Naukowa (Kseno)Groza - recenzja książki „Zakażenie”

Scott Sigler
„Zakażenie”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
Często początek książki – prolog bądź jego namiastka – mówi, co nas czeka na pozostałych stronach i czy warto w ogóle zagłębiać się w daną historię. Scott Sigler drugą część trylogii „Infekcja” rozpoczął lekką narracją, opisując podniosłe wydarzenia w swobodny sposób. Taki zabieg może początkowo budzić zdziwienie, ale zaraz chwyta czytelnika za serce i wciąga w opowieść. Zwłaszcza że porywający i intrygujący bieg wydarzeń zaczyna się już na pierwszych stronach. I chociaż kontynuacja „Infekcji” (pierwszego tomu serii, o tym samym tytule) kojarzy się na pierwszy rzut oka z Mastertonem, po przeczytaniu ma się pewność, że bliżej jej do gawędziarskiego stylu Kinga.

Sigler znakomicie opanował budowanie klimatu grozy, aczkolwiek sama książka jest nie tyle horrorem, co raczej specyficznym kolażem kilku gatunków – science fiction, postapo czy dreszczowca właśnie. Choć nie w każdej scenie czytelnik czuje obawę o losy bohaterów, to stopniowe budowanie napięcia – i domieszka nierozwikłanej zagadki – wciskają w fotel, odrywając od rzeczywistości. Dodatkowo wprowadzenie do fabuły pasożyta nieznanego pochodzenia (skądinąd jest to nieco oklepany motyw) w formie, jaką przyjął autor wypadło nieoczekiwanie trafnie. Mimo że obu tytułom daleko do siebie, „Zakażenie” przypomina w pewnym stopniu film „Coś” (reż. John Carpenter), szczególnie pod względem atmosfery, bynajmniej nie planetarnej.

Fabuła skupia się na tytułowym zakażeniu, spowodowanym przez obecność w ludzkim ciele pewnego rodzaju pasożyta. Naturalnie rząd próbuje zatuszować zaistniałą „epidemię”, aby nie wywoływać zbędnej paniki ani nie pokazać własnej bezradności – bowiem parę kwestii związanych z chorobą pozostaje wciąż wielką niewiadomą. Jednak wszystko wymyka się spod kontroli, gdy hordy opętanych agresją zarażonych zaczynają atakować zdrowych. Z każdą kolejną próbą odparcia ofensywy staje się jasne, że tajemnicza zaraza ewoluuje w bardziej skuteczną, a zarazem morderczą broń. Ludzie nie mają pojęcia czy to natura stworzyła owe pasożyty, czy jednak są one wytworem kogoś ponad tym wszystkim. I jaki związek mają z tym sekretne „trójkąty” (istoty, które pojawiły się już w poprzedniej części, mącące w ludzkich umysłach)? Sprawa ewidentnie cuchnie, a jedyną nadzieją ludzkości może okazać się futbolista Perry – istna tykająca bomba – posiadający wyjątkową odmianę pasożyta, która nie przejęła nad nim do końca kontroli. Jego niezwykłe zdolności mogą bardzo pomóc protagonistom: Dewowi Phillipsowi oraz Margaret Montoi.

++



Przyglądając się bohaterom można odnieść wrażenie, iż pisarz większą uwagę skupiał na tych pierwszoplanowych, mocno zaniedbując niektóre postacie tła. Uchybiło to nieco powieści, zwłaszcza że blade sylwetki bohaterów drugoplanowych zbytnio kontrastują z wyrazistymi protagonistami (psychika głównych postaci zawiera rząd przeróżnych cech, dodających im charakteru). Na wysokim poziomie stoją zaś proste i zrozumiałe dialogi, które niemalże w żadnym momencie nie wydają się zbędne ani naciągane. Rekompensują one, a na pewno odrobinę tuszują, przepaść w wyrazistości między poszczególnymi bohaterami. Ostatnim aspektem jest narracja, która, budując napięcie w odpowiednich momentach, zachęca czytelnika do kontynuowania zabawy.

Autor, co wyraźnie widać w powieści, skrupulatnie zadbał o swój warsztat, wykorzystując wiedzę z dziedzin medycyny, militariów czy wojskowości. „Zakażenie” jest tego dowodem – nie brak tu opisów specjalistycznych przyrządów czy wiedzy z zakresu systemu obronnego Stanów Zjednoczonych oraz wykorzystywanych przez ichnią armię maszyn. Ponadto opowieść przedstawia czytelnikowi skrzętnie skonstruowaną pod kątem epidemiologicznym zarazę i pasożyty imitujące naturalną reakcję przystosowujących się do środowiska chorób.

Powieść, łamiąc utarte schematy i parafrazując sztampę, obrazuje wykreowany świat w dobie – poniekąd możliwego – zarzewia apokalipsy ludzkości. Owa metafora skrywa w sobie problematykę broni biologicznych i aspektów wirusologicznych, które od pewnego czasu coraz bardziej zaczynają przerażać ludzi. Nie brak także zmagań z nieznanym przeciwnikiem i chwytania się brzytwy, licząc na cud. I właśnie karkołomna walka ludzi z zabójczym pasożytem sprawia, że utwór można zaliczyć do tych, które łączą przyjemne z pożytecznym – trudne tematy wplecione w ciekawą fabułę.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 lip 2018, 21:24 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka