czytelników z nim obeznanym. Dodatkowymi mankamentami są miejscowe mielizny fabularne, albo sceny rażące sztucznością. Jedną z nich jest toporny wątek homoseksualny między dwiema protagonistkami, pojawiający się znienacka w finalnych ustępach powieści. Kończy się równie szybko jak się zaczął, jest naciągany a namiętności w nim tyle co nic. Mimo, że Liu w „Ścianie Burz” wykreował zdecydowanie bardziej pełnokrwiste postacie, niż w debiutanckim dziele, nie ustrzegł się schematów i banałów pisarskich, mających w zamierzeniach uczynić jego bohaterów bardziej złożonymi.

Reasumując, „Ściana Burz” w moim odczuciu mocno różni się od „Królów Dary”, jednak rozwija cykl w definitywnie dobrym kierunku. Autor sięgnął po stylistyczne elementy, które sprawdziły się w oryginale i przeszczepił je do nowej angażującej historii. Większy nacisk położono na rozwój bohaterów, poprzez których oczy obserwujemy wydarzenia toczące się w orientalnej krainie Dary. Mimo większej objętości tekstu w stosunku do poprzedniczki, historia zdaje się być bardziej skondensowana i dynamiczna. Zwarta narracja, różnorodne postacie wzbudzające sympatię, oraz widmo majaczącej w oddali inwazji sprawiają, że książka zatrzymuje przy sobie czytelnika. „Ściana Burz” przekonała mnie do wykreowanego przez Liu uniwersum, jeżeli pisarz utrzyma tendencję zwyżkową, w przyszłości otrzymamy dzieło stawiane na równi z sagą „Pieśni Lodu i Ognia” Georga R.R Martina. Z ciekawością czekam na kolejny tom przygód Darańczyków, a wam polecam wyrobienia sobie własnego zdania na temat recenzowanej powieści. Warto zaznaczyć, że pozycję można spokojnie czytać bez znajomości jedynki.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 wrz 2017, 01:23 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka