Ja i moje demony idziemy rozwiązać sprawę - recenzja książki "Legion"

Brandon Sanderson
„Legion”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Halucynacje zazwyczaj powstają na skutek wielu środków odurzających, toksycznych oraz chorób psychicznych. Jednak Stephen Leeds wykorzystuje inny sposób do projekcji swego rodzaju halucynacji – jego wyobraźnia potrafi stworzyć postać, która będzie doskonała w jakiejś czynności, umiejętności czy zawodzie. Taka imaginacja przynosi mu wiele korzyści, ale często wymyka się spod kontroli, a że każda żyje własnym życiem i nie da się jej usunąć, Stephen musi się nieźle nagimnastykować, żeby nad wszystkim zapanować.

Leeds potrzebuje jednak swych aspektów. Tak właśnie nazywa wytwory swojej wyobraźni, które pozwalają mu umieścić w nich perfekcję konkretnej dziedziny – jemu samemu pozwala to zachować czysty umysł, a wytworzony bohater przydaje się, gdy potrzebna jest pomoc w opracowaniu teorii z jakiejś nauki albo umiejętności do wykonania trudnego zadania. Dlatego właśnie Stephen uważany jest za geniusza, umiejącego nauczyć się zawodu, dziedziny sztuki czy jakiejś zdolności w przeciągu kilku godzin. Ma tylko nie lada problem ze swoimi aspektami, bo mają one tendencje do życia własnym życiem, silnie utrudniającego mu normalną egzystencję i skupienie się na konkretnych celach. Nie można zapomnieć też, że jest człowiekiem, który potrafi dotrzeć nawet do niemożliwego. Pierwszym zadaniem bohatera, jakie przychodzi nam poznać, jest misja powierzona przez firmę, zlecającą mu odzyskanie aparatu, zdolnego do zrobienia zdjęć z przyszłości. Stephen nie spodziewał się, że wpakuje się przez nią aż w tak wielkie tarapaty i że będzie w zasięgu czegoś, co będzie mogło zachwiać posadami trzech największych religii.

Bardzo ciekawie skonstruowana fabuła wciąga i sprawia, że nie możemy się od niej oderwać, ale mamy niestety do czynienia z dziełem krótkim. Zaledwie dwieście stron, do tego to dwa dłuższe opowiadania, które gdy się na dobre rozkręcą, to już się kończą, więc nie należy się po nich spodziewać, że będę lekturą na kilka wieczorów, lecz książką na parę godzin. Parę dobrych, przepełnionych przygodami i mrożącą krew w żyłach akcją, która trzyma nas w nieustannym napięciu. Autor ciekawie pokazuje nam świat – właściwie będący imitacją naszego, z tym że działają w nim już nowe technologie, ale nie z odległej przyszłości, do tego nasz bohater jest zagadką. Jego umiejętności z jednej strony sprawiają, że możemy sądzić, że jest to wariat, genialny wariat, a z drugiej, że w tym uniwersum występują ludzie o nadzwyczajnych umiejętnościach, lecz innych niż te serwowane nam w filmach pokroju „Avengers” czy „Legion samobójców”. Tutaj mamy bardziej kameralne zdolności, niewpływające znacząco na rzeczywistość.


Najlepszym punktem książki jest Stephen. Jego umiejętności są ciekawe i rozwijając je autor przykuwa naszą uwagę, ale i sama osobowość bohatera to fascynująca sprawa. Czytając o nim zaczynamy zastanawiać się, kim tak właściwie jest? Wariatem? Geniuszem? A może jednym i drugim? A może X-Menem? Próby rozgryzienia tego przynoszą wiele przyjemności, zwłaszcza, że fabuła rozwija się dynamicznie i pełno w niej zwrotów akcji. Leeds rozwiązuje detektywistyczne sprawy, korzystając ze swoich aspektów, ale autor często podrzuca nam mylne tropy, przez co nie da się przewidzieć zakończenia, i jesteśmy jeszcze bardziej zaskoczeni. Jego halucynacje są również bardzo dobrze zaprezentowane i nie służą jedynie jako tło dla wydarzeń, mają swoje własne, różne charaktery, zaskarbiają sobie sympatię czytelnika albo irytują, ale taki był najwyraźniej ich cel.

„Legion” zaczyna się w interesujący sposób, a potem metodą Hitchcocka napięcie jest coraz bardziej poddawane wytrzymałości. Wszystkie jej elementy składają się na całkiem niezłe mikropowieści, które może nie będą w gatunku kamieniami milowymi, ale na pewno zostaną ciepło przyjęte przez czytelników. Trzeba podkreślić, że są to raczej lekkie lektury, które nie stawiają przed nami ciężkich pytań, ani nie bawią się w trudne tematy. Są za świetnym przykładem na to, że dobra książka nie musi oznaczać od razu podzielonego na dwa tomy, ponad tysiącstronicowego dzieła, a interesująca treść może być zamknięta w dwustu stronach.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 kwi 2017, 06:23 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka