Artykuły

Wywiad z Mileną Wójtowicz

Z Mileną Wójtowicz o debiucie, pisaniu i wykształceniu, czytelniczych upodobaniach i wielu innych rozmawia Kamil Żółkiewicz.



++

Milena Wójtowicz - urodzona 4 lipca 1983 roku w Lublinie - pisarka, autorka fantastyki. Absolwentka socjologii na UMCSie w Lublinie, Coachingu w Biznesie, w Wyższej Szkole Biznesu i Zarządzania Bezpieczeństwem i Higieną Pracy na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Zwierz biurowy, HaeRka i behapówka; tłumaczka nieaktywna, pisarka reaktywowana – jak sama o sobie mówi.

Ma jednego męża i kolekcję 75 smoków (chwilowo 75, bo cały czas się mnożą), jest zadeklarowaną wielbicielką psów, co u autorów fantastyki jest swego rodzaju ewenementem.

Zadebiutowała w internetowym magazynie Esensja opowiadaniem "Bardzo Czarna Dziura", i „na papierze” opowiadaniem "Wielka Wyprawa Małej Żaby", które ukazało się w magazynie Science Fiction. Pierwsza powieść Mileny Wójtowicz "Podatek" została wydana w 2005 roku. Kolejne powieści opublikowała rok po roku: "Wrota" w 2006, "Załatwiaczka" w 2007, "Wrota 2" w 2008. Autorka zdobyła serca fanów lekkim stylem, poczuciem humoru i dość przewrotnym traktowaniem stereotypów.



Debiutem papierowym było opowiadanie „Wielka wyprawa małej Żaby”. Czy gdyby Pani mogła, wybrałaby inny tekst na swój debiutancki czy pozostawiła bez zmian? (jeśli tak – dlaczego?)

Wychodzę z założenia, że przeszłości i tak się nie zmieni, więc nie ma co próbować. Do „Wielkiej wyprawy małej Żaby” mam o wiele mniejszy sentyment, niż np. do opowiadań o Iskierce i Tygrysie, ale tak się złożyło, że na papier trafił właśnie ten tekst i w mojej bibliografii już na pierwszym miejscu wśród publikacji papierowych zostanie.


Który debiut był dla Pani większym wydarzeniem i dlaczego? Internetowy (na łamach czasopisma internetowego „Esensja”) czy papierowy?

Najprawdziwsza będzie odpowiedź każdy: tekst w „Esensji” to był pierwszy raz, kiedy opublikowany, opatrzony moim nazwiskiem, tekst. Debiut w „Science Fiction” to pierwszy raz, kiedy zobaczyłam swój tekst w druku. Cudownym doświadczeniem było ukazanie się „Podatku”. To był niesamowicie pozytywny szok, napisałam książkę i ktoś chce to wydać. I ktoś chce to czytać!

Teraz, po dziesięciu latach, kiedy po przerwie wróciłam do pisania, premiera „Post Scriptum” też jest dla mnie w pewnym sensie takim wtórnym debiutem. I znowu towarzyszy mu zastrzyk optymizmu, bo Czytelnicy na mnie czekali i cieszą się razem ze mną na nową powieść.

Pierwsza powieść „Podatek” była przez Panią pisana po pierwszym roku studiów podczas samej sesji egzaminacyjnej. Dlaczego akurat w tym czasie? Zwykle studenci nie myślą wtedy o niczym innym, jak o nauce.

Jest takie coś jak prokrastynacja i ja ją praktykuję z pełnym oddaniem. Na swoją obronę powiem, że preferuję prokrastynację aktywną, czyli zamiast robić to, czego się robić nie mam ochoty (czyli w tym przypadku uczyć się do egzaminu), znajduję sobie inne zajęcie. Nauka do egzaminów jest przykrą koniecznością, o wiele przyjemniej jest pisać książki.

Kiedy broniłam pracy dyplomowej z BHP „Post Scriptum” co prawda było już napisane, ale przed egzaminem, zamiast powtarzać przepisy, wymyśliłam fabułę następnej powieści. Ale nowa – nazwijmy ją roboczo „książka o prawie wodnym” – na razie stoi w kolejce do pisania, teraz na warsztacie mam trzecie „Wrota”.

++

Czy wykształcenie socjologa pomaga w pisaniu tekstów fantastycznych? W jakich aspektach się przejawia i ułatwia pracę artysty?

Na wstępie zastrzegam, że artystką się nie czuję, już prędzej rzemieślniczką. A wracając do pytania: w pisaniu pomaga przede wszystkim wiedza na jakiś temat. Czy to będzie socjologia, biologia, czy historia, czy – jak aktualnie w moim przypadku – coaching lub bezpieczeństwo i higiena pracy, to jest sprawa drugorzędna. Informacje stanowią pożywkę dla wyobraźni, ciekawostki powodują przypływy natchnienia, przeczytana książka może zachęcać do polemiki z jej fabułą… Dla kogoś, kto chce pisać, świat pełen jest inspiracji, można je znaleźć podczas podróży, podczas lektury albo właśnie podczas nauki.

Moje pisanie wzięło się z niezgody. Coś mi w tradycyjnych bajkach nie pasowało i chciałam je opowiedzieć po swojemu. Stąd wzięli się Żaba, Iskierka i Tygrys, czy Salianka i Gawarek. Te wszystkie tekst mają swoje korzenie w standardowym „za górami, za lasami, spotkali się, pokochali, przeżyli przygody, ubili złą wiedźmę i żyli długo i szczęśliwie” – tylko zinterpretowanym po mojemu.

Od czego zaczęła się Pani podróż do świata fantastyki? Co się stało w Pani życiu, że właśnie nim się Pani zainteresowała, a następnie stała jego częścią?

Tych początków było kilka - zaczęło się od „Scenek z życia smoków”, potem byli „Kajko i Kokosz” (i Miluś, Miluś był najważniejszy), Tolkien, „Gwiezdne wojny”… Wsiąkłam i już w tym świecie zostałam. W fantastyce fascynuje mnie możliwość puszczenia wodzy wyobraźni, wplecenia w zwykły świat magii, czarów, smoków i polemizowania z baśniami.

Na co dzień jestem praktyczna i racjonalna, nie wierzę w magię, czary i przeznaczenie, ale w książkach – własnych i cudzych – je uwielbiam.

Co łatwiej przychodzi i w czym odnajduje Pani większe spełnienie: pisanie publicystyk czy tekstów fabularnych?

Tekstów fabularnych, zdecydowanie. Za publicystykę biorę się bardzo rzadko i w ogóle nie mam do niej serca. Wolę stworzyć historię i jeśli mam coś, nazwijmy to, publicystycznie, do powiedzenia, to mogę to opowiedzieć fabułą. Jako czytelnik też za publicystyką nie przepadam.

Jakie inne odmiany gatunkowe poza fantasy lubi Pani czytać lub tworzyć?

Czytać, poza oczywiście fantastyką, najbardziej lubię kryminały i książki popularnonaukowe. Chciałabym kiedyś napisać kryminał i może to zrobię, ale pewnie wepcha mi się tam gdzieś smok.

We wszystkich dotychczasowych publikacjach nie obiegała Pani od kanonu fantasy, w najnowszej publikacji - „Post scriptum” – jest podobnie, miesza Pani fantastykę z literaturą sensacyjną. Dlaczego zdecydowała się Pani na taki zabieg i na co nowego w Pani twórczości czeka czytelników w tym utworze?

Lubię mieszać. Lubię mieszać magię z rzeczywistością, lubię, jak to pięknie określił jeden z moich Czytelników, współczesność z drugim dnem – i takie właśnie jest „Post Scriptum”. Pomysł na nie pojawił mi się w głowie na wykładzie o zagrożeniach chemicznych i biologicznych. Pomyślałam, że takie czarownice czy kultyści na pewno niczego nie dezynfekują. A powinni, uwierzcie mi. Odpowiedniej odzieży ochronnej też na pewno nie mają – no ale skąd mieliby mieć, przecież nikt im oceny ryzyka zawodowego nie robi. I zobaczyłam niszę biznesową. A razem ze mną zobaczyła ją moja bohaterka, Sabina.

Zwykle w moich utworach pierwsze skrzypce grają kobiety, w „Post Scriptum” jest inaczej, nie byłoby Sabiny bez Piotra i nie byłoby Piotra bez Sabiny. Oboje są równorzędnymi partnerami. W tej książce zresztą partnerstwo, przyjaźń i wsparcie odgrywają bardzo dużą rolę.

Nowe są na pewno odniesienia do coachingu i do bhp. Ale jak wspomniałam, wiedza w głowie pisarza czy pisarki jest jak taki westernowy kłąb kurzu – toczy się i obrasta fabułą.

Gdyby nie udało się Pani dokonać swojego debiutu literackiego, gdzie właściwie byłaby Pani teraz?

To bardzo trudne pytanie. Może zupełnie gdzie indziej, może tu gdzie jestem teraz. Zawodowo zajmuję się w tej chwili kadrami i bhp – więc w teorii do fantastyki mi bardzo daleko.

Ale brak tego debiutu mógłby mi skomplikować życie prywatne - bo na konwentach zaczęłam bywać już jako pisarka, a mojego męża poznałam „za pośrednictwem” fantastyki, właśnie na konwencie.

Czego powinniśmy Pani życzyć?

Cytując mojego dziadka – „zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze”. A literacko: takich okoliczności życiowych, w które da się wpleść czas na pisanie.

Dziękuję za udzielenie odpowiedzi.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 wrz 2018, 06:22 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka