Byt lodowej przyszłości - Recenzja książki „Dopóki nie zgasną gwiazdy”

Piotr Patykiewicz
„Dopóki nie zgasną gwiazdy”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
Od pewnego czasu nader wiele dzieł narzuca czytelnikowi postapokaliptyczne wyobrażenia przyszłości, przedstawiające świat przez pryzmat globalnego ocieplenia, wyczerpania zasobów bądź zdziesiątkowania ludności śmiercionośną pandemią. Z kolei film „Pojutrze” (reż. Roland Emmerich) czy powieść „Mróz” Ciszewskiego zobrazowały nową epokę lodowcową, co jest niezwykle rzadkie w postapo i trudno znaleźć w tym gatunku wiele pozycji o takicj tematyce. Zaś to, co pokazywały, działo się bezpośrednio – lub w krótkim czasie – po gwałtownej apokalipsie. Wizje te skupiają się w swoistym nurcie „apokalipsy lodowej”.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to opowieść o nastolatku, szykującym się do wejścia w dorosłość. Historia wydaje się prosta i z początku przypomina klimatem pozycję „Anaruk, chłopiec z Grenlandii”. Pozorna jednowątkowość prologu pozwala czytelnikowi wgryźć się głębiej w powieść, poznać powoli rozgałęziającą się fabułę, by w końcu osadzić go w środku różnorodnych i tajemniczych wydarzeń. Następne rozdziały skupiają się zasadniczo na – bądź co bądź spodziewanym – zwrocie akcji, zrzucającym na ramiona głównego bohatera niebywale niebezpieczny ciężar, ale – z drugiej strony – spełniającym jego skryte pragnienia i otwierającym przed nim szersze horyzonty. Jednak czas, w jakim przyszło chłopcu wypełnić misję, okazuje się najgorszym z możliwych, a droga powrotna staje się wyczynem godnym bohatera. Niestety, nagroda, jaka będzie go czekać w rodzimej osadzie, zostanie zaliczona raczej na poczet fatum, ciążącego nad nim odkąd przyjął na siebie – niegdyś chwalebne, aktualnie pogardliwe, a wręcz odstręczające – brzemię odpowiedzialnej funkcji. Zakończenie powieści może trzykrotnie zaskoczyć czytelnika i choć finalnie w opowieści tli się jeszcze płomyczek nadziei – został przygaszony do ledwie dostrzegalnej iskierki.

Wykreowana przez autora rzeczywistość przenosi czytelników do świata trzysta lat po tak zwanym Upadku, który stał się zarzewiem nowej epoki lodowcowej i obumierania niemal całego ekosystemu. W owym świecie razem z zagładą pojawiły się tajemnicze Świetliki, grasujące po dolinach ogniki błękitnej poświaty (nie do końca wiadomo, czy są to istoty, czy zjawiska), poszukujące ludzkich dusz, a jednocześnie odmieniające świadomość. To właśnie one wygoniły ludzi na wierzchołki gór, gdzie wybudowali oni mniejsze bądź większe osady. Z czasem osadnicy podzielili się na kasty, sprawujące poszczególne funkcje. Naturalnie cała ludność przeszła specyficzny regres, zarówno technologiczny, jak i obyczajowy, a osiągnięcia dawnych pokoleń nie pozostały nawet w pamięci legend. Społeczeństwa zwróciły się o pomoc do Kościoła, który nadał religijną otoczkę zaistniałej apokalipsie. Światopogląd – z jakim spotykamy się w powieści – oczywiście został stworzony i ukierunkowany przez Kościół. Ludność bowiem – chociaż bogobojna – od czasu do czasu oddawała się wierze we własne zabobony, rytuały oraz przesądy. Książka istotnie przesiąknięta jest nawiązaniami do chrześcijańskich wizji dobra i zła, sprowadzających się do nierównej walki między Lucyferem a ludzkością i nadania wspomnianym Świetlikom roli „zdalnych narzędzi” Szatana.

++



Piotr Patykiewicz postarał się o to, aby jego opowieść zaadresowana była nie tylko do dorosłego odbiorcy, ale także do młodzieży. Język utworu stanowczo nie należy do naukowych, ale czytelnik nie powinien zakładać, że narrator używa trywialnego słownictwa. Bynajmniej – ta strona dzieła jest wcale ambitna i barwna, autor w wyrafinowany sposób posługuje się słowem pisanym, dzięki czemu cała kreacja jest przedstawiona w niezwykle malowniczy i plastyczny sposób. Zaplecze postaci zostało dopracowane, bohaterowie – tchnięci prawdziwą duszą i wyodrębnieni na tle reszty indywidualnymi cechami. Ponadto narrator opisał strukturę świata oraz wydarzenia sprzed opowiadanej historii nienachalnie, bez pośpiechu budując – widziany oczami głównego bohatera – pełny wizerunek świata stworzonego przez pisarza.

Postapo (jeden z nurtów science fiction) zdobył ostatnio w Polsce niezwykłą popularność. Co prawda królują weń gałęzie literatury postradiacyjnej oraz postnuklearnej, jednak pozycja „Dopóki nie zgasną gwiazdy” stanowi pewien przełom i jest swoistym powiewem świeżości, pozytywnie odmiennym na tle pokrewnych książek. W pewnym sensie cała opowieść jest niezwykle wysublimowanym a zmyślnym spojrzeniem na drastyczny regres społeczeństwa oraz warunki niemal niemożliwe do przetrwania.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 sie 2017, 12:19 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka