Artykuły

Czekoladowe przypadki

++

Czekolada jest jednym z nieodłącznych elementów życia. Często towarzyszy człowiekowi już od jego pierwszych dni. Stanowi dobro tak powszechne, że często nie zwraca się uwagi na jej obecność czy też jej brak. Najczęściej ludzie wzajemnie się nią obdarowują, częstują lub spożywają, by się rozgrzać w chłodne dni i wieczory. Czekolada jest wszędzie: w sklepie, na stacji benzynowej i ulicy, w radiu, telewizji lub internecie. Tylko literatura traktuje ją jako swoisty dodatek, który rzadko kiedy ma jakieś większe znaczenie.

W książkach, zwłaszcza fantastycznych, czekolada jest tylko wspominana. Sprowadzona zostaje do roli przedmiotu, który nic nie znaczy i leży gdzieś w głębi pomieszczenia. Powstaje pytanie, dlaczego autorzy nie wykorzystują potencjału, jaki oferuje czekolada? Być może dlatego, że temat jest zbyt słodki, a pobudzona wyobraźnia czytelnika miast skupić się na fabule, koncentruje się na rozbudzonym smaku. Bardziej prawdopodobne jest nieświadome unikanie motywu czekolady z powodu jej wszechobecności. Dla pisarzy jest ona na tyle zwyczajna, że nawet nie próbują budowania historii wokół niej.

Zadziwiające jest, że mimo bardzo małego zainteresowania, autorzy tak chętnie porównują różne rzeczy z czekoladkami. Świetnym przykładem są pierwsze zdania ze wstępu do antologii „Niech żyje Polska. Hura!”, napisane przez Jarosława Grzędowicza. Brzmią one następująco:

Zbiory opowiadań, a jeszcze lepiej antologie są jak bombonierka. Jak pudełko czekoladek. Mnóstwo małych, różnorodnych kąsków. Jeżeli lubisz czekoladki, takie pudełko to prawdziwa uczta. Jeżeli zaś jesteś wybredny, również jesteś w dobrej sytuacji. Czekoladki są małe. Jeżeli któraś okaże się wyschniętą praliną, kolejna równie dobrze może być smakołykiem, a masz ich do dyspozycji całe mnóstwo.


Porównanie smaczne, a przy tym z życia wzięte, bo na pewno niejeden czytelnik zastanawiał się nad wyborem tej właściwej czekoladki. Do wspomnianej przez Grzędowicza bombonierki znacznie częściej przyrównuje się coś dobrego. Coś, od czego nie sposób się oderwać, a podobne do łakomstwa uczucie sprawia, że chce się więcej i więcej. Zarówno w przypadku czekoladek jak i innych rzeczy, nieopanowanie tego uczucia prowadzi do nałogu. Wtedy wszystko zostaje wypaczone z przyjemności i wyjątkowości, która kiedyś była nieodłączna.

Uzależnienie od czekolady jest szczególnie niebezpieczne. Nie dość, że to nałóg sam w sobie, to na dodatek zmienia on człowieka zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Cielesne zmiany są bardzo widoczne. Zwiększa się masa ciała, pojawia otyłość wraz z jej pochodnymi, a na końcu trzeba rezerwować dwa miejsca w samolocie, jak czynią to niektórzy Amerykanie. Psychicznie jest trochę inaczej. Przede wszystkim zmieniają się priorytety, o czym świadczą poniższe słowa:

… zgarbiony nad talerzem własnoręcznie przygotowanego bloku (blok to jedyne w swoim rodzaju ciasto czekoladowe, które kocham ponad życie – wcale nie przesadzam!).


Cenić ciasto czekoladowe ponad swoje życie może tylko człowiek poważnie uzależniony. Taki właśnie jest Konrad, bohater „Opowieści o złodzieju liter” Jakuba Małeckiego (tekst pochodzi z pierwszego numeru magazynu Lśnienie). Nałóg towarzyszący mu od dzieciństwa nazwał Wielką Czekoladową Wkrętą, gdyż nie może wytrzymać nawet 30 minut bez zjedzenia czegoś słodkiego. W końcu jego własny anioł, wielka, słodka jogobuła, postanawia mu pomóc. Niestety, próba ratunku kończy się fiaskiem.

Po skończeniu opowiadania w głowie czytelnika zaczynają się kłębić myśli. Wszystko dotyczy Konrada i jego postawy. Bohater stanowi bowiem przykład idealnego pierdoły, któremu nic nie wychodzi. Tutaj rodzi się pytanie, czy był on taki od zawsze, czy zmienił go tak nałóg? Szala możliwości bardziej nachyla się w stronę nałogu, gdyż poza czekoladą Konrad nie potrzebuje do życia niczego więcej. Opowiadanie można więc uznać za przestrogę. Lekcję, która pokazuje, że mimo słodkiej i rozpuszczającej się strony, czekolada może także zniszczyć człowieka.

Zupełnie inną lekcję daje w swojej książce Roald Dahl. Autor „Charliego i fabryki czekolady” jest w Polsce mało znany. Zdecydowanie większy rozgłos towarzyszył ekranizacji jego powieści. Tytułowy Charlie to chłopak pochodzący z bardzo biednej rodziny. Jak każde dziecko uwielbia czekoladę, jednak z powodu obecnej sytuacji finansowej, może ją skosztować tylko raz w roku – w swoje urodziny. Te urodziny są szczególne, bo wraz z rozpakowaniem swojego ulubionego smakołyku chłopak wygrywa wycieczkę do największej na świecie fabryki czekolady. Tak jak czworo innych szczęśliwców.

Dahl, na wzór autorów dawnych baśni, pokazuje, że właściwa postawa zawsze zostanie doceniona i nagrodzona, a zło będzie zniszczone. Charlie reprezentuje ogólnie pojęte dobro, natomiast pozostali zwycięzcy przyjmują zachowania godne potępienia. Zepsucie świata widoczne w postawach dzieci nawiązuje do kilku grzechów głównych, np.: obżarstwa, zarozumiałości czy chciwości.

Zapamiętanie morału ułatwia bardzo przyjemne miejsce wydarzeń – tytułowa fabryka. Czekolada jest tutaj wszechobecna, nie tylko w klasycznej formie znanej z półek sklepowych. Późniejsze ujrzenie czekolady automatycznie przywołuje powieść Dahla bądź film Burtona. Takie skojarzenie jest jak najbardziej zdrowe, bo w końcu Charlie został wykreowany jako wzór do naśladowania.

Najmocniej kojarzy się czytelnikom zestawienie książki wraz gorącą czekoladą. Śmiało można powiedzieć, że dla większości z nich jest to idealny sposób na odpoczynek i rozrywkę. Wielu zapewne jeszcze dziś siądzie z parującym kubkiem, otworzy książkę i wróci do czytania w momencie, w którym ostatnio przerwali. Wśród tej grupy z pewnością znajdzie się ktoś, kto wciągnięty w lekturę zapomni o wystygłej już czekoladzie. Zeźli się wtedy na autora lub siebie czy może zrobi sobie kolejny kubek? Nie wiadomo, choć pewne jest, że to będzie wspomnienie o dobrej książce i słodkiej, gorącej czekoladzie. I takich wspomnień życzę Wam najwięcej.
KOMENTARZE (3) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Wiedźma 2 mar 2011, 19:27
Nieprawda - ja nie wiedziałam :P.
morfin 28 lut 2011, 23:22
A ja jestem uzależniony od słodkości, o czym zresztą wszyscy wiedzą:).
Wiedźma 28 lut 2011, 23:09
Najlepsza jest czekolada z orzechami! xD I już widzę tę fabułę... ktoś komuś celowo podetknął robaka w orzechu! Nastąpił nieoczekiwany zgon, bo to nie był zwykły robak tylko obcy. Co się wydarzy później? Czy czekolada przetrwa Apokalipsę? ;D

A tak na poważnie, to w którejś książce był bohater, który miała jakieś szczególne uczulenie na czekoladę, które stanowiło oś napędową akcji, aczkolwiek nie mogę sobie przypomnieć w czym to było :).

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lis 2018, 01:15 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka