• Złowieszczy Mrok - Fragment 1

    W Porcie Lucy Gringe zajęła ostatnie miejsce na porannej barce. Wcisnęła się między
    młodego mężczyznę, trzymającego agresywną kurę, oraz szczupłą kobietę o zmęczonym wyglądzie, opatuloną wełnianym płaszczem. Kobieta zerknęła na nią niepokojąco
    przenikliwymi zielonymi oczami, po czym odwróciła wzrok. Lucy rzuciła torbę tuż obok swoich stóp, by wygodnie usiąść.

  • Faza Piąta: Ciemność - fragment 1

    Tłum składał się ze stu trzech dzieciaków. Najmłodsze miało roczek, najstarsze – piętnaście lat. Sam pomyślał ze smutkiem, że nigdy wcześniej żadna dziecięca publiczność nie wyglądała w ten sposób.
    Każdy, kto skończył pięć lat, miał przy sobie broń. Widział noże, maczety, kije bejsbolowe, pałki najeżone kolcami, łańcuchy i pistolety.

  • Assassin's Creed - fragment III

    – Witaj, Omarze – powiedział Al Mualim i owinął się ściślej szatą, poczuwszy w kościach chłód wczesnego poranka.
    – Mistrzu – odrzekł cicho Omar, skłoniwszy głowę.
    – Przyszedłeś opowiedzieć mi o swojej misji? – spytał Al Mualim. Zapalił zawieszoną na łańcuszku lampkę oliwną, po czym odszukał krzesło i wygodnie się w nim umościł. Na podłodze zatańczyły cienie.

  • Assassin's Creed - fragment II

    Pierwsze, co zauważył obserwator, to ptaki.
    Każda wędrująca armia przyciąga padlinożerców. Przede wszystkim tych skrzydlatych, gotowych runąć z przestworzy na wszelkie ochłapy, jakie wojsko zostawi za sobą: jedzenie, odpadki i padlinę, zarówno końską, jak i ludzką.
    Następnie dostrzegł kurz. W końcu zaś rozległą, ciemną plamę na horyzoncie, która posuwała się szybko do przodu, ogarniając wszystko w zasięgu wzroku.

  • Assassin's Creed - fragment I

    Majestatyczny statek skrzypiał i pojękiwał; jego żagle prężyły się, wypełniane wiatrem. Oddalony od lądu o całe dnie żeglugi, przedzierał się przez ocean w kierunku wielkiego miasta na zachodzie, niosąc swój drogocenny ładunek: mężczyznę, o którym załoga wiedziała tylko tyle, że jest Mistrzem.

  • Niuch - fragment III

    Dwór był oddalony od miasta o pełny dzień drogi, co w terminologii woźniców oznaczało dwa dni, z postojem w zajeździe. Vimes spędził ten czas, nasłuchując tętentu kopyt wierzchowców posłańców z miasta, ścigających ich, by przekazać tak pożądane wieści o katastrofie. Zwykle Ankh-Morpork dostarczało ich praktycznie co godzinę, teraz jednak wyraźnie zawiodło swego zrozpaczonego syna w jego godzinie wegetacji.

  • Odrodzenie Ziemi - fragment

    Główny komputer planety Harmonia nie był już do końca sobą; a raczej, jeśli spojrzeć na to inaczej, był sobą po dwakroć. Więcej niż sobą, skopiował bowiem swój główny program oraz całą osobistą pamięć i załadował je do zespołu komputerów na pokładzie gwiazdolotu „Basilika”. Gdyby choć trochę obchodziła go własna tożsamość, miałby nie lada dylemat w kwestii tego, która wersja programu jest nim. Jednak nie miał ego i dlatego po prostu uznał, że program na pokładzie „Basiliki” zaistniał pierwotnie jako dokładna kopia tego, który przez czterdzieści milionów lat nadzorował ludzkie życie na planecie Harmonia.

  • Alkaloid -fragment I

    Przy szóstej ampułce Wokulski się zawahał. Żyroped zahaczał już niemal o wierzchołki fal, a Jaxa tracił siły. Do wejścia do zatoki, gdzie wyspa dałaby im schronienie przed niespodziewanym wiosennym tajfunem, zostało kilkaset metrów.
    — Podawaj — powiedział siłacz.

  • Niuch - fragment I

    W tym miejscu lord Vetinari, Patrycjusz Ankh-Morpork, przerwał lekturę i zapatrzył się w pustkę. Po kilku sekundach pustkę tę przesłoniła sylwetka Drumknotta, jego sekretarza (który, co należy podkreślić, przez całą swą karierę starał się zmienić w coś możliwie podobnego do pustki).

  • Łowca złodziei - fragment I

    Tłum zebrał się, by obejrzeć śmierć trzech ludzi. Większość gapiów nie miała pojęcia, kim są skazani. I nie bardzo ich to interesowało. Przyszli na plac Czterech Wiatrów na widowisko, żeby zobaczyć trochę krwi, miło spędzić popołudnie dnia słońca. Przyszli dla żonglerów i połykaczy ognia, dla sprzedawców ciastek i nadziewanych placków, dla śpiewaków i mówców. Przyszli dla wszystkiego, co miasto ma do zaoferowania, i otrzymali to.

  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 paź 2018, 05:29 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka