Gra, która może ocalić świat - recenzja serii „Endgame”

James Frey, Nils Johnson-Shelton
„Endgame. Reguły Gry”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Endgame” to nie tylko literacka trylogia - to wielki projekt zawierający w sobie serię opowiadań, grę multimedialną, konkurs z niesamowitymi nagrodami i, znajdujące się w planach, ekranizacje. Zabierając się za recenzję książek warto wspomnieć o wszystkich aspektach tego przedsięwzięcia. Jest to bowiem niezwykle ciekawa koncepcja, której model może być w przyszłości częściej wykorzystywany.

Projekt na miarę XXI wieku?

Jamesa Frey’a można nazwać znakomitym marketingowcem, ponieważ wie, jak przykuć uwagę współczesnych konsumentów. W tym celu używa dwóch najbardziej intrygujących ludzkość zabiegów: tajemnic i olbrzymiej ilości pieniędzy. Jednym z filarów stworzonego przez niego projektu jest trójstopniowy konkurs. Pula gotówki, jaką możemy wygrać wzrasta na każdym etapie. Początkowo było to pół miliona dolarów, następnie milion oraz półtorej miliona. Chociaż ile tak naprawdę jest tych funduszy trudno stwierdzić. Co innego głoszą okładki książek, a co innego można znaleźć na polskiej stronie projektu. Według tego drugiego źródło nagroda za pierwszy etap wyniosła 500 000 dolarów w złocie, druga będzie miała wartość 100 000 dolarów, a trzecia 250 000. Żeby zyskać szansę na zgarnięcie tej niemałej sumki należy, jakżeby inaczej, przeczytać książki Frey’a, a następnie spróbować rozwiązać szereg skomplikowanych zagadek. Trudno powiedzieć ile osób na całym świecie przeczytało dzięki temu trylogię „Endgame”, ale w pierwszym konkursie udział wzięło ponad 135 000 uczestników ze stu sześćdziesięciu sześciu różnych krajów.

Tworząc swoją opowieść pisarz wykorzystał niemalże wszystkie współcześnie istniejące środki przekazu. Żyjemy w czasach, w których różne media zaczynają się coraz bardziej przenikać. Tworząc swoje dzieło James Frey doskonale zdawał sobie z tego sprawę i wykorzystał to w znakomity sposób. Warto zwrócić uwagę na ten projekt, bo pomimo pewnych niedoskonałości jest niezwykle interesującą i całkiem udaną próbą zaangażowania czytelnika w świat przedstawiony.

No tak, ale gdzie tu miejsce na literaturę?

W wielkim skrócie „Endgame” to trylogia, która opowiada o przeznaczeniu dwunastu pradawnych plemion oraz zbliżającym się końcu świata. Temat apokalipsy był w literaturze wałkowany na tysiące różnych sposobów i wizja, jaką serwują nam James Frey oraz Nils Johnson-Shelton nie jest niczym zaskakującym. U zarania dziejów pozaziemska inteligencja stworzyła życie na Błękitnej Planecie, obdarzyła ludzkość technologią, ale też traktowała ową cywilizację jako zabawki, króliki doświadczalne oraz niewolników. Teraz Obcy powracają do naszego Układu Słonecznego, a przyszłość Ziemi zaczyna rysować się w ciemnych barwach. Młodziutcy przedstawiciele dwunastu ludów odpowiadają na „wezwanie” Stwórców i stają w szranki, aby zapewnić swoim plemionom przetrwanie. Rozpoczyna się brutalna gra, w trakcie której, trenowani z pokolenia na pokolenie nastolatkowie będą musieli rozwiązywać zagadki, odnaleźć trzy tajemnicze klucze oraz stoczyć liczne pojedynki na śmierć i życie. Na kartach powieści można odnaleźć niemalże wszystkie schematy wykorzystywane w filmach akcji: zemstę, miłość, obowiązek oraz dylematy moralne z cyklu „czy życie jednostki może być bardziej wartościowe niż istnienia milionów ludzi na całym świecie?”.

Protagoniści to dzieci, które zabijają bez mrugnięcia okiem, są w stanie znieść ogromny ból, a intelektem przewyższają wszystkich członków Mensy razem wziętych. Pisarze uczynili z nich herosów zdolnych do wyjścia ze wszelkich opresji. Realizm wielu katastrof, z których nastolatkowie wychodzą cało budzi poważne zastrzeżenia. Zdecydowanie nadużywany jest też motyw deus ex machina. Ponadto, zarówno fabuła, jak i bohaterowie są niezwykle przewidywalni. Niektóre z wykorzystanych w powieściach pomysłów są w miarę ciekawe, ale w ogólnym rozrachunku nie ma żadnych niespodzianek. Pomimo próby autorów, aby uczynić z bohaterów postaci z historią, większość z nich pozostaje jednowymiarowa i nieciekawa (szalony morderca oraz opętany zemstą trzynastolatek to tylko niektóre z przykładów). Fabuła jest strasznie poszatkowana – każda książka składa się z całej masy bardzo krótkich fragmentów. Sprawia to, że akcja przebiega szybko, ale też nie pozwala nam na nawiązanie więzi z którąkolwiek z postaci. Zresztą to właśnie zatrważająca ilość bohaterów uniemożliwia prowadzenie innego rodzaju narracji. W pewnym momencie protagoniści zaczynają łączyć się w zespoły, co nieco ułatwia czytelnikowi odbiór wydarzeń (czyżby sami autorzy mieli problem z zapanowaniem nad taka ilością postaci?).

Wróćmy jednak do tematu wcześniej wspominanego konkursu. Jeden z jego etapów dobiegł już końca (zwycięzcą został 25-letni astrofizyk Froylan Moreno Del Rio), jednak dwa wciąż czekają na rozwiązanie. W każdej z powieści zawarty jest cały zbiór wskazówek, które mają naprowadzić czytelników na odpowiednie tory. Zagadki pojawiające się na kartach książek przyjmują różne formy: czasem są to ilustracje, innym razem ciągi cyfr i współrzędnych geograficznych, a bywa że pojedyncze słowa lub linki do artykułów oraz filmów. Rozwikłanie zagadek wymaga kreatywnego myślenia, pewnej wiedzy oraz, w niektórych przypadkach, dobrej znajomości języka angielskiego. Nagroda jest kusząca, ale szczerze powiedziawszy chyba niewiele osób skusi się na udział w zabawie. Większość czytelników potraktuje te wszystkie „tropy” i „wskazówki” jaki zwykłą ciekawostkę, utrudnienia (specyficzny układ typograficzny książki) lub najzwyczajniej w świecie po prostu je zignoruje. Warto też wspomnieć, że każda publikacja posiada kilka dodatkowych stron przeznaczonych na notatki. Pytanie tylko: ilu z nas je wykorzysta?

Obraz całości

Jeżeli potraktujemy „Endgame” jedynie jako serię książek, to niestety ocena będzie słaba. Zarówno opowiadania, jak i powieści nie powalają na kolana. To po prostu kolejna, chociaż nieco brutalniejsza, młodzieżówka opisująca losy nastolatków ratujących świat. Chwilami całe te odgrzewane kotlety i podobieństwa do serii „Igrzyska śmierci” sprawiają, że mamy ochotę cisnąć wszystko w kąt. Ale zastanówmy się dwa razy zanim to zrobimy, bo naprawdę nie możemy patrzeć na „Endgame” wyłącznie jako na kiepską literaturę. Książki są jedynie drobnym elementem olbrzymiego projektu i zagłębiając się w to pełne zagadek uniwersum warto do nich sięgnąć (chociażby z ciekawości). Kiedy zaczniemy przeglądać internet w poszukiwaniu kolejnych informacji na temat tego przedsięwzięcia, to nasze zainteresowanie zdecydowanie wzrośnie.

Jednak obcowanie z „Endgame” nie dla każdego będzie równie przyjemne i interesujące. Uniwersum spodoba się przede wszystkim miłośnikom różnego rodzaju zagadek i łamigłówek. Rozwikłanie kolejnych tajemnic wymaga pewnej wiedzy oraz kreatywności. Trudność i nieoczywistość niektórych z nich łatwo może zrazić. Przyda się również znajomość angielskiego ponieważ linki ze wskazówkami zawarte w książkach odnoszą się zazwyczaj do artykułów i filmów właśnie w tym języku. Równie dobrze mogą bawić się fani filmów akcji oraz teorii spiskowych, którym bardziej niż zagadki przypadnie do gustu fabuła oraz rozsiane po całym świecie „tajemnicze miejsca” dawnych cywilizacji. Cała reszta nie poczuje dreszczyku emocji, a już na pewno nie będzie miała ochoty tracić czasu na pogoń za czekającym w Las Vegas złotem.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 mar 2017, 11:19 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka