• Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie - Fragment II

    Wezwanie od klienta. Na ekranie wyświetla się:

    SKYWALKER, L

    - i w pierwszej chwili myślę: „O kurde, nieźle”, ale kiedy już tam docieram, okazuje się, że to nie, wiecie kto, w nieodłącznej, nieco dziewczęcej bluzie, miękkich butach i z talentem do wymachiwania mieczem świetlnym. To jego syn. Linus.

  • Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie - Fragment I

    W środku jest wystarczająco dużo miejsca, żeby jedna osoba mogła tu żyć bez końca, przynajmniej tak mówi instrukcja. Odizolowany użytkownik może przetrwać wewnątrz rekreacyjnego urządzenia do podróży w czasie TM-31 nieokreślony czas.

  • Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje - fragment

    1895

    1


    Wielki Salon na pokładzie „Imperatorowej Marsa” oszałamiał wykwintną subtelnością.
    Przepastne kanapy, obite najbledszym japońskim jedwabiem, były przemyślnie ustawione pod wysokimi gotyckimi oknami widokowymi. Stoliki na wszelkie okazje z wyżłobionymi, wygiętymi nóżkami uginały się pod srebrnymi tacami pełnymi pasztecików, tartinek i egzotycznych owoców. Na ścianach okrytych przepięknymi tkaninami sir Williama Morrisa lśniły w świetle elektrycznych żyrandoli ozdobne kryształowe lustra. Pochodzące z Jowisza ośmiokątne dywany na klonowych posadzkach urzekały oryginalnością, a orchidee z wenusjańskich lasów, w wazach z francuskiej porcelany, roztaczały delikatną, egzotyczną woń.

  • "Ona płynie w moich żylach" - fragment

    W łóżku jest czarno i cicho. Na suficie rzadkie plamy samochodowych świateł suną tak, jakby nad ranem nawet ruch uliczny spał. Kołdra mnie parzy. Parzy mnie pusta druga połowa łóżka, miejsce Anety, jej równa poduszka, jej równa kołdra, pod którą nie ma żadnego ciała. Przesuwam dłonią pod martwym kocem: prześcieradło jest chłodne.

  • "Las zębów i rąk" - fragment

    Moja matka zwykła opowiadać mi o oceanie. Mówiła, że istnieje miejsce, gdzie jak wzrokiem sięgnąć, nie było nic poza wodą, znajdującą się zawsze w ruchu, która pędziła ku tobie, by zaraz zawrócić. Raz pokazała mi fotografię małej dziewczynki stojącej w oceanie i powiedziała, że to moja prapraprababcia. To było lata temu, zdjęcie już dawno strawił ogień, lecz pamiętam je, wyblakłe i naddarte. Mała dziewczynka otoczona nicością.

  • "Dwie Karty" - Fragment III

    Zawrócił, ale na pierwszym rozwidleniu stanął zdezorientowany. Z czterech korytarzy wybrał po namyśle ten, który – jak mu się wydawało – prowadził we właściwym kierunku. Okazało się jednak, że nie był to dobry wybór. Korytarz co prawda opadał w dół, lecz wkrótce wypełnił się smrodem ścieków. Minąwszy zakręt, Krzyczący ujrzał przed sobą kanał o wartkim nurcie – jeden z tych, którymi płynęła doprowadzona z rzeki woda, unosząc nieczystości, spływające do morza. Jego brzegiem biegł wąski chodnik, a po drugiej stronie poruszało się kilka białych,

  • "Dolina: Gra" - fragmenty

    Pisk hamulców na wysokości prawie dwóch tysięcy metrów wyrwał Julię ze snu. Zdawało się, że wyładowana po brzegi terenówka z zakrętu na zakręt wyje coraz głośniej. Nic dziwnego. Land-rover wspinał się wśród stromych serpentyn pod górę od ponad godziny. Najwyraźniej dawał znać, że lata świetności ma już za sobą.

  • "Dwie Karty" - Fragment II

    Wieża wznosiła się na północ od portu, wysmukła i biała na tle poszarpanych szarych skał.
    Na jej szczycie znajdował się niewielki taras, wyposażony w lunetę do obserwacji astronomicznych. Trzy postacie w białych szatach wpatrywały się w usiane gwiazdami niebo.

  • "Dwie Karty" - Fragment I

    Po przejściu przez bramę w częstokole Brune wyraźnie oprzytomniał. Rozglądał się z zainteresowaniem i nieco niepewnie. W świetle dnia Krzywa Aleja straszyła ruderami o wyłamanych okiennicach i dziurawych dachach. Na zarośniętych pokrzywami podwórkach piętrzyły się rupiecie – widocznie część rodzin zarabiała tu na życie w podobny sposób, co familia Sinego. Tu i tam spacerowały kury, w śmierdzącej gnojówką kałuży wylegiwało się kilka świń. Przed domami bawiły się dzieci wyglądające jak potomstwo demonów. Zdeformowane twarze, skóra pokryta sierścią, piórami bądź łuską, zniekształcone albo brakujące kończyny.

  • "Niosący latarnie" - fragmenty

    © Rosemary Sutcliff, Oxford University Press
    © Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo TELBIT, Warszawa 2011
    © Copyright for the Polish translation by Wydawnictwo TELBIT, Warszawa 2011


    Nadeszła wreszcie prawdziwa wiosna – z aurą mglistych zieleni i błękitów. Świergotki fruwały w olchach i brzozach, na których rozwijały się pąki. W miarę upływu dni tumult przygotowań stawał się głośniejszy. Co roku wybuchała gorączkowa krzątanina, gdy zbliżał się czas spychania na wodę okrętów. Tym razem jednak miała zgoła inny, dalekosiężny wymiar, ponieważ Ullasfjord nie szykował się już tylko do letniej zbójeckiej wyprawy, ale do przedsięwzięcia, z którego nie będzie można się wycofać. Prócz wojowników i ich oręża do drogi przygotowywały się również niewiasty, dzieci, kilka psów, bydło zarodowe. Należało zabrać na okręty dostateczną ilość paszy i żywności, kosze z najlepszym ziarnem na wysiew, a nawet maleńkie jodełki z korzeniami otulonymi skórami i szmatami. Ponadto narzędzia gospodarcze i cenne mienie: a to piękny chodnik z jeleniej skóry, a to szczególnie lubiany rondel, a to dziecięcą lalkę z drewna…

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 lip 2017, 13:45 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka