Wilki i sterowce, czyli historia Wilna - recenzja książki "Wilcza godzina"

Andrius Tapinas
„Wilcza godzina”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Steampunk nie żyje - tak przynajmniej uznała krytyka po opublikowaniu „Diamentowego wieku” Neala Stephensona. Andrius Tapinas, litewski prezenter telewizyjny w swojej debiutanckiej powieści „Wilcza godzina” chciałby zadać kłam temu twierdzeniu, tworząc międzynarodową intrygę i umiejscawiając ją na ulicach Wilna na przełomie XIX oraz XX wieku w rzeczywistości, w której nauka potoczyła się troszkę innym torem. Czy pierwsza powieść steampunkowa napisana w języku litewskim obroni honor subgatunku i przekona sceptyków, że po „Diamentowym wieku” może powstać wartościowa powieść?

W drugiej połowie XIX wieku niewyobrażalnie zamożny ród Żydowski wykorzystując niewesołą sytuację finansową kilku potęg europejskich wykupuje prawa własności miast, które najczęściej sprawiają problemy imperialnym zaborcom. W Pradze, Krakowie, Rewelu, Konstantynopolu oraz Wilnie rozwijają dziedziny wiedzy w innych częściach świata będące pogardzanymi i niedocenianymi. Prócz techniki, na ulicach tych rozwijających się metropolii spotkać można wielu alchemików, wskrzesicieli czy nekromantów. Wilno wyrwane z okowów carskiego okupanta przeżywa okres świetności, jednak Moskwa nie zapomniała o dumie i pomimo braku możliwości legalnego odzyskania stolicy Litwy, będzie dążyła do jej upadku. W tym celu nie cofnie się przed mrocznymi knowaniami i wykorzysta absolutnie każdą okazję, by poróżnić włodarzy miasta między sobą, jak również z prostymi mieszkańcami.

Tapinas w swoim bestselerze („Wilcza godzina” na Litwie przez wiele tygodni utrzymywała się wśród najlepiej sprzedających się powieści fantastycznych w kraju) pokazuje swoją miłość do miasta i chęć zaprezentowania go międzynarodowemu gronu. Sięgnął po steampunk, czyli gatunek, w którym wielu próbowało swoich sił i prawie równie wielu poległo przygniecionych ciężarem gatunku. Tapinas akcję swojej książki umieszcza ponad sto lat temu, bohaterów ubiera w gorsety (kobiety) i gogle (mężczyzn), do tego wszystko to polewa sosem ze sterowców, maszyn parowych, czarów i gogli. Tak, gogli, które bohaterowie noszą codziennie i z każdej okazji, bo bez tego nie byliby pełnoprawnymi bohaterami. Wszystko po to, żeby zaprezentować nikczemnych Rosjan i ich międzynarodowe intrygi oraz dzielnych Litwinów, którzy dzięki różnego rodzaju czarom stawiają zacięty opór. Autor zapomniał o fakcie sugerującym, żeby treści steampunkowe opierały się głównie na nauce i przygodzie i w usilnych próbach stworzenia dzieła kultowego często nagina zarówno prawa fizyki, jak i logiki. Bez skrupułów używa metod typu deus ex machina, by jego bohaterowie wybrnęli z trudnej sytuacji. Zbiegi okoliczności gonią się wzajemnie, wpadają w pęta sensu i sobie tylko znanymi metodami dają nieosiągalny efekt tylko w tym celu, żeby fabuła potoczyła się w przewidywalnym kierunku.

Na kartach powieści pojawiają się charyzmatyczni bohaterowie - poczynając od niezwyciężonego legata legionu wileńskiego Antoniego Srebro, dowodzącego odpowiednikiem policji. Jest on na tyle niezwykły, że budzi strach i respekt wśród wszystkich mieszkańców, a szczególnie przestępców. Jest niesamowity głównie pod tym względem, że aby je osiągnąć nie robi absolutnie nic! Po prostu samo istnienie tego łagodnego i skupionego na dobrych uczynkach człowieka powoduje niewyobrażalną panikę wśród członków podziemia. Co jeszcze dziwniejsze, że ma on wiele konszachtów z przedstawicielami półświatka. Jednak dla fabuły istotnym jest, by pozostawał on niepokonanym, takim zatem będzie. Podobnie wyglądają inne postaci - każda przejawia jakąś cechę, prócz niej będąc pustą jak wydmuszka, a co gorsza - większość z nich postępuje na przekór cech, których są nosicielami (ale tylko kiedy jest to istotne do wygodnego prowadzenia treści).

Dzięki przewidywalności, stosunkowo topornej budowie charakterów postaci i pojawiającym się co chwilę goglom „Wilcza godzina” staje się świetnym przedstawicielem gatunku, których większość ma niewiele wspólnego z sensem, ciekawym prowadzeniem czytelnika przez kolejne rozdziały czy logiką, a skupia się na klimacie, sterowcach, goglach i innych stereotypowych wyznacznikach gatunku. Cechy te czynią z utworu Tapinasa obowiązkową lekturę dla wielbicieli steampunku, natomiast dla fanów fantastyki jako takiej będzie co najwyżej niezobowiązującą rozrywką, o której zapomni się zaraz po lekturze. Niestety „Diamentowy wiek” nadal jest gwarantem martwicy rodzaju...
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 lis 2017, 22:33 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka