Artykuły

Szablą i macką - patriotyzm polski

W ostatnich latach w Polsce wręcz zaroiło się od patryjotów. Moda na prawicowość, choć nadal bardzo ograniczona w zasięgu, zaczęła przybierać nowe – stare formy. Według dawno sprawdzonych wzorców pojawili się prawowierni Polacy i ci, którzy całe życie stoją tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Owo ZOMO, czyli Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej, rzadko kiedy stało (w końcu ci dziarscy chłopcy byli przecież zmotoryzowani), a jeśli już przemieszczało się na własnych, dobrze podkutych butach, to raczej biegiem. Nie psujmy jednak tak udatnie skleconej figury językowej. Najważniejsze jest, że prawowierni patryjoci stoją tu, a reszta – tam. Podział ten należy zapamiętać, gdyż w katechizmie dobrego Polaka jest on równie ważny, co odgłos pękającej parówki, złamana brzoza oraz mały penis Adama Hoffmana.

Obrazek



Na całe nasze szczęście, oprócz partyjnych i tych jeszcze niewcielonych patryjotów, mamy w kraju także zwykłych, najzwyklejszych patriotów. Takich, co to nie kandydują, nie plują, nie maszerują w pochodach z mordą jak megafon. Takich cichych, codziennych patriotów. Jeszcze ważniejsze jest zaś to, że kilku z nich zalicza się w poczet pisarzy, zajmujących się tak lubianą przez nas fantastyką.

Jam jest Jacek Komuda… Wielkie sądy boże! Jacek Wąsal pisarzem! A tak, pisarzem. Może i nie wąsal, a przynajmniej ostatnio przeze mnie widziany wąsów nie posiadał, jednak pisarzem już od dłuższego czasu jest i to pełną gębą. Ale to nie warsztat pisarski Jacka Komudy zajmuje nas obecnie. Ważniejsze od tego, jak pisze, jest to, o czym pisze. A pisze przede wszystkim o Polsce i o Polakach. O Wielkiej Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Pisze o naszej historii, którą miesza z fantastyką, czyniąc ją tym samym dla wielu ciekawszą i łatwiej przyswajalną. Przemyca w swych utworach wiedzę o tym, co było. Pokazuje zarówno potęgę państwa polskiego, jak i korumpującą je zgniliznę. W sensacyjno - fantastycznej, niekiedy zakrawającej na horror literaturze, zawartych jest dość faktów historycznych, aby po lekturze jego powieści i opowiadań zostały nam w głowach chociażby podstawowe fakty, dające pojęcie o naszej historii. Ktoś mógłby zapytać: a po cóż nam w dzisiejszych czasach wiedza o historii? No właśnie… a po cóż nam wiedza w ogóle?

Obrazek



„A Kołodziejczaka czytałeś?” – pyta Eugeniusz Dębski. Czytałem. Warto było. Tomasz Kołodziejczak to nie osoba – to osobistość. O jego uporze i niezważaniu na przeciwności losu do dziś krążą legendy, jak choćby ta, w której za pomocą kolportażu plecakowego usiłował załatwić kilka „pochyłych spraw” w dystrybucji i docieralności książek. Jako pisarz stworzył niezwykłą wizję królestwa polskiego, znów potężnego, wielkiego, stanowiącego przedmurze i ostatni bastion ludzkości. Jego Rzeczpospolita nawiązuje do najchlubniejszych momentów w naszych dziejach. Sięga daleko w przeszłość, by dać nadzieję na przyszłość. Pokazuje nam samym, że mieszkamy w kraju o niesamowitych tradycjach, bogatym w symbole, na które reszta świata może jedynie spoglądać nieśmiało, a z zazdrością. Wszystko to, oczywiście, jak u Komudy wymieszane zostało z dobrze znaną nam fantastyką. Może dzięki temu współczesnemu czytelnikowi łatwiej „przełknąć” tę lekcję patriotyzmu, ten obraz wielkiej Polski, który jest nam tak obcy? Jedno jest pewne – Tomasz Kołodziejczak, wbrew absolutnie niesprzyjającej koniunkturze, jest autorem (bodajże jedynym obecnie) piszącym ku pokrzepieniu serc.

Rafał Aleksander Ziemkiewicz – najostrzejsze pióro polskiej fantastyki. Pisarz niepokorny i absolutnie niepoprawny politycznie. Ostatnio wprawdzie jego niepoprawność przeszła w stadium pisarstwa „opozycyjnego”, jednak to, co najważniejsze w jego biografii, wydarzyło się, zanim jeszcze dołączył do grona... no właśnie… prawowiernych? W czasach, gdy Rafał Ziemkiewicz zajmował się jeszcze fantastyką, spod jego ręki wyszło szereg bardzo ciekawych utworów nawiązujących do najnowszej historii Polski. Oprócz tych, które w zabawny, ale i trafny sposób opisują okres przeciągającej się transformacji ustrojowej oraz dzikiego kapitalizmu widzianego okiem redaktora, w jego dorobku literackim znajdziemy też takie perełki jak „Godzina przed świtem” – nastrojowe opowiadanie będące wspomnieniem najmroczniejszych kart naszej historii.

Obrazek



Wymieniona trójka autorów nie zamyka listy polskich fantastów, którzy w swoich utworach zawierają wątki patriotyczne. Są też i inni, dzięki którym nasze poczucie dumy narodowej ma szansę przetrwać nawet konferencje prasowe Antoniego Macierewicza. Patriotyzm to nie wiece, wywiady, przecinanie wstęg i rocznicowe marsze z pochodniami. Patriotyzm to nie fantazja, choć to właśnie w fantastyce można go spotkać w najczystszej postaci. Patriotyzm to pamięć, cicha miłość i głośna duma z tego, co się kocha.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 maja 2017, 21:00 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka