Artykuły

10 pytań do Elżbiety Cherezińskiej

++

Co spowodowało, że wydarzenia w Pani książkach rozgrywają się w takich, a nie innych czasach? Zarówno rozbicie dzielnicowe, jak i Wielka Gra o Azję, wyłączając wąskie grono specjalistów, nie wzbudzają szczególnego zainteresowania wśród Polaków.

XIX-wieczna Wielka Gra wydaje się nam, Polakom, konfliktem zupełnie obcym, który nas nie dotyczył. To błąd, bo spojrzenie z jej perspektywy przynosi odpowiedzi na pytania, dlaczego nie udało się odzyskać niepodległości w wyniku obu powstań. Poza tym, z mojego punktu widzenia, czynnikiem zasadniczym była rola, jaką w brytyjsko - carskiej rozgrywce o Afganistan odegrał Polak, Jan Prosper Witkiewicz. A rozbicie dzielnicowe? No cóż. To bogaty okres i niesamowicie złożony proces. Nie sposób go zrozumieć, a tym bardziej zafascynować się nim, gdy w szkole na lekcjach historii jest na nie tak mało czasu. Pisząc powieść jestem w komfortowej sytuacji, bo nie liczę czasu. Mam go pod dostatkiem, by nakreślić czytelnikowi epokę i bohaterów tak, aby przełamać jego opór i wciągnąć w świat opowiadany.

Praca nad realistycznym oddaniem tylu różnych epok i postaci musi być bardzo żmudna. Gdzie najczęściej poszukuje Pani źródeł informacji i inspiracji? Bada Pani archiwa na własną rękę, czy raczej zdaje się na opinie miłośników i specjalistów danej dziedziny? Skąd Pani wie, do kogo warto się zwrócić?

Każda epoka ma swój specyficzny zasób tekstów źródłowych, w przypadku średniowiecza nie ma ich aż tak wiele, więc znać trzeba wszystkie. Dopiero materiał źródłowy (kroniki) stają się punktem wyjścia do poszukiwań interpretacyjnych. Czytam opracowania historyczne od stricte politycznych zaczynając, przez architektoniczne (z dziejów przebudowy zamków i świątyń można spróbować wywnioskować, jak wyglądał obiekt w chwili, w której dzieje się akcja) i każde inne. Poza historią zamienioną w akcję powieści, muszę przecież moich bohaterów ubrać, nakarmić i otoczyć przedmiotami właściwymi dla ich czasu. Korzystam z pomocy historyków i specjalistów wielu dziedzin a i tak na końcu wiem, że zawsze mszczą się pytania niezadane.

Pani książki cieszą się zazwyczaj pozytywnymi ocenami. Poszczególnym czytelnikom podobają się jednak różne rzeczy – każdy ma jakąś ulubioną pozycję i bohaterów. Interesuje mnie, którą ze swoich książek Pani lubi najbardziej. Która z nich sprawiła Pani najwięcej przyjemności przy tworzeniu i jednocześnie jest największym powodem do dumy?

Najbliższą mi książką jest trzecia i czwarta część "Północnej drogi", czyli "Pasja według Einara", a potem "Trzy młode pieśni". Która jest powodem do dumy? Zawsze ostatnia, czyli dzisiaj odpowiem, że "Turniej cieni". A przyjemność przy tworzeniu? Hmm, ta przyjemność to dość kontrowersyjne określenie tego, co czuję przy pracy. Bo nie ma przyjemności tworzenia bez równoległej męki. Ale, gdyby to jakoś zważyć, to zapewne najlżej pisałam "Koronę śniegu i krwi".

W Internecie od czasu do czasu mówi się o ekranizacji „Korony Śniegu i Krwi”. Czy w dalszym ciągu jest to perspektywa możliwa do zrealizowania? Myśli Pani, że „Turniej Cieni” również ma szansę wzbudzić podobne zainteresowanie?

To nie jest pytanie do mnie, ale do producentów filmowych. Nie piszę książek z nastawieniem "to materiał na serial czy film". Tę dyskusję nad ekranizacją "Korony śniegu" rozpętali dziennikarze, a sieć ją podchwyciła, bo opowieść o powrocie korony na piastowskie skronie w naturalny sposób kojarzyła się z epopeją filmową. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Czego jeszcze możemy spodziewać się w przyszłości po Pani książkach? Są jakieś nietuzinkowe postacie lub przełomowe wydarzenia w historii, które pragnęłaby Pani przelać na karty swoich powieści?

Historia jest ich pełna i obiecuję, że będę zarówno kontynuować otwartą serię - przede mną trzecia i ostatnia część "Odrodzonego Królestwa" jak i, mam taką nadzieję, zaskakiwać swoich czytelników "skokami w bok" od średniowiecza, mojej ulubionej epoki.

W przeciągu kilku ostatnich lat Pani twórczość bardzo się rozwinęła. Można zaryzykować i powiedzieć, że zaczęła się nawet wykształcać „marka”, sygnowana nazwiskiem Elżbiety Cherezińskiej, w której czytelnik pokłada bardzo duże zaufanie. Jak Pani odczuwa rosnącą popularność? Czy wpłynęło to jakoś na zmianę Pani podejścia do pisania?

Nie. Moje założenia od początku są takie same: doskoczyć do postawionej kiedyś sobie poprzeczki.


Wielu autorów uważa przetłumaczenie swoich książek na inne języki za kolejny wielki krok w karierze literackiej. Czy Pani otrzymała już propozycję przełożenia któregoś ze swoich dzieł? Jest jakiś kraj, w którym ujrzenie swoich powieści w księgarniach sprawiłoby Pani szczególną radość?

W przypadku moich książek sytuacja jest szczególna, bo poza "Północną drogą" to powieści dotyczące historii Polski i były pisane z myślą o polskim czytelniku, o jego potrzebach. Te książki miały budzić w nas, Polakach, radość i dumę z własnej przeszłości, usuwać to dopadające zwłaszcza młodych ludzi, poczucie, że historia Polski jest nudna, smutna i nieciekawa. Jeżeli znajdzie się zagraniczny wydawca, którego Polska zafascynuje tak bardzo jak mnie, że będzie chciał czytelnikom w Anglii, Niemczech czy Francji pokazać naszą barwną przeszłość, to świetnie. Jeśli nie, nie będę niespełniona, bo mój czytelnik mieszka przede wszystkim w Polsce.

Wiadomo że większość pisarzy nie lubi być porównywana do innych, a Pani sama często zaprzeczała podobieństwom swoich książek do „Pieśni lodu i ognia” George’a R. R. Martina. Czy istnieją inne książki, bądź autorzy, którzy stanowili dla Pani inspirację?

W przypadku porównań do Martina ja się od nich nie odżegnywałam, tylko pokazywałam oczywistą różnicę: Martin stworzył opowieść fantasy czerpiąc z historii różnych królestw i regionów i osadził ją w realiach przypominających realia historyczne. Ja robię odwrotnie, tworzę opowieść z rzeczywistej historii, tej, która działa się naprawdę i osadzam ją w realiach historycznych, ale doprawionych szczyptą fantasy.

Recenzenci bardzo często chwalą Pani książki za barwny język, wartką akcję i nieszablonowych bohaterów. Wszystko to sprawia, że powieści czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Czy i w jaki sposób doskonali Pani swój warsztat literacki?

Każda kolejna książka to doskonalenie warsztatu. Wciąż szukam balansu między szczegółem, który jest ważny w powieści historycznej, a skrótem, bez którego nie da się opowiadać tak rozległych historii. Słucham czytelników, by wiedzieć co w odbiorze moich książek sprawia im trudność i dzięki temu dostaje informację nad czym, od strony formalnej, powinnam jeszcze popracować. Czytelnik nie może czuć ciężaru pracy i mozołu autora; książka ma się czytać lekko.

Wydawać by się mogło, że będzie to sztampowe pytanie, ale mimo wszystko odpowiedź na nie powinna okazać się dla wielu osób niezwykle interesująca. Czy ma Pani jakieś rady i wskazówki dla tych, którzy chcieliby spróbować swoich sił, pisząc powieść opartą na wydarzeniach historycznych?

Rada podstawowa: szacunek dla historii. Ludzie sprzed tysiąca lat nie byli od nas ani trochę głupsi, mimo, iż nie znali Internetu. Ludzkość wszystko co najważniejsze dla jej rozwoju wymyśliła bez prądu. Nie można pisać o historii nie znając dobrze danego okresu, potrzebna jest panorama, szerokie spojrzenie, nie ograniczające się tylko do wybranego czasu i miejsca. A na końcu trzeba stworzyć bohaterów, bo bez nich, ludzkich, prawdziwych, przekonujących, nie ma żadnej historii.



Pytania ułożyła Sandra Uryzaj

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 kwi 2017, 06:18 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka