Literacki kabaret - recenzja "Oko"

Zbigniew Batko
„Oko”
Ocena recenzenta
3.5/5
Ocena użytkowników
3 (1 głos)
Zbigniew Batko dał się poznać miłośnikom literatury głównie jako wyśmienity tłumacz. W swoim dorobku miał przekłady dzieł takich wybitnych autorów jak Jonathan Caroll, Mark Twain, Vladimir Nabokov czy John Irving. Sam jednak popełnił za swojego życia dwie powieści: w 1985 wydano "Z powrotem, czyli fatalne skutki niewłaściwych lektur", zaś siedem lat później ukazało się nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla "Oko". Choć w obu przypadkach Batko udowodnił, że świetnie radzi sobie nie tylko z tłumaczeniem, ale i pisaniem, to jak dotąd tylko druga ze wspomnianych książek doczekała się wznowienia.

Wszystko zaczyna się co najmniej widowiskowo, bo od zatonięcia niezatapialnego statku zwanego "Tatuńciem", na którego pokładzie mieli nieszczęście znaleźć się bohaterowie książki. Wszelkie skojarzenia z Titanicem są w tym momencie jak najbardziej na miejscu. Statek oczywiście nie posiada szalup, ale garstka szczęśliwców i tak zdołała się uratować, skrywszy się w Stodole - niewielkim, działającym na statku lokalu stylizowanym na wiejską szopę. Dryfując po morzu, ocaleni wreszcie rozbijają się o latarnię morską, zamieszkaną przez Latarnika - zawodowego patriotę, na którego barkach spoczywa odpowiedzialność za tragedię Tatuńcia. Wkrótce okaże się, że z katastrofy nie tylko ocalało więcej osób, ale i niektóre z nich całkiem nieźle na niej wyszły. Bohaterom "Oka" przyjdzie kilku takich dorobkiewiczów poznać - a przy okazji wpłynąć na przebieg wielkiej rewolucji, której celem jest wyniesienie ludu miast i wsi na piedestały, przy jednoczesnej degradacji ich dotychczasowych panów.

Powyższy opis streszcza tylko niewielki fragment fabuły "Oka". Fabuły pokręconej, zwariowanej i w niczym nieprzypominającej historii, które poznajemy na ogół w beletrystyce. Dzieło Zbigniewa Batki jest przewrotne i nietuzinkowe, i chociaż można w nim wyróżnić wątek główny, związany ze wspomnianą rewolucją, to jednak fabuła nie odgrywa tu pierwszorzędnej roli. Na wszelkie związki przyczynowo - skutkowe, logiczne schematy, wydarzenia następujące po sobie i będące konsekwencję wydarzeń wcześniejszych prawie nie ma tutaj miejsca. Gdyby porównać konstrukcję "Oka" oraz pisarską stylistykę, jaką wykazał się Batko, do jakiegoś innego, powszechnie znanego dzieła kultury, wybór padłby z pewnością na któryś z utworów Witolda Gombrowicza, choć i to porównanie nie jest do końca precyzyjne. "Oko" przypomina raczej rozbudowany kabaretowy skecz, pełen symbolicznych wydarzeń i dialogów, będący satyrą na otaczającą nas rzeczywistość - zwłaszcza tę naszą, polską, z wieloma przyklejanymi do niej, mniej lub bardziej sprawiedliwymi łatkami.

++


Bohaterowie "Oka" tworzą barwną, niebanalną zbieraninę postaci, wśród których każda ma do odegrania pewną rolę, nie tylko na poziomie fabuły, ale także wspomnianej satyry. Wobec niektórych, wcale nie tak rzadko spotykanych postaw, Batko jest wręcz bezlitosny. I tak, Felix Kier to młody idealista i romantyk, który przez przywiązanie do propagowanych przez siebie równościowo-wegańsko-socjalistycznych wartości, jest boleśnie sprowadzany na ziemię, natomiast jego towarzyszka, Sonia Amor, to naiwna, żeby nie powiedzieć - głupiutka i niesamodzielna dziewczyna, ślepo zakochana w Felixie. Mamy i lubiącego batożenie parobka-masochistę, instrumentalnie traktującego swoich podwładnych pana na włościach, a także Ritę Szaterhand, która ze wszystkich bohaterów "Oka" sprawia wrażenie najbardziej rozgarniętej i trzymającej głowę na karku. Jednak chociaż plejadę bohaterów, z jakimi przyjdzie zapoznać się czytelnikowi, tworzy grupa arcyciekawych osobowości, to właściwa siła "Oka" tkwi w czym innym. Poza intrygującymi bohaterami, zakręconą fabułą i inteligentnym humorem, Batko oferuje odbiorcy całe mnóstwo najrozmaitszych odniesień do narodowej (choć nie tylko) kultury, historii, a nawet najnowszej polityki. Motyw z Latarnikiem, będący bezpośrednim nawiązaniem do twórczości Sienkiewicza, czy też włączenie w poczet bohaterów jegomościa o nazwisku de Sadowski, który na kartach "Oka" nie odbiega znacząco od upodobań swojego rzeczywistego odpowiednika, to tylko kilka z najciekawszych, ale i najłatwiejszych do rozszyfrowania aluzji, jakie autor zawarł w swej książce.

"Oko" Zbigniewa Batki to powieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Wyróżnia się na tle setek innych książek niebanalną konstrukcją, błyskotliwym dowcipem oraz masą nawiązań do innych dzieł kultury. Nie jest to może literatura najwyższego sortu, jednak w wielu elementach wartościowa do tego stopnia, że szkoda by było, gdyby przemknęła niezauważona. Każdy, kto znajduje satysfakcję w obcowaniu z prozą oryginalną, zarówno pod względem treści, jak i formy, a w szkole średniej nie reagował na Gombrowicza w alergiczny sposób, powinien się z "Okiem" zapoznać.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 lis 2018, 12:00 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka