"Wiara" postępu - recenzja książki "Władca świata"

Robert Hugh Benson
„Władca świata”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
Chociaż ukazała się dokładnie wiek i dekadę temu wcale nie trąci myszką, lecz z roku na rok zyskuje na aktualności. "Władca świata" to profetyczna, dystopijna wizja naszego świata rozpromienionego światłem techniki i idei humanitaryzmu, którą kala cień wierzeń – szczególnie chrześcijaństwa.

Oto świat ogarnięty dobą wieku progresu – zjednoczona Europa, synkretyczna politycznie, ekonomicznie, moralnie et cetera, w której każdy żyje w dobrobycie, ma prawo do godnej śmierci (zalegalizowana eutanazja stoi na porządku dziennym), praktyka prześciga utopijną teorię, a system oparty na użyteczności i odgórnym – „opiekuńczym” – ustalaniu społecznych norm. Owe światłe słowa i założenia nowego porządku świata ilościowo prześciga jedynie demagogia, choć w zasadzie jedno i drugie – stanowi to samo.

Islam zagraża staremu kontynentowi, ale i mocarstwo azjatyckie oraz imperium amerykańskie nie próżnują w rywalizacji, do tego problem chrześcijaństwa, niepotrzebnego raka w organizmie społeczeństwa, bowiem tak naprawdę, książka skupia się na wytrzebieniu mistycznej wiary. Bóg nie jest potrzebny, zagraża braterstwu i jednoczeniu się, ale początkowo religia nie jest zakazana w życiu prywatnym, co zaczyna stopniowo zmieniać się, gdy na scenie politycznej pojawia się polityk – istny prorok postępu – łączący trzy wielkie mocarstwa i wypowiadający krwawą wojnę, brutalną eksterminację chrześcijan, stojących na drodze do wiekuistego pokoju, dobrobytu i progresu. Wojna, która ma zapobiec przyszłym wojną.

Co ciekawe, wydana w 1907 roku powieść przewidziała wiele, nie tylko same dwie wojny światowe i ich „sens”, ale też działania komunistyczne, socjalistyczne, nazistowskie czy faszystowskie, zmiany w moralności i próbę zastąpienia kultur narodowych (wraz z wartościami, symbolami i normami społecznymi) jedną większą, pozornie uniwersalną. Zanik wiary także podporządkowuje się profetycznej wizji Bensona, czy natężoną aktywność muzułmańskich radykałów… Wymieniać by można w nieskończoność, ważne jest zaś to, że wydarzenia z kart powieści fantastycznej, dystopii, ziściły się w nad wyraz zbliżony sposób.

Wysokie prawdopodobieństwo literackie w kreacji zdarzeń to jedno, ale dobrze sporządzone rysy psychologiczne to drugie. Bohaterowie pojawiające się na łamach „Władcy świata” nie są wprawdzie ikoniczni, ale Benson doskonale zdawał sobie sprawę, że nie mogą w takiej książce spełniać roli wyłacznie uczestników fabuły – wyraziste sylwetki tworzą intrygę, stanowią dla niej połowiczny motor napędowy. Wszystkie ich pobudki, cele i idee, a także modus operandi został wyjaśniony, znajduje uzasadnienie nie tylko w systemie wartości, lecz ma również wymiar bardziej osobisty.

W dodatku istotą nie jest samo wystawienie czytelnikom pewnych koncepcji, jak antyreligijna ideologia humanitaryzmu – generalnie rozchodzi się o jej wpływ i oddziaływanie na społeczeństwo, Benson szczególnie upodobał sobie badanie relacji interpersonalnych w zetknięciu z obcymi poglądami, kulturą, a także głębokim zakorzenieniu w hermetycznych poglądach. W wyobraźni czytelnika pobudzane zostają obrazy kształtowania się skrajności, nowych założeń i machiawelistycznego dążenia do celu, odrzucając resztki etyki i moralności – choć wszystko wciąż ubrane jest w słowa humanitaryzmu.

Nie ulega wątpliwości, że wiele poszukiwaczy mocnych wrażeń znajdzie w powieści coś dla siebie, a i łowcy sensacji nie powinni się przy lekturze przesadnie nużyć. Niemniej, utwór nie jest utrzymany w poetyce opowieści akcji, nie zalewa odbiorcy suspensem, szeregiem niewyobrażalnych czynów i spektakularnych wydarzeń – pojawiają się na kartach książki takie, ale autor zwrócił się raczej w kierunku treści i to nią postanowił wypełnić swe dzieło.

Przynosząca wiele refleksji, niejednoznaczna i skrywająca przed interpretatorami szereg profetycznych wieści powieść jest niewątpliwie intrygującym utworem, acz równie niepokojącym. „Władca świata”, polecany przez papieża Franciszka, stanowi coś więcej niż tylko poruszającą pewne problemy książkę (choć i to, byłby już znacznym wyróżnieniem) – książka Bensona to przede wszystkim klasyka i jedna z najlepszych (w sensie wartościowym) pozycji w realiach dystopii religijnych, a jedynym większym kłopotem z dziełem jest jego lingwistyczny charakter, mogący zachęcić, ale i odrzucić. Nowe tłumaczenie mogłoby przyciągnąć trochę więcej odbiorców.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 lis 2017, 22:33 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka