Im dalej, tym lepiej – recenzja książki „Wiatrodziej”

Susan Dennard
„Wiatrodziej”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Czaroziemie znów otwiera swoje bramy przed żądnym przygód czytelnikiem. Druga cześć cyklu, rozwijająca i kontynuująca wątki zawarte w „Prawdodziejce”, podsyca ciekawość przed zakończeniem trylogii i okazuje się godną następczynią hitu fantasy z 2016 roku.

Tym razem w centrum znajduje się Merik, a jego życie do najłatwiejszych nie należy. Niedawno stracił najlepszego przyjaciela, do tego właśnie spłonął mu okręt. Za wszystkim stoi jego siostra Vivia, chcąca się pozbyć młodego księcia i zasiąść na tronie. Na domiar złego Czaroziemie stają w obliczu wojny. Świat znany Merikowi bezpowrotnie odchodzi w przeszłość.

U więziosióstr też nie dzieje się najlepiej: Safi i Iseult znów wpadły w kłopoty, niemniejsze niż ostatnim razem. Znów zostały rozdzielone i nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkają. Safi towarzyszy cesarzowej, po piętach zaś depczą im piekielni bardowie. Każdy chce mieć potężną prawdodziejkę po swojej stronie, bowiem jej moc może zdecydować o powodzeniu w rozgrywkach politycznych. Z kolei Iseult po raz kolejny musi zmierzyć się z okrutnym krwiodziejem. A może powinna mu zaufać?

Magia Czaroziemia

Świat wykreowany przez Dennard zdaje się żyć własnym życiem, tętniącym z każdej strony książki - począwszy od szczegółowych opisów miejsc, zachwycających swoim rozmachem. Krajobrazy przedstawione są w najmniejszych detalach, aż chciałoby się zamieszkać w tych puszczach, wśród wód czy zaułków miasteczek. Nie mniej miejsca poświęcono bohaterom, których jest o wiele więcej niż w „Prawdodziejce”. I wyszło to książce na dobre, gdyż historia nie skupia się wokół Safi i Is, a poszerza się o nowe postaci – wspomnianych już księcia Merika oraz krwiodzieja. Autorce udało się uniknąć pobieżnego opisu nowych sylwetek, ich psychika i motywacje zostały dokładnie zaakcentowane. To ubogaciło książkę, gdyż lepiej poznane postaci można pokochać lub… znienawidzić.

Magia fabuły

Trzeba przyznać, że Dennard poznała przepis na sukces. W „Wiatrodzieju” jest jeszcze więcej elementów, mających przykuć uwagę czytelnika czy nawet powalić go na kolana. Piraci, spiski, walki, nieustanne ucieczki i pościgi, nagłe zwroty akcji, wydarzenia, które zamiast doprowadzić do szczęśliwego zakończenia, tylko gwałtownie zaburzają fabułę, a w to wszystko uwikłani są bohaterowie, zmuszeni do radzenia sobie z niezwalniającym ani na moment pędem akcji. Szczególnie interesujące są opisy niesamowitych, spektakularnych pojedynków czarodziejów, korzystających z bogatego zasobu magicznych umiejętności, jakie utworzyła i sklasyfikowała autorka. Wrażenie robi wykorzystywanie wody, ognia, żelaza czy wiatru podczas walki. Ewentualnie minusem książki może być fakt, że zanim fabuła faktycznie rozpoczyna swój wielki galop, czytelnik musi przebrnąć przez kilkadziesiąt stron, podczas których ma on szanse spokojnie wczuć się w klimat książki – w samej jednak historii niewiele się dzieje. Taki nierówny poziom może zniechęcić, ale gdy wiejący w powieści wiatr zmienia się w huragan, czyta się o tym z zapartym tchem.

Magia całokształtu, czyli przepis na sukces

„Wiatrodziej” zasługuje na uwagę z kilku względów. Po pierwsze, język doszlifowany bardziej niż w „Prawdodziejce”, sugestywny i plastyczny, dzięki któremu czytanie staje się czysto estetyczną przyjemnością. Po drugie, dopracowani bohaterowie, udowadniający, że świat nie jest czarno-biały, a niektóre odcienie szarości, jak powie jedna z postaci do głównej bohaterki, wykraczają poza oczywiste dla niej kategorie prawdy i fałszu. Po trzecie – wątek miłosny, który jest subtelnym, niedominującym dodatkiem – i to chyba największy jego plus, takie miłe zaskoczenie wśród książek z typu young adult, opierających się głównie na historii miłosnej. Z kolejnych plusów - wyżej wspomniane tempo z punktem kulminacyjnym wywracającym fabułę do góry nogami. Tu trzeba wspomnieć o wielości drobnych wątków, mających jednak niebagatelny wpływ na rozwój akcji, o bohaterach drugoplanowych, którzy jednak zostali bardzo dobrze zaprezentowani, a wreszcie o całokształcie, czyli o pełnej magii podróży, dostarczającej emocje, rozrywkę i przyjemność – wszystko to, co zapoczątkowała Dennard w „Prawdodziejce”. Trzeci tom serii – „Krwiodziej” – ukaże się w przyszłym roku.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 lip 2017, 13:44 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka