Kiedy patrzysz w Otchłań, ona szczerzy zęby do ciebie - recenzja książki "Otchłań bez snów"

Peter F. Hamilton
„Otchłań bez snów”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Ludzie od wieków przemierzają przestrzeń kosmiczną. Ich doskonałe ciała, zarządzane specjalnymi programami, samoregenerujące się i niewykazujące niemal żadnych wad z jednej strony mogłyby sprawić, że homo sapiens rozwinąłby się do kolejnego etapu ewolucji, jednak ludzkie słabe i leniwe umysły doprowadzają Wspólnotę, liczącą wiele planet, a połączoną całą siecią tuneli czasoprzestrzennych (aka wormholi), do dekadencji i degrengolady. Coraz mniej wyzwań i brak sielniejszych bodźców sprawiają, że rodzaj ludzki zaczyna gnuśnieć.

Od wydarzeń związanych z Gwiezdnym Podóżnikiem (Gwiazdokrążcą) minęły już setki lat. Od tamtego pamiętnego konfliktu, kiedy człowiek po raz pierwszy musiał zmierzyć się z silniejszym i inteligentniejszym przeciwnikiem i stanął na krawędzi zagłady, Ziemian nie spotkały niemal żadne katastrofy. Niedawno dopiero odkryto Pustkę, niesamowity twór powoli poszerzający się w otchłani kosmosu i pochłaniający kolejne gwiazdy i planety. Nikt, nawet poteżna rasa Reieli nie potrafi zatrzymać potęgi nieznanego. Jedyne, co wiadomo o Pustce to to, że panują w niej zupełnie inne prawa fizyki. Dopiero sny Inigo, potomka jednego z ludzi, którzy ku swemu nieszczęściu dostali się do wnętrza niepojętego tworu, pokazały wszelkim rasom jak wygląda wewnątrz życie. Dopiero teraz ludzie zrozumieli, że brak kontaktu wynika z tego, że pod wpływem Pustki, przestają działać niemal wszystkie urządzenia elektryczne, a życiem ludzi rządzi zupełnie inny rytm. Jednak uzyskane dane sprawiają, że pojawia się nadzieja nie tylko na wydostanie żyjących tam od pokoleń ludzi, ale również na zbadanie i być może powstrzymanie wielkiego, żarłocznego tworu. Niestety nie ma sposobu, żeby zdalnie sprawdzić wyniki badań i przeproweadzić eksperymenty, więc jeden z twórców Wspólnoty – Nigel Sheldon – poddaje się klonowaniu i wysyła swoją kopię prawdopodobnie w jednostronną drogę ku nieznanemu.

„Otchłań bez snów” to kolejna z powieści Petera F. Hamiltona osadzona w świecie Wspólnoty. Po rewelacyjnych „Gwieździe Pandory” oraz „Judaszu wyzwolonym” polski czytelnik musiał długi czas czekać na dwa (z trzech) tomów „Pustki”, jednak przez błędy nowego wydawcy nigdy nie doczekał się kontynuacji. Tym razem sprawę wział ponownie do rąk Zysk i S-ka, czyli pierwotny wydawca „Gwiazdy Pandory” oraz „Judasza wyzwolonego” i ucieszył fanów rozpoczęciem trzeciego, dwutomowego cyklu. Co prawda dla nomenklatura pozostała z drugiej, niekonsekwentnej pod tym względem wedle pierwowzoru serii, ale przynajmniej ksiązka została wydawna sprawnie i w całości.

Peter F. Hamilton jak zwykle zachwyca złożonością świata przedstawionego, sporą ilością postaci i skomplikowanych powiązań między nimi. Do tego dodaje potężnego wroga, niesamowitą tajemnicę oraz trudności formalne stojące przed bohaterami, uzyskując kolejną powieść z gatunku fantastyki naukowej, którą każdy fan gatunku stawiający dobry scenariusz i niebanalne rozwiązania ponad szybką akcję i mieniące się laserowe strzały, czyta z wypiekami na twarzy. Autor jak zwykle wykorzystuje słowa Hitchcocka i rozpoczyna historię od przysłowiowego trzęsienia ziemi, tylko na kosmiczną skalę, a potem stale zwiększa tempo. Suspens goni suspens w kierunku konkretnego zakończenia, kiedy to większość wątków zdąży się połączyć.

Mimo tego w całej twórczości Hamiltona, również w „Otchłani bez snów”, nie brakuje szybkiej akcji. Bohaterowie muszą wykazać się niezłym sprytem i refleksem nie tylko, by sprostać potężnemu przeciwnikowi i okrutnemu światu, ale również po to, by przeżyć. W Pustce nie jest to bowiem takie łatwe, a jesli powinie ci się noga, nikt się tobą nie zaopiekuje.

Jeśli zatem jesteście wielbicielami skomplikowanych fabuł, świetnych kreacji świata i nieoczekiwanych zwrotów akcji, „Otchłań bez snów” powinna przypaść wam do gustu. Książkę da się zrozumieć bez poznania poprzednich dwóch cykli, jednak żeby w pełni zrozumieć wszelkie niuanse i nie mieć problemów z kilkukrotnym powtarzaniem niektórych scen, lepiej jest się najpierw zapoznać z pierwszą serią oraz cześcią drugiej (bardziej związanej z „Otchłanią”).
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 wrz 2017, 03:02 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka