Przypowieść o Antychryście

Scott Nicholson
„Czerwony kościół”
Ocena recenzenta
2.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Whispering Pines w Północnej Karolinie, zwykła mała dziura, jakich wiele na mapie Stanów Zjednoczonych. Starzy mieszkańcy, skrzypiące werandy i wszechogarniająca nuda. Zadawałoby się, że w takim miejscu nic ciekawego nie może się wydarzyć, jednak nic bardziej mylnego. W tym spokojnym, staroświeckim miasteczku co noc giną kolejni ludzie, a miejscowy szeryf wierzy, że w sprawę zamieszane są duchy.

Akcja Czerwonego kościoła, kolejnej książki wydawnictwa Replika, rozgrywa się w prowincjonalnej, amerykańskiej scenerii. Dorośli żyją plotkami o swoich sąsiadach, dzieci chodzą do jednej szkoły, a w niedzielę wszyscy razem spotykają się na obowiązkowej mszy w lokalnej świątyni. Chociaż w Whispering Pines od lat panuje harmonia, najstarsi mieszkańcy wciąż pamiętają o tajemniczych wydarzeniach, które rozgrywały się tutaj w latach sześćdziesiątych XIX wieku. Wtedy to nawiedzony pastor Wendell McFall wygłaszał z ambony swoje płomienne kazania , a niewielki cmentarz tonął w krwi niewinnych ofiar. Trwało to do czasu, aż zbuntowani wierni przeciwstawili się okrucieństwu kaznodziei i powiesili go na sznurze od kościelnego dzwonu.

Niemal półtora wieku później, wśród ruin zapomnianej świątyni, dwaj chłopcy odnajdują rozszarpane ciało starego Booniego Houcka. Prowadzący śledztwo, szeryf Littlefield i jego partnerka Sheila Storie, z przerażeniem odkrywają, że w tej sprawie logika i zdrowy rozsądek na nic się nie zdadzą. A to dopiero początek niesamowitych historii, bowiem po nocach mieszkańcy słyszą bicie nieczynnych dzwonów, a plotki głoszą, że do Whispering Pines powrócił potomek szalonego McFalla.

Początkowo powieść wydaje się nieco monotonna, jednak akcja szybko nabiera rozpędu. Co i rusz pojawiają się nowe poszlaki, giną kolejni ludzie. Fabuła przypomina trochę Siedem, filmową klasykę gatunku, choć jest zbyt przesycona religijnymi opisami o Drugim Synu Boga, w przyjście którego wierzą zwolennicy pastora Wendella i jego kontynuatora, Archera McFalla. Te fanatyczne wtręty wizualnie wydłużają powieść, nie wnosząc zbyt wiele do rozwoju wydarzeń. Ciekawym pomysłem jest za to wprowadzenie sił nadprzyrodzonych. Bohaterowie są święcie przekonani, że ich oprawcą jest niebieskooka zjawa – duch z przeszłości.

W książce Scotta Nicholsona brakuje wiodącej postaci. Autor próbuje stworzyć z kryminału powieść polifoniczną. Wszechwiedzący narrator udziela głosu różnym mieszkańcom, zagłębia się w ich psychikę, drobiazgowo opisuje wspomnienia. Jest to ciekawy pomysł, jednak przez to czytelnik nie jest w stanie wskazać lidera, z którym mógłby się utożsamić.

Warto zwrócić uwagę na głównych detektywów. Zderzenie doświadczonego, zabobonnego Littlefielda z trzeźwo myślącą, beznamiętną Sheilą Storie ubarwia całą historię. Pisarz bardzo szczegółowo ukazuje strach i dezorientację szeryfa, przez co bohater wydaje się bardziej realny, bliższy odbiorcy. Natomiast jego partnerka jest typową urzędniczką, dla której morderstwo i poszukiwanie sprawcy to tylko kolejne etapy na drodze do awansu. W toku śledztwa oboje będą musieli zmodyfikować swoje podejścia.

Na okładce Czerwonego kościoła można dostrzec tytułową świątynię i szalonego kaznodzieję, powieszonego na samotnie rosnącym, bezlistnym drzewie. W prawym dolnym rogu znajduje się napis: Oto Wspólnota Ciemności... Obraz ten, utrzymany ni to w mrocznych, ni to krwawych barwach, niezbyt zachęca do tego, by zajrzeć do środka. Mimo to, wewnątrz książka wykonana jest solidnie, a bardzo dobry papier i wygodna czcionka zdecydowanie umilają lekturę. Na pochwałę zasługuje także tłumaczenie, autorstwa Mateusza Kopacza. Prosty język i zgrabne zdania sprawiają, że nawet mniej interesujące sceny przechodzą gładko, a narracja i dialogi są naturalne. Natomiast zarówno na okładce, jak i w środku brakuje jakiejkolwiek informacji o autorze samej książki.

++

Podsumowując, powieść Scotta Nicholsona jest wciągająca, choć trochę niespójna. Ciekawy pomysł i dość sprawnie poprowadzona fabuła tracą nieco na rzecz przydługich opisów i retrospekcji. Odbiór Czerwonego kościoła byłby z pewnością lepszy na srebrnym ekranie, gdzie dałoby się pokazać fabułę bez zbędnych opisów, które powodują u czytelnika znużenie. Pozycja na pewno spodoba się osobom, które lubią połączenie kryminału z mrocznym fanatyzmem religijnym, i którym nie przeszkadza prowincjonalna, nieco oderwana od rzeczywistości sceneria.

Dziękujemy wyd. Replika za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 wrz 2018, 05:53 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka