Zagwozdki w Warsaw City - recenzja książki „Sprzedawcy lokomotyw”

Marcin Przybyłek
„Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Granica rzeczywistości” udowodniła, że Marcin Sergiusz Przybyłek już kilkanaście lat temu potrafił wybiec w przyszłość w taki sposób, że przez długie lata technologia nie dogoni jego wizji. Futurystyczny obraz 2199 roku w „Sprzedawcach lokomotyw” jest o wiele bardziej intrygujący, aniżeli ten z pierwszego tomu.

Pod koniec XXII wieku ludzkość miłuje się w grach wideo, choć nie jest to rozrywka znana sprzed dwustu lat. Chcąc zagrać należy przygotować odpowiednie płyny, zażyć tabletki, położyć się w łożu i założyć hełm. Doznania są o wiele bardziej intensywne, a wirusy, które pojawiły się na serwerach sprawiają, że gracze mogą nie wrócić do realium żywi. Zagadkę zabójczych ustrojstw musi rozwiązać słynny gamedec - Torkil Aymore.

Protagonista zamieszkuje w linowcu w Warsaw City. Obraz gier z czasów, w których przyszło mu żyć jest niebywale futurystyczny, jednak rozwój nie nastąpił tylko w tym kierunku. Motoryzacja, modernizacje ciała, przeniesienie NPC-a do świata żywych, jak wsadzenie jestestwa człowieka do maszyny, to żaden problem. Wystarczy mieć pieniądze, a te rzecz jasna rządzą światem, a przede wszystkim wielkimi korporacjami. To z nimi zmierzy się główny bohater, co znacznie podnosi powagę jego spraw, porównując z opisanymi w „Granicy rzeczywistości”. Tym razem gra toczy się o większą stawkę, a więc książka budzi więcej emocji, a czytelnik będzie trzymał kciuki za to, aby gierczany detektyw wykaraskał się z opresji.

Cieszy fakt, że pisarz osadził część fabuły za ABB (anty bios barrier), dzięki czemu pojawia się okazja zapoznania ze zmutowanymi zwierzętami odgrodzonymi od miasta filtrem grawitacyjnym. Temat ten z pewnością zainteresował sporo czytelników, jednak nie rozwinięto go wcześniej, dlatego obecne podejście do tematu ucieszy niejednego.

Wielu czytelników z pewnością zadziwi streszczenie pierwszej części, zamieszczone na ostatnich stronach książki. Tego typu zabieg jest rzadko spotykany we współczesnych seriach, jednak w tym przypadku cieszy zastosowanie go. Między wydaniem tomów jest sześć miesięcy odstępu, a więc odświeżenie fabuły z pewnością się przyda. Zwłaszcza, że „Granica rzeczywistości” była podzielona na kilkanaście opowiadań ułożonych chronologicznie w jednej linii czasowej, ale każde opowiadało inne przygody, natomiast „Sprzedawcy lokomotyw” są jedną długą powieścią, rozbitą na kilka rozdziałów, a więc wszystko kręci się wokół jednego głównego wątku, dlatego czytelnik nie przeskakuje wraz z bohaterem od jednych wydarzeń do drugich, lecz obserwuje wszelkie skutki podejmowanych decyzji i działań postaci.

Ponadto zamieszczono słownik, spis osób występujących w dziele, plany budynku oraz wiele innych ciekawostek, na które jednak trzeba uważać, ponieważ podczas zapoznawania się z nimi przed rozpoczęciem czytania książki, mogą okazać się spoilerami.

W książce akcji jest co niemiara. Mimo iż przygody zmieniają się jak w kalejdoskopie, a bohaterów jest wielu i nie do końca wiadomo po czyjej stronie stoją niektórzy, to dzieło czyta się bardzo dobrze, bez żadnych zgrzytów czy uczucia zagubienia. Świat wykreowano bardzo szczegółowo, a wizja jest zaskakująca, dlatego łatwo można dać się wciągnąć. Przyciąga w dużej mierze sam protagonista, ponieważ budzi sympatię, a jego spojrzenie na świat i sposób rozumowania są interesujące. Przybyłek historię buduje wtak, że trudno domyślić się zakończenia, przez co odkrywanie poszlak poprzez Torkila jest nie lada wyczynem i budzi ciekawość. Zwłaszcza, że gamedec nie stroni od zabawnych komentarzy (często na temat kobiecych wdzięków).

Do dobrze poprowadzonej fabuły, autor (z wykształcenia lekarz) bez wysiłku wplótł dużo ciekawostek medycznych, a także dokładnie wytłumaczył wszelkie urazy czy reakcje organizmu. Zobrazowano to płynnie, nie budząc odczucia, że nagle czyta się encyklopedię. Pisarz znalazł złoty środek i idealnie wymieszał terminy specjalistyczne z uzasadnieniem zaawansowanej technologii.

Można śmiało powiedzieć, że ścieżką dźwiękową podczas czytania książki bezustannie powinno być: „Harder, Better, Faster, Stronger”. Pod każdym względem jest to dzieło lepsze od pierwszego tomu. W niesamowicie ciekawym krajobrazie osadzono fabułę poskręcaną jak kable motomba po zderzeniu z pneumobilem. Powieść wciąga, a wątki, które zaciekawiły podczas czytania „Granicy rzeczywistości” zostały rozwinięte. Każdy fan spraw rozwiązywanych przez Torkila Aymore’a powinien być zadowolony.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 maja 2017, 11:05 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka