Po drugiej stronie domu – recenzja książki „Koralina”

Neil Gaiman
„Koralina”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
„Koralina” Neila Gaimana nie ma tak wielkiej siły rażenia, jak „Amerykańscy bogowie”, ale na równi zmusza czytelnika do zadawania sobie niełatwych pytań, z kolei za ciekawą, nietypową fabułą, skrywa wartości moralizatorskie, poznawcze i dużą dawkę emocjonalną. Choć przede wszystkim to angażująca odbiorcę historia, zapewniająca kilka chwil przyjemności.

Są takie historie, które niepokoją, wydają się odrobinę infantylne, skierowane do młodego odbiorcy i łatwe w odbiorze, a jednak skrywające drugie dno. Nierzadko mroczne, naprawdę przerażające oraz… trafne. „Koralina” ma nieco odmienny charakter niż „Księga cmentarna”, aczkolwiek stoi na podobnym poziomie przekazowym – ma trafić zarówno do młodych, jak i do starszych czytelników, a subtelne nutki grozy w obu przypadkach są oczywiście zasłoną, dla przemyconych pytań o niebywale dużej wadze (o sens życia, relacje rodzinne, wybór między moralnością a przyjemnością).

Neila Gaimana bardziej cenię za dłuższe teksty („Amerykańscy bogowie”, „Chłopaki Anansiego”, „Księga cmentarna”), niż za krótkie formy, chociaż i wśród tych, znajdę kilka zapadających w pamięć faworytów („Prawda to jaskinia w Czarnych Górach…”, „Władca górskiej doliny”, „Ptak słońca”, „Rycerskość”), na koncie ma także niemało nieobszernych historii i mikropowieści („Gwiezdny pył”, „Ocean na końcu drogi”, „Odd i Lodowi Olbrzymi”), które trudno określić lepiej niż słowami »dobre« albo »dobre z plusem«, mimo tego, że mają całkiem niezłe momenty. „Koralina” wlicza się w poczet tych ostatnich, pomiędzy krótką a długą formą prac Gaimana, ale zasada »minimum słów, maksimum treści« Awangardy Krakowskiej sprawdza się w tym wypadku doskonale.

Koralina wraz z rodzicami przeprowadza się do nowego domu, podzielonego na cztery (?) mieszkania. Za sąsiadów ma parę dwóch wiekowych dam, wspominających lata aktorskiej świetności; na górze zaś mieszka staruszek prowadzący cyrk szczurów. Dziewczynka nie należy do specjalnie domatorskich osób, a do tego ma duszę odkrywcy, więc najchętniej większość czasu spędzałaby poza domem, poszukując nowych rzeczy i miejsc. Niestety, nie zawsze ma takie możliwości, dlatego też postanawia dokładnie zbadać dom i odkrywa zamurowane drzwi – i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby pewnego razu nie pojawił się za nimi korytarz prowadzący do świata, w którym żyją drugie warianty jej rodziców, różniące się fizycznie detalami, lecz zachowaniem zupełnie nie przypominają swych oryginalnych odpowiedników. Są mili, uczynni, gotują pyszności, zapewniają dziewczynce rozrywkę… ale w tym wszystkim jest coś niepokojącego.

Niczym nowym nie jest przejście swoistego wybrańca przez pewną barierę, „wrota”, wkroczenie do równoległego bądź alternatywnego świata - znamy to choćby z „Alicji w Krainie Czarów”, „Opowieści z Narnii” czy „Snu nocy letniej”. U Gaimana nabiera to jednak odmiennych barw i służy (jak zwykle) zadaniu kilku pytań z zakresu etycznorodzinnego. Historia nabiera czasem stylistyki zakrawającej o lekką psychodelię oraz oniryzm, choć subtelne akcenty grozy także znajdują tutaj miejsce. Wiele motywów wykorzystanych przez autora w utworze również nie należy do specjalnie odkrywczych, jak kot przechodzący między wymiarami (kilka lat wcześniej podał nam to choćby Sapkowski w „Złotym popołudniu”, a później Ćwiek w „Chłopcach”), ale takie zapożyczenie nie zmienia wcale ostatecznego odbioru całości. Całkiem miłego i pozostawiającego po sobie niemało istotnych refleksji oraz literackich wspomnień.

Język powieści nie jest trudny i treść jest bardzo przystępna, bez obaw mogą czytać ją młodsi czytelnicy, a i starsi znają w niej wiele dobrego. Gaiman unika w „Koralinie” szafowania górnolotnymi czy skomplikowanymi porównaniami, metaforami, choć za tekstem kryje się odrobinę aluzyjnych myśli, które zapewne niejeden odbiorca wyłapie. Konstrukcja bohaterów też stoi na przyzwoitym poziomie – Koralina i jej rodzice, chociaż może nie niebotycznie rozbudowani, stanowią zindywidualizowane sylwetki, budzące prawdziwe emocje i posiadające wystarczającą dawkę prawdopodobieństwa dla tej historii.

Gaiman po raz kolejny zabiera czytelników w niezapomnianą podróż – tym razem wewnątrz jednego domostwa – zapewniającą na równi powody do zastanowienia i rozrywkę na nieprzeciętnym poziomie, zabawa w odszukiwanie mimetycznych i intertekstualnych związków również jest miłym aspektem, oferowanym przez lekturę. Jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji, wypada nadrobić zaległości, bowiem literatura fantasy w takim wydaniu warta jest skosztowania.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 wrz 2017, 03:14 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka