Lepsze opowiadanie

Anne Bishop
„Splątane sieci”
Ocena recenzenta
3.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Są różne konwencje horrorów. Od gore i slasherów, w których krew leje się strumieniami, aż po dreszczowce, gdzie elementy fantastyczne są jedynie pretekstem, a liczy się umiejętność budowania gęstej atmosfery strachu. Wystarczy prześledzić twórczość Stephena Kinga, by się o tym przekonać. Zawsze jednak horror ma w sobie coś niepokojącego, coś niesamowitego i przerażającego. Najważniejszym elementem typowego fantasy jest za to wartka akcja, dobre dialogi i lekkość narracji połączona z przygodową fabułą. To, czy oprócz tego autor próbuje takiej historii nadać jakiś głębszy sens, ma już drugorzędne znaczenie.

W „Splątanych sieciach”, piątym tomie serii „Czarne kamienie”, Anne Bishop sięga do obu gatunków. Autorka wysyła znanych z poprzednich części bohaterów, Surreal i Rainiera, do nawiedzonego domu. Na miejscu czyhają oczywiście liczne pułapki, zjawy i inne nieumarłe istoty - horrorowa klasyka. Choć uwięzieni dysponują ogromną mocą, grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie mogą korzystać z Fachu, czyli magii, gdyż każde jego użycie, zamyka jedno z trzydziestu wyjść. Magiczne umiejętności bohaterów to jednak nie jedyny przejaw fantasy w książce. Anne Bishop w „Czarnych kamieniach” stworzyła przecież cały świat, rządzący się swoimi prawami.

Trzeba przyznać, że jego realia są dość interesujące. Hierarchiczny i skomplikowany układ stosunków społecznych, ciekawy, choć prosty system magiczny, odzwierciedlony w kamieniach szlachetnych różnej mocy i Krwawi, czyli demoniczne istoty, jako główni bohaterzy, wyróżniają świat „Czarnych kamieni” spośród wielu innych. Nie jest on być może bardzo oryginalny, ale nie jest też prostą wariacją na temat: księżniczka, wojownik i smoki. Jeśli już można by się tu do czegoś doczepić, to do tego, że jest zbyt zachowawczy, co wiąże się również ze sposobem przedstawiania bohaterów. Bishop przenosi czytelnika do obcego świata, lecz różnic między światem literackim, a rzeczywistym nie ma znowuż aż tak wiele. Co więcej, niektóre zachowania bohaterów, pozornie wymuszone przez realia świata, są zbyt naiwne i zbyt naciągane, by nie dało się dostrzec, że autorka na siłę pcha akcję do przodu lub po prostu wywołuje sztuczne konflikty, by dać pozory dramatyzmu.

Problem też w tym, że wydarzenia w powieści rozwijają się powoli. Bohaterowie trafiają do nawiedzonego domu dopiero po stu stronach tekstu. Do tego momentu mamy do czynienia z wstępem, w którym położono nacisk na wątki obyczajowe. Pokazuje on zwyczajne życie, a przecież czytelnik sięgając po fantasy, szuka w niej przede wszystkim akcji, czegoś doniosłego i niezwykłego, co różni się od szarej rzeczywistości. Tymczasem Bishop po prostu przynudza. To, że „Splątane sieci” to tak naprawdę rozwleczone opowiadanie, zdradza również zakończenie. Po rozwiązaniu akcji, autorka jeszcze przez ponad dwadzieścia stron opisuje późniejsze wydarzenia, chociaż gdyby się ich pozbyć, czytelnik wiele by nie stracił.

Sam pomysł na powieść nie był jednak zły. Mógł z tego wyjść ciekawy miks gatunków, tym bardziej, że autorka umieściła tu postać podglądacza, pisarza Jarvisa Jennkela, który – żaden to spojler - winien jest całego zamieszania. Jego zamiary – chęć ściągnięcia do nawiedzonego domu prawdziwych Krwawych, by lepiej ich poznać i bazować na obserwacjach, a nie wyobraźni – dawały możliwość zabawy z narracją i formą (powieść szkatułkowa), nadania książce dodatkowego wymiaru (ile dzieł fabularnych dotyczy pisania i pisarzy?) czy chociaż pokazania emocjonującego wątku kryminalnego. Gdyby Anne Bishop nie zdradziła tak szybko o co chodzi, albo gdyby nie zdecydowała się na upraszczanie wątków, motywacji bohaterów i samej historii, „Splątane sieci” dawałby więcej satysfakcji z lektury.

Na szczęście dla czytelnika, książkę czyta się szybko, chociażby ze względu na prosty, emotywny język.

Na pewno nie trzeba się przy niej wysilać, ale i trudno wymagać by wzbudzała zachwyt. „Splątane sieci” niby napisano dla dorosłych, ale nie ma w powieści ani wiele erotyki, ani zbyt dużo wulgaryzmów. Jeśli zaś coś takiego się pojawia – jest to do zaakceptowania. Na ulicy słyszy się czasem gorsze rzeczy, a i brutalności, i seksu w telewizji jest więcej. Słowa „dla dorosłych” są więc nieco na wyrost, bardziej adekwatne byłoby tu „dla nastolatków”.

„Splątane sieci” nie oferują wystarczająco dużo pierwiastka niesamowitości i nie niepokoją tak, jak klasyczne horrory. Są również zbyt ślamazarne, brakuje im błyskotliwych dialogów i przedstawiają zbyt trywialne sprawy, by mówić o dobrym, porywającym fantasy. Autorka wpadła na ciekawy koncept, ale niestety nie poradziła sobie z nim. To tym bardziej zaskakujące, że do powieści załączone jest krótkie opowiadanie o Surreal, „Gdy zakwita krew czarownicy”, które diametralnie różni się od „Splątanych sieci”. Narracja w pierwszej osobie (zamiast trzeciej), odpowiednia doza napięcia między postaciami i intensywność opowieści sprawiają, że tekst ten jest dużo bardziej atrakcyjny niż historia o nawiedzonym domu. Ale czy warto sięgnąć po książkę tylko dla jednego dobrego opowiadania?

Na marginesie można wspomnieć o pracy tłumaczki. Niektóre decyzje przez nią podejmowane są zaskakujące. Przykładem może tu być tłumaczenie „sneaky bastard” jako „pokrętny bękart”. Czy epitet ten, nawet jako żartobliwa inwektywa, mógłby zostać napisany przez polskiego pisarza? Wydaje się, że trafilibyśmy raczej na „drania” i pewnie nie byłby on pokrętny. Podobnych, dyskusyjnych kwestii nie ma jednak zbyt wiele i zasadniczo tłumaczka poradziła sobie z tekstem, co ułatwiał prosty styl narracji. Język angielski i polski różnią się jednak na tyle, że w oryginale tekst brzmi nieco lepiej – choć może to tylko subiektywne odczucie.
KOMENTARZE (2) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
naimad 13 gru 2010, 19:22
Hm... czytałem poprzedni tom, tam scen erotycznych było z tego co pamiętam bardzo dużo, zaś bodajże w pierwszym zdecydowanie nie brakowało przemocy. Czyżby w "Splątanych sieciach" Anne Bishop trochę spasowała?
Wiedźma 13 lis 2010, 15:26
Okładka powieści mnie drażni :P.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 maja 2019, 20:45 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka