Cyrkowa galeria cudaków - recenzja książki "Baśnie osobliwe"

Ransom Riggs
„Baśnie osobliwe”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Dawno dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma morzami”. Któż z nas nie zna tego klasycznego początku każdej, dobrej historii? Dla wielu czytelników tak właśnie wyglądał pierwszy kontakt z literaturą, lub po prostu z wymyślonymi historiami. Wtuleni w kołdrę z tym błyskiem zaciekawienia w oczach, czytając książkę w skórzanej okładce z wytłoczonym napisem „Baśnie” zagłębialiśmy się w magiczny świat legend, gdzie rycerze na białych koniach ratowali księżniczki, smoki terroryzowały miejscowości, a wszystko kończyło się długo i szczęśliwie. Z czasem zaczęliśmy dorastać, sięgać po inne doznania literackie. Nie zawsze było w tej „dorosłej” literaturze miejsca na happy endy, zbroja dawnych rycerzy ciśnięta w kąt porastała kurzem. Smoki, zamiast palić swoim ognistym oddechem kolejne grody zamknięte zostały na zawsze za wrotami dziecięcych wspomnień. Z czasem, przytłoczeni codzienną rutyną i szarą rzeczywistością, każdy z nas pragnie powrócić do tych beztroskich czasów, gdzie białe było białe, a czarne było czarne. „Baśnie Osobliwe” autorstwa Ransoma Riggsa dają nam taką możliwość.

„Baśnie Osobliwe” to zbiór historii napisanych w klasycznym stylu – czyli dokładnie tak, jak zaczął się pierwszy akapit tej recenzji. Co nie jest klasyczne to tematyka każdej z baśni. Przeważnie opowieści z dzieciństwa były oparte o Czerwonego Kapturka, Złego Wilka i inne podobne motywy. W „Baśniach Osobliwych” główną rolę grają właśnie tytułowi Osobliwi – ludzie, który urodzili się z nietypowymi zdolnościami. Czy będzie to zdolność do kierowania falami i prądami morskimi, umiejętność panowania nad czasem, czy też zwalczanie ludzkich koszmarów. Niejeden objazdowy cyrk chciałby mieć w swojej galerii dziwów z całego świata chociaż jednego bohatera z napisanych przez Riggsa historii.

Każda baśń, nawet ta osobliwa, musi posiadać morał. Z książki Ransoma Riggsa wyciągniemy naukę, że nie zawsze dobre intencje idą w parze z dobrymi czynami, że nawet ktoś samotny i odrzucony może znaleźć przyjaciół, no i oczywiście klasyczne „miłość jest najważniejsza”. Jedni uznają takie rozwiązania za naiwne i dziecinne. Według mnie ta naiwność właśnie stanowi jeden z najsilniejszych atutów „Baśni Osobliwych”. W dobie realistycznych powieści traktujących o problemach współczesnego świata, przesiąkniętych wulgaryzmami, moralnym zepsuciem i wszechobecną ohydą, dobrze jest czasem przeczytać coś pozytywnego. Każda z historii zawartych w tym zbiorze napełni serca czytelników odrobiną światła. Mogę zapewnić, że każdy, nawet największy malktontent i cynik uśmiechnie się, kiedy na końcu każdej z baśni przeczyta nieśmiertelne „i żyli długo i szczęśliwie”.

Jedyną, poważną wadą „Baśni Osobliwych” jest ich długość. Całość ma nieco ponad sto pięćdziesiąt stron. Wszystkie historie napisaną są lekkim językiem co sprawia, że bardziej uparty czytelnik jest w stanie przelecieć przez nie w ciągu jednego, dłuższego posiedzenia. Po odłożeniu książki czytelnik może poczuć lekki niedosyt, oraz pragnienie, aby magiczna kurtyna baśniowości wciąż była podniesiona. Ci, którym stylistyka świata przedstawionego, wykreowanego przez Ransoma Riggsa przypadnie do gustu, sięgną prawdopodobnie po bardziej znaną powieść, jaką jest „Osobliwy Dom Pani Peregrine”. „Baśnie Osobliwe” polecm wszystkim tym, którzy w szarej rzeczywistości poszukują kolorów i odrobiny dziwów.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 lis 2017, 22:33 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka