• Assassin's Creed - fragment I

    Majestatyczny statek skrzypiał i pojękiwał; jego żagle prężyły się, wypełniane wiatrem. Oddalony od lądu o całe dnie żeglugi, przedzierał się przez ocean w kierunku wielkiego miasta na zachodzie, niosąc swój drogocenny ładunek: mężczyznę, o którym załoga wiedziała tylko tyle, że jest Mistrzem.

  • Niuch - fragment III

    Dwór był oddalony od miasta o pełny dzień drogi, co w terminologii woźniców oznaczało dwa dni, z postojem w zajeździe. Vimes spędził ten czas, nasłuchując tętentu kopyt wierzchowców posłańców z miasta, ścigających ich, by przekazać tak pożądane wieści o katastrofie. Zwykle Ankh-Morpork dostarczało ich praktycznie co godzinę, teraz jednak wyraźnie zawiodło swego zrozpaczonego syna w jego godzinie wegetacji.

  • Odrodzenie Ziemi - fragment

    Główny komputer planety Harmonia nie był już do końca sobą; a raczej, jeśli spojrzeć na to inaczej, był sobą po dwakroć. Więcej niż sobą, skopiował bowiem swój główny program oraz całą osobistą pamięć i załadował je do zespołu komputerów na pokładzie gwiazdolotu „Basilika”. Gdyby choć trochę obchodziła go własna tożsamość, miałby nie lada dylemat w kwestii tego, która wersja programu jest nim. Jednak nie miał ego i dlatego po prostu uznał, że program na pokładzie „Basiliki” zaistniał pierwotnie jako dokładna kopia tego, który przez czterdzieści milionów lat nadzorował ludzkie życie na planecie Harmonia.

  • Alkaloid -fragment I

    Przy szóstej ampułce Wokulski się zawahał. Żyroped zahaczał już niemal o wierzchołki fal, a Jaxa tracił siły. Do wejścia do zatoki, gdzie wyspa dałaby im schronienie przed niespodziewanym wiosennym tajfunem, zostało kilkaset metrów.
    — Podawaj — powiedział siłacz.

  • Niuch - fragment I

    W tym miejscu lord Vetinari, Patrycjusz Ankh-Morpork, przerwał lekturę i zapatrzył się w pustkę. Po kilku sekundach pustkę tę przesłoniła sylwetka Drumknotta, jego sekretarza (który, co należy podkreślić, przez całą swą karierę starał się zmienić w coś możliwie podobnego do pustki).

  • Łowca złodziei - fragment I

    Tłum zebrał się, by obejrzeć śmierć trzech ludzi. Większość gapiów nie miała pojęcia, kim są skazani. I nie bardzo ich to interesowało. Przyszli na plac Czterech Wiatrów na widowisko, żeby zobaczyć trochę krwi, miło spędzić popołudnie dnia słońca. Przyszli dla żonglerów i połykaczy ognia, dla sprzedawców ciastek i nadziewanych placków, dla śpiewaków i mówców. Przyszli dla wszystkiego, co miasto ma do zaoferowania, i otrzymali to.

  • Żelazny Cierń - fragment I

    W mieście Lovecraft działa siedemnaście zakładów dla obłąkanych. Poznałam je wszystkie.
    Kiedy ją odwiedzam, matka lubi opowiadać mi sny. Tak jak teraz, gdy siedzi w oknie charytatywnego szpitala Cristobel i gładzi żelazne pręty kraty niczym harfistka struny swojej harfy.
    – Zeszłej nocy wybrałam się na porośnięte liliami pole.

  • Saga - fragment

    Moje pierwsze wspomnienie jest bardzo wyraźne: człowiek w garniturze i starym płaszczu przeciwdeszczowym pochyla się nade mną, na surowym obliczu wyraz troski. Po niedawnym deszczu na kamiennym gzymsie, wysoko nad nami, zbierają się czarne krople wody. Puchną i niechętnie, jedna po drugiej, spadają na tle ciemnego nieba.
    „Nic ci nie jest, dziewczynko?”

  • Stan wstrzymania - fragment

    Priorytet ma, kurka, cztery. Może powinna być trójka, ale dyżurny dał jej kopa w dół; sprawa została wdzwoniona jako jedynka, ale obywatel, który dzwonił, wyglądał na naćpanego, nieprzytomnego, czy coś – w każdym razie bez stuprocentowego kontaktu z rzeczywistością. Dlatego spuścili ją z trójki („patrol pojawi się na miejscu najszybciej jak można”) na czwórkę („w jakieś cztery godziny ktoś wpadnie i zbierze zeznania, jak nie będziemy mieć nic lepszego do roboty”), z tajemniczym dopiskiem („Zgł. coś bredzi o orkach i smokach. Leków nie wziął? Ale Zgł. 2 też. Oba nie wzięli leków?”).

  • Nieśmiertelność zabije nas wszystkich - fr. II

    Godzinę temu przysłał mi to mój przyjaciel, Jeff:

    Nie wiem, czy oglądałeś ostatnio w telewizji Allana Atkinsa, ale jemu coraz bardziej odwala. Nie interesuję się polityką, nie popieram jednych ani drugich – choć wiele z tego, co ten facet mówi, brzmi rozsądnie – ale jego wczorajsza mowa była dość szalona. Oto jej zapis:

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 lip 2018, 21:19 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka